Puchar Króla: Real znów zawodzi. "Królewscy" na dnie, Zidane bierze winę na siebie
Przegrana z drugoligowcem i odpadnięcie z Pucharu Króla w fatalnym stylu, kolejna wpadka w tym sezonie i gwizdy żegnające zawodników "Królewskich" po ostatnim gwizdku - Real Madryt postawił kolejny krok w kierunku zaliczenia najgorszego sezonu od lat.
2018-01-25, 10:41
W ubiegłym tygodniu "Królewscy" dość długo męczyli się na stadionie rywala, ale ostatecznie strzelili gola w samej końcówce i mieli komfortową sytuację przed rewanżem. Mimo że Leganes w poprzedniej rundzie niespodziewanie wyeliminował piąty obecnie klub ekstraklasy Villarreal, trudno było oczekiwać, że będzie w stanie przeciwstawić się mistrzowi kraju - nawet biorąc pod uwagę, że w składzie Realu zabrakło m.in. Portugalczyka Cristiano Ronaldo i Walijczyka Garetha Bale'a.
Real miał obowiązek wygrać ten mecz, nawet grając głębokimi rezerwami. Stało się jednak inaczej i choć można mówić o niespodziance, to nie była ona rzeczą niesprawiedliwą.
Leganes zagra w półfinale Copa del Rey po raz pierwszy w historii. Jeszcze niedawno ten zepół grał w trzeciej lidze, przed rokiem awansował na zaplecze Primera Division. Na boisku widać tego nie było.
Najpierw prowadzenie gości, odpowiedź Karima Benzemy, która wskazywała na to, że Real został podrażniony. I cios, który zadali goście, będący uderzeniem nokautującym.
- Winni jesteśmy wszyscy, ale na końcu to ja ponoszę odpowiedzialność - powiedział po meczu trener Realu Zinedine Zidane, który w ostatnich tygodniach przeżywał swój najgorszy czas przy Santiago Bernabeu. Czy będzie w stanie wyprowadzić zespół z kryzysu i ocali swoją posadę? Wydaje się, że przy niecierpliwych właścicielach i kibicach, którzy są przyzwyczajeni do wygrywania, będzie to zadanie z rodzaju tych niemożliwych.
"Leganes dało radę mistrzowi Europy lub temu, co z niego zostało. Real już przegrał ligę, a w tę środę wyrzucił za burtę kolejne trofeum. A miał wszystko po swojej stronie: historię, większą presję na zdobycie Pucharu, przewagę z pierwszego meczu, większy budżet i lepszy skład" - oceniono na internetowej stronie dziennika "Marca".
We wcześniejszym środowym meczu awans wywalczyła Valencia, ale dokonała tego dopiero po rzutach karnych. Tego dnia przegrała bowiem na wyjeździe z Alaves 1:2, a w ubiegłym tygodniu pokonała tego rywala 2:1, więc konieczna była dogrywka. W niej gole nie padły, więc odbył się konkurs "jedenastek", w którym gospodarze okazali się bardzo nieskuteczni - dwa strzały obronił bramkarz Valencii Jaume Domenech, a jeden był niecelny. "Nietoperze" wygrały ostatecznie 3-2.
We wtorek piłkarze Sevilli pokonali Atletico Madryt 3:1. W pierwszym spotkaniu także odnieśli zwycięstwo - w Madrycie było 2:1 - i wyeliminowali wicelidera tabeli ekstraklasy.
W czwartek Barcelona na Camp Nou podejmie miejscowego rywala Espanyol. W pierwszym starciu tych ekip Espanyol nieoczekiwanie wygrał 1:0. Losowanie par półfinałowych zaplanowano na piątek.
ps