more_horiz
Gospodarka

Rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. "To wiadomość także dla Polski"

Ostatnia aktualizacja: 14.09.2022 10:36
Rosyjskie ataki rakietowe na obiekty infrastruktury krytycznej, w tym elektrownie, mają przestraszyć Ukraińców przed chłodną zimą oraz m.in. podważyć zdolność Ukrainy do przesyłania prądu do Polski - ocenia ukraiński politolog Jewhen Mahda. Dodaje, że Rosja właśnie otrzymała cios, który jest początkiem jej upadku.
Ukraina potrzebuje pomocy w postaci środków obrony powietrznej dla ochrony infrastruktury.
Ukraina potrzebuje pomocy w postaci środków obrony powietrznej dla ochrony infrastruktury.Foto: Twitter.com/@SESU_UA

- Uderzenia w infrastrukturę z pewnością wpływają na ukraińskie społeczeństwo, ale Rosja zaatakowała przed sezonem grzewczym i mamy czas na naprawę sieci, więc nie wywołało to oczekiwanego efektu - powiedział Jewhen Mahda, dyrektor kijowskiego Instytutu Polityki Światowej.

Jego zdaniem ataki na ukraińskie sieci ciepłownicze i elektryczne to nie tylko zemsta Rosjan za ostatnie sukcesy ukraińskiej armii. Ma to być ostrzeżenie dla Ukraińców, że będą marznąć zimą i pokazanie, że Ukraina nie jest w stanie wypełnić swoich obietnic dotyczących sprzedaży prądu do Polski.

Deklaracja w sprawie sprzedaży prądu

- Jest tu jednak i wątek, który dotyczy stosunków polsko-ukraińskich. Ukraina obiecała przecież, że będzie dostarczała energię elektryczną do Polski. Te uderzenia mają podważyć nasze zdolności do eksportowania energii - dodał ekspert.

Według analityka Ukraina dołoży maksymalnych starań, by zrealizować deklaracje w sprawie sprzedaży prądu sojusznikom, ale z drugiej strony potrzebuje dalszej pomocy w postaci środków obrony powietrznej dla ochrony infrastruktury.

- Nie mówimy tu o wymiarze wojskowym, lecz humanitarnym, żeby ludzie mieli zimą światło i ciepło w domach - podkreślił.

Jewhen Mahda ocenił, że sukcesy ukraińskiej armii na froncie są dla Rosji ogromnym ciosem, jednak nie można jeszcze prognozować końca reżimu prezydenta Władimira Putina.

- Na razie jestem daleki od mówienia o krachu rosyjskiego reżimu, ale wiem, że Rosja otrzymała cios, który jest początkiem upadku - wskazał.

"Powinniśmy budować własną narrację"

Zdaniem eksperta obecne porażki na froncie prowadzą do zaognienia sytuacji wewnętrznej w Rosji i można tam oczekiwać zaostrzenia represji. Zachęca w związku z tym, by już dziś rozpocząć przygotowania do demontażu Rosji. Wymaga to przede wszystkim porozumienia i zgody państw Zachodu, jednak - jak mówi - wiele do powiedzenia mają w tej sprawie również państwa naszego regionu.

- Ukraińcy i Polacy, Łotysze i Litwini, Estończycy i Białorusini - tak, to nie przejęzyczenie - właśnie Białorusini, Czesi i Słowacy, możliwe że Węgrzy, jeśli tego zechcą, wszyscy powinniśmy budować własną narrację. Wyjaśniać narodom, które są dziś w składzie Federacji Rosyjskiej, czym są wartości integracji europejskiej i tłumaczyć, że istnienie poza imperium jest możliwe - powiedział Jewhen Mahda.

PR24.pl, PAP, DoS