Prof. Ryba o atakach na kościoły: próbuje się nam zafundować samobójstwo kulturowe Europy
Po niedawnych protestach Strajku Kobiet internet obiegły nagrania demonstrantów, którzy wymazywali wulgarne hasła na blokach i murach kościołów, wybijali witryny reklamowe czy rozlewali farbę na pomniki oraz przed Trybunałem Konstytucyjnym. Radny Porozumienia Jan Strzeżek wystosował więc pytanie do ratusza o koszty likwidacji tych dewastacji, publikując na Twitterze odpowiedzi miasta.
Zobacz także:
"Wiecie państwo czym są te leżące na stole dokumenty? To odpowiedzi na złożone przeze mnie zapytanie, ile Warszawę kosztowało usunięcie zniszczeń spowodowanych przez Strajk Kobiet. R. Trzaskowski i jego współpracownicy mówią, że...nie odnotowano żadnych zniszczeń."
Wcześniej o koszty po Strajkach Kobiet pytał portal tvp.info. Karolina Gałecka, rzecznik stołecznego ratusza przyznała wówczas, że "w czasie ostatnich spontanicznych zgromadzeń nie odnotowaliśmy trwałych zniszczeń infrastruktury miejskiej".
- W ramach bieżących prac są usuwane ewentualnie napisy, które pojawiły się po spontanicznych zgromadzeniach na obiektach miejskich. Dla miasta nie są to dodatkowe koszty, ponieważ jednostki miejskie mają podpisaną umowę z wykonawcą, w związku z tym usuwanie napisów odbywa się w ramach wydatków bieżących - mówiła.
dn/tvp.info