"O to prosiliśmy i pan prezydent to spełnił". Rodzina ułaskawionego mężczyzny przerywa milczenie
- Chcieli oczernić prezydenta, a my dostałyśmy tzw. "strzał w łeb". Dajcie nam spokój - apeluje rodzina ułaskawionego przez Andrzeja Dudę mężczyzny. Prezydent w marcu ułaskawił go od zakazu zbliżania się do partnerki i córki. Skazany wcześniej odbył całą zasądzoną karę.
2020-07-05, 16:11
Szczególne emocje w sprawie wzbudziła okładka piątkowego wydania "Faktu", gdzie obok dużego zdjęcia prezydenta Dudy znalazł się tytuł: "Trzymał córkę, bił po twarzy i wkładał jej rękę w krocze". Pod spodem dziennik, dużo mniejszą mniejszą czcionką, napisał: "Panie prezydencie, jak Pan mógł ułaskawić kogoś takiego?".
- Myślałyśmy, że wszystko będzie dobrze, a tu nagle takie "bum" - mówią w rozmowie z TVP partnerka i córka ułaskawionego mężczyzny. Jak podkreślają, są wdzięczne prezydentowi za uchylenie zakazu kontaktowania się i zbliżania, bo to "umożliwia pojednanie rodziny".
Powiązany Artykuł
Córka ułaskawionego mężczyzny: wystąpiłam do prezydenta z prośbą o zastosowanie wobec ojca prawa łaski
"Każdy popełnia błędy"
Odnoszą się też do publikacji dziennika "Fakt", wskazując, że wpierw było to zrujnowanie prywatności, a teraz to społeczne naznaczenie i zrujnowanie życia.
- Chcemy żyć spokojnie. To był apel do prezydenta o ułaskawienie z zakazu zbliżania się, żadnego innego. Tylko to wyłącznie, o nic innego nie prosiliśmy: żeby zniósł zakaz zbliżania się, żebyśmy mogli być rodziną. O to prosiliśmy i pan prezydent to spełnił, dostaliśmy to - mówi matka.
REKLAMA
- "Ohydnie manipuluje", "Przyszedł rozkaz z Berlina?". Komentarze po publikacji "Faktu" nt. prezydenta
Pytana, czy ufa mężowi, odpowiada, że "w stu procentach". - Gdybym nie ufała, nie byłoby tego. Każdy popełnia błędy, ale zmienił się i to udowodnił. Trochę to trwało, by odbudować zaufanie. Ufamy sobie, żyjemy jak normalna rodzina i chcemy żyć jak normalna rodzina - zapewnia.
"To jest zagrywka polityczna"
Powiązany Artykuł
PO broni okładki "Faktu". Politycy PiS oraz reszta opozycji oburzeni
Także jej córka przyznaje, że wybaczyła i w pełni ufa ojcu. - Gdybyśmy nie zaufały, tej całej sprawy by nie było, wszystkich pism do prezydenta - zaznacza kobieta. Jak zaznacza, ludzie, którzy dopuścili się ujawnienia szczegółów ułaskawienia, nie zdawali sobie sprawy z ich punktu widzenia.
- To jest zagrywka polityczna, że kampania prezydencka, że chcieli oczernić pana prezydenta, a my dostałyśmy tzw. "strzał w łeb" - mówi kobieta.
REKLAMA
Jej matka podkreśla, że są wdzięczni prezydentowi za zniesienie zakazu i że "pozwolił im normalnie żyć". - Przez parę miesięcy tak było, ale teraz, przez taką nagonkę, raczej będzie to niemożliwe - przyznaje i apeluje do mediów, by "dały im żyć". - To była polityczna zagrywka, a my jesteśmy ofiarami - dodaje partnerka ułaskawionego.
Posłuchaj
Posłuchaj
pkr
REKLAMA