Prezes SKO Tomasz Podlejski wskazuje na błędy w decyzji miasta.
- Chodzi o nieaktualne i nieprzyjęte do zbioru geodezyjnego mapy. Pochodzą z lat 2013-2014, natomiast decyzja zapadła w 2018 r. Z tego względu nie mogą one stanowić podstawy jako załącznik graficzny dla decyzji o odmowie warunków zabudowy. Poza tym mówimy o terenie o dużej dynamice urbanistycznej - powiedział Tomasz Podlejski.
Sprawa wraca teraz do miasta do ponownego rozpoznania.
- Teraz sprawa wraca do prezydenta Warszawy, który dalej proceduje z wnioskiem. To dlatego, że po uchyleniu wniosek „odżył” i dalej wywołuje skutki prawne - wyjaśnił prezes SKO.
Stołeczny ratusz tłumaczył odmowną decyzję tym, że na tej działce można postawić obiekt o maksymalnej wysokości 31,5 metra. Tak wynikało z analizy urbanistycznej gdy spółka chciała postawić obiekt na 138 metrów.
bb/