Tour de Ski: Bjoergen walczy z "kozicami", ale to Kowalczyk pozostanie Królową

Zdaniem norweskich mediów Marit Bjoergen już wygrała Tour de Ski. Sama biegaczka przypomina, że ostateczna rozgrywka nastąpi dopiero na podbiegu pod Alpe Cermis: "Będę uciekać przed dwoma głodnymi kozicami - Therese Johaug i Heidi Weng".

2015-01-09, 19:32

Tour de Ski: Bjoergen walczy z "kozicami", ale to Kowalczyk pozostanie Królową
Justyna Kowalczyk podczas treningu we włoskim Val di Fiemme. Foto: PAP/Grzegorz Momot

Jak ocenił kanał telewizji NRK nikt nie już odbierze Bjoergen jej pierwszego zwycięstwa w TdS. "Królową tych zawodów" pozostanie jednak - zdaniem tej stacji - Justyna Kowalczyk, która wygrała je cztery razy.
"Tym razem znajduje się jednak daleko z tyłu, ze stratą wynoszącą pięć minut lecz według jej ocen na początku TdS czarnym koniem jest Weng".
Bjoergen najbardziej obawia się Weng i na dwa etapy przed końcem TdS stonowała wypowiedzi norweskich dziennikarzy o zapewnionym triumfie. - Heidi bardzo się poprawiła w bieganiu pod górę, a jej forma jest rewelacyjna i wygląda na to, że jeszcze rośnie. Ja jeszcze nie wygrałam - powiedziała.
Zdaniem trenera Norweżek Egila Kristiansena triumfatorka ostatniej edycji Therese Johaug, która traci do Bjoergen trzy minuty, już na pewno nie obroni tytułu i nie zajmie nawet drugiego miejsca. - Będzie trzecia, za Heidi Weng - prognozuje.
Johaug, znajdująca się obecnie na trzecim miejscu, oceniła piąty etap, bieg na 15 kilometrów, jako swoją porażkę i odbywa intensywne sesje z psychologiem. Przyznała, że chociaż dalej jest w formie, to już nie takiej jak przed miesiącem. - Brakuje mi tej nadwyżki i lekkości, którą miałam w grudniu i mam małą nadzieję, że był to po prostu tylko słaby dzień - oceniła swoją dyspozycję.
Weng, która jest po pięciu etapach druga, ze stratą dwóch minut do Bjoergen, przed rokiem ukończyła TdS jako trzecia. Jak przyznała: - Tamto miejsce nie miało wielkiego smaku, ponieważ nie startowała Kowalczyk, a Bjoergen wycofała się w połowie. Były to więc dla mnie zawody nieco kadłubowe. Dopiero teraz mam wielką szansę na prawdziwe drugie miejsce.
Biegaczka zdradziła również, że przez kilka tygodni jesienią i zimą trenowała podbiegi pod stok slalomowy w centrum narciarstwa alpejskiego Skeikampen niedaleko Lillehammer.
- To był bardzo intensywny trening, za każdym razem do utraty tchu. Podczas tych zajęć wyobrażałam sobie, że biegnę pod Alpe Cermis - powiedziała Weng.
Trener Kristiansen dodał, że "trenowała tak mocno i dużo, że musieliśmy ją poskramiać. Nie odnosiło to skutku, nie chciała nas słuchać, biegając samotnie, nawet nocami. Dopiero jej narzeczonemu udało się ją przekonać do zmniejszenia obciążeń".
23-letnia Weng, nazywana już w Norwegii następczynią Bjoergen, cieszy się w reprezentacji specjalnym statusem, którym jest dieta pozwalająca na jedzenie nieograniczonych ilości słodyczy. Jej ulubione ciastka przywiezione zostały w środę z Norwegii, z cukierni w Enebakk, skąd pochodzi.
- Uwielbiam zwłaszcza napoleonki, których kilka zawsze zjadam po każdym biegu i nawet tutaj, gdzie odbywa się TdS, nie brakuje mi ich. W skład mojej codziennej diety wchodzi też tradycyjny norweski budyń ryżowy z cynamonem i domowy sok malinowy - powiedziała biegaczka nazywana przez koleżanki "Panią Napoleonką".

Tour de Ski - sobota: 10 km techniką klasyczną ze startu wspólnego - początek godzina 15.45.

ah

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej