more_horiz
Wiadomości

Tragedia w Katowicach. Wójcik pyta władze miasta: jak doszło do tego, że ten kierowca wyjechał na ulicę?

Ostatnia aktualizacja: 02.08.2021 16:50
Wyjaśnień od władz Katowic w sprawie wypadku, w którym 19-letnia kobieta została przejechana przez autobus, domaga się minister w KPRM Michał Wójcik. - Jak doszło do tego, że ten kierowca wyjechał na ulicę, czy ktoś go weryfikował? - pyta Wójcik.
Służby na miejscu tragedii
Służby na miejscu tragediiFoto: PAP/Hanna Bardo

katowice mid-21731086 1200.jpg
Katowice: 19-latka zginęła pod kołami autobusu miejskiego. Kierowca zatrzymany, bulwersujące okoliczności

Minister powiedział, że zgłaszają się do niego mieszkańcy Katowic z pytaniami ws. tragicznego wypadku. - Chciałbym, żeby prezydent miasta oficjalnie odniósł się do informacji podawanych przez media dotyczących przeszłości kierowcy, który przejechał młodą kobietę. Miał podobno osiem kolizji drogowych. Jak doszło do tego, że ten kierowca wyjechał na ulicę, czy ktoś go weryfikował? Jaki jest system, jaka jest procedura weryfikacji kierowców? - pytał Wójcik.

Minister podkreślił przy tym, że to prezydent miasta ma zapewnić bezpieczeństwo pasażerom. - Władze miasta muszą odnieść się do tych informacji. Domagam się tego i jestem w szoku, że jeszcze tego nie zrobiły. Nie może być tak, że ludzie będą rozjeżdżani na ulicy - dodał Wójcik.

Kierowca autobusu z zarzutem zabójstwa

Do tragedii doszło w sobotę przed godz. szóstą rano niedaleko przejścia dla pieszych u zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej - w ścisłym centrum Katowic. Na amatorskim nagraniu dostępnym w mediach społecznościowych widać, jak kierowca autobusu najeżdża na grupę młodych ludzi, z których część uczestniczyła w bójce na pasie ruchu. Nastolatka znika pod kołami pojazdu, który ciągnie ją przez kilkadziesiąt metrów, zaś jeden z mężczyzn jest popychany przez jadący autobus, inni uciekają na boki, a następnie biegną za odjeżdżającym pojazdem.

31-letni kierowca Łukasz T. usłyszał zarzut zabójstwa 19-latki, a także zarzuty usiłowania zabójstwa dwóch innych osób, które były na torze jazdy autobusu. Został aresztowany na trzy miesiące. Jak podała w poniedziałek prokuratura, badania toksykologiczne wykazały, że był pod wpływem leków antydepresyjnych i przeciwbólowych.

Zarząd Transportu Metropolitalnego (ZTM) - organizator komunikacji miejskiej na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim - zapowiedział w poniedziałek dodatkowe kontrole przewoźników. Domaga się też od Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej Katowice pilnego przedstawienia dokumentacji, która zweryfikuje, czy zachowano wszelkie procedury związane z zatrudnianiem kierowców i dopuszczaniem ich do prowadzenia autobusów.



ZTM w wydanym oświadczeniu poinformował, że po sobotniej tragedii zwrócił się do zarządu PKM Katowice z wnioskiem o udzielenie pełnej informacji na temat tego zdarzenia. - To PKM Katowice jest pracodawcą zatrudniającym kierowców, w związku z tym ma wyłączną możliwość podejmowania decyzji o dopuszczeniu do kierowania autobusami - oświadczono.

Przeszłość kierowcy

Do tragedii odniósł się wcześniej zarząd PKM Katowice, wyrażając ubolewanie i apelując, aby powstrzymać się od osądów i pozwolić działać policji i prokuraturze. Wiceprezes PKM ds. techniczno-eksploatacyjnych Ferdynand Reiss powiedział w poniedziałek, że w aktach przedsiębiorstwa nie ma informacji o żadnych zatargach Łukasza T. z pasażerami ani o jego przewinach dyscyplinarnych. W teczce personalnej jest odnotowana jedna kolizja z jego udziałem, ale nie z jego winy. Według informacji prokuratury Łukasz T. był uczestnikiem w sumie ośmiu kolizji drogowych, także jako kierowca prywatnego samochodu.

Czytaj także:

Wiceprezes zaznaczył, że podana przez prokuraturę informacja o lekach wykrytych w organizmie kierowcy była dla zarządu zaskoczeniem. - Jest to dla nas zupełna nowość - powiedział Reiss i zaznaczył, że kierowca nie miał obowiązku informowania pracodawcy o leczeniu. Okresowe badania medyczne Łukasza T. były ważne do 2023 r., a badania psychotechniczne - do 2025 r., oba wykonano w październiku 2020 r. Reiss dodał, że pojazd prowadzony przez kierowcę był sprawny technicznie, biegły sądowy zweryfikował to kilka godzin po tragedii. 

kp

Zobacz także

Zobacz także