X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Zawieźli pijanego mężczyznę do lasu, 36-latek zmarł. Rozpoczął się proces policjantów

Ostatnia aktualizacja: 09.09.2019 18:37
Policjanci Karolina F. i Filip S. w trakcie służby zostali wezwani na interwencję do leżącego przy drodze, nietrzeźwego 36-latka. Zamiast wezwać pogotowie, czy odwieźć go do izby wytrzeźwień, zawieźli do lasu – tam mężczyzna zmarł. 
Oskarżony Filip S. przed rozprawą
Oskarżony Filip S. przed rozprawąFoto: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Do zdarzenia doszło w połowie maja ub. roku. W podpoznańskich Pobiedziskach rodzina zgłosiła zaginięcie 36-latka. Mężczyzna miał wyjść z domu, nie było z nim kontaktu. Sprawę zaczęła badać policja. Dzień później zwłoki mężczyzny znaleziono przy drodze w kompleksie leśnym przy jeziorze Dobre.

Policjanci wezwani do nieprzytomnego mężczyzny

Śledczy ustalili, że w dniu, kiedy doszło do zdarzenia, funkcjonariusze Komisariatu Policji w Pobiedziskach, Karolina F. i Filip S., pełnili służbę patrolową. Niedługo przed zakończeniem służby, zostali wezwani na interwencję do nieprzytomnego mężczyzny, który leżał na poboczu przy drodze. - Pomimo przybycia na miejsce funkcjonariusze nie podjęli żadnych działań mających na celu ustalenie w sposób pewny stanu zdrowia mężczyzny. Nie sprawdzili jego trzeźwości, nie zapewnili mu opieki medycznej oraz nie udokumentowali w notatniku służbowym faktycznego przebiegu przeprowadzonych czynności – informowała Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.

Pijanego 36-latka policjanci wywieźli do lasu. Mężczyzna zmarł

Śledczy wskazali, że policjanci "umieścili nieprzytomnego mężczyznę w radiowozie, po czym wywieźli go wbrew jego woli do lasu w okolicach Pobiedzisk i tam pozostawili". Następnego dnia mężczyzna zmarł. Prokuratura wskazała jednak, że powołani w sprawie biegli z Zakładu Medycyny Sądowej "nie stwierdzili, by śmierć pokrzywdzonego nastąpiła w wyniku bezpośredniego działania oskarżonych funkcjonariuszy".

Policjantka przed sądem Policjantka przed sądem

Proces w tej sprawie rozpoczął się przed Sądem Rejonowym w Gnieźnie. Karolina F. i Filip S. zostali oskarżeni o "niedopełnienie obowiązków służbowych podczas przeprowadzanej interwencji, bezprawne pozbawienie wolności oraz nieumyślne narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także niedopełnienie obowiązków w związku z realizacją nakazu zatrzymania oskarżonego". Nie pracują już w policji. Grozi im do 5 lat więzienia.

Policjant odmówił składania wyjaśnień

Filip S. powiedział w sądzie, że przyznaje się tylko w części do jednego z zarzucanych mu czynów. Odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Powiedział, że leczy się psychiatrycznie, ponieważ nie może pogodzić się z tym, że Piotr M. nie żyje. W poprzednich wyjaśnieniach, odczytanych przez sąd, oskarżony podkreślił, że w trakcie interwencji, to Piotr M. powiedział funkcjonariuszom, że nie chce wracać do domu. Miał tłumaczyć, że jego matka zapisała go na leczenie, nie chciała by pił, a gdyby go zobaczyła w tym stanie – "to by dostała zawału".

Pokrzywdzony miał także powiedzieć policjantom, że "jak wytrzeźwieje, to sam wróci do domu". - Gdy go zostawialiśmy nie miał żadnych obrażeń – dodał oskarżony. Po odczytaniu wyjaśnień, oskarżony zwrócił się do obecnej na Sali rozpraw matki Piotra M. Oświadczył, że bardzo by chciał przeprosić rodzinę zmarłego i złożył kondolencje matce z powodu śmierci syna. - Bardzo żałuję, nie chciałem, by do czegoś takiego doszło – podkreślił.

Policjantka się przyznała

Oskarżona Karolina F. przyznała się w sądzie do zarzucanych jej czynów. Powiedziała jednak, że nie chce składać wyjaśnień, natomiast będzie odpowiadała na zadawane jej w sądzie pytania. W poprzednich wyjaśnieniach, kobieta wskazywała, że przebieg zdarzenia był inny, niż wersja przedstawiona przez drugiego z oskarżonych Jak mówiła, w trakcie interwencji Filip S. kilkukrotnie uderzył pokrzywdzonego. "Uderzył go otwartą dłonią w policzek, z nosa poleciała mu krew” – podkreśliła.

Pytana przez sąd, "po co oskarżony Filip S. uderzał tego pana? Nie próbowała się pani temu przeciwstawić?" Karolina F. odpowiedziała: "nie wiem po co go uderzał; zabrakło mi odwagi żeby przeciw temu zaprotestować". Kobieta mówiła też, że po pewnym czasie od tej interwencji wraz ze współoskarżonym wrócili na miejsce, gdzie pozostawili pokrzywdzonego – nie było go już tam. Pojechali również do jego domu – matka Piotra M. powiedziała, że go nie ma, że nie wrócił. Następnego dnia rodzina zgłosiła policji zaginięcie 36-latka; jego ciało znaleziono w lesie przy jeziorze.

Sekcja zwłok wykazała, że 36-latek został pobity

Rodzina Piotra M. powiedziała w sądzie mediom, że nie wierzy w słowa oskarżonych funkcjonariuszy, a także, że nie wierzy w wersje zdarzeń przekazywane przez nich w wyjaśnieniach. Siostra Piotra M. podkreśliła, że sekcja zwłok jej brata wykazała, że został on pobity. Przyczyną śmierci mężczyzny był krwiak.

jj

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak