more_horiz
Wiadomości

Pomóżmy francuskim koncernom dokonać właściwego wyboru. Felieton Miłosza Manasterskiego

Ostatnia aktualizacja: 26.03.2022 17:49
Znad Sekwany jest bliżej do Moskwy niż do Waszyngtonu. To już nie tylko geografia – ostatnie tygodnie pokazują słabnące więzi Paryża i wspólnoty euroatlantyckiej.
Hamowanie sankcji, handel bronią z Rosją pomimo embarga i rządowe zachęty, by francuskie koncerny nie opuszczały rynku rosyjskiego, to objawy egocentrycznego myślenia dominującego nad Sekwaną od dawna - pisze Miłosz Manasterski
Hamowanie sankcji, handel bronią z Rosją pomimo embarga i rządowe zachęty, by francuskie koncerny nie opuszczały rynku rosyjskiego, to objawy egocentrycznego myślenia dominującego nad Sekwaną od dawna - pisze Miłosz ManasterskiFoto: pixabay.com/RichardLey

Postawa Francji jako sojusznika w NATO i partnera w Unii Europejskiej budzi w ostatnich dniach niepokój. Szczególnie tych, którzy postrzegali Berlin i Paryż jako silnik integracji europejskiej i liderów w promowaniu coraz bardziej lewicowo definiowanych praw człowieka. Taki obraz przekazywali nam przez lata politycy liberalni oraz powiązane z nimi media. My Polacy mieliśmy się uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć od demokracji francuskiej i niemieckiej. Niemiecka jakość i francuska elegancja to pojęcia klucze, które ukształtowały całe pokolenia. Ich przedstawiciele dzisiaj przeżywają szok poznawczy, jeśli już do nich dotarło, co naprawdę dzieje się w dwóch największych krajach UE.

Uczniowie przerośli mistrzów

Tymczasem w chwili próby, to "ułomne, młode demokracje" jak nieraz określano Polskę i inne państwa postkomunistyczne, okazują się mieć kręgosłup moralny, którego brakuje ich "nauczycielom". Hamowanie sankcji, handel bronią z Rosją pomimo embarga i rządowe zachęty, by francuskie koncerny nie opuszczały rynku rosyjskiego, to objawy egocentrycznego myślenia dominującego nad Sekwaną od dawna. Nie powinno to zaskakiwać nikogo, kto realia francuskie zna nie tylko z "Gazety Wyborczej", "Newsweeka" czy TVN.

Czy jednak 24 lutego 2022 roku nie powinien stać się datą graniczną interesów i interesików z Federacją Rosyjską? Jak pogodzić deklaratywne pielęgnowanie wartości europejskich i pouczanie innych krajów z intensywną współpracą z barbarzyńskim agresorem?

Pytam o to Juliusza Bolka, Przewodniczącego Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu: – Zachęcanie francuskich władz, aby rodzime przedsiębiorstwa pozostały na rosyjskim rynku dowodzi, że relacje biznesowe pomiędzy Republika Francuską i Federacją Rosyjską są ważniejsze od relacji wewnątrz NATO i Unii Europejskiej. Może zwiastuje to Frexit? – zastanawia się Juliusz Bolek. – Utrzymanie biznesowych relacji między Francją i Rosją, może wynikać z modelu biznesowego, albo chciejstwa, by zająć pozycję po konkurencji, która się teraz wycofała. Tak czy inaczej to dowód, że francuskie władze cenią więcej relacje biznesowe z Rosją, niż życie Ukraińców – mówi Juliusz Bolek z Instytutu Biznesu.

Wielu obserwatorów liczy na odnowę Unii Europejskiej i NATO w wyniku agresji Rosji na Ukrainę. Ten optymizm ma swoje podstawy, ale pesymiści również bez trudu znajdą argumenty, że kryzys w strukturach UE może się pogłębić. Jedność krajów europejskich ma swoje ograniczenia – co z satysfakcją dostrzegają na Kremlu. Pęknięcie między wschodem a zachodem UE jest bardzo wyraźne. Czy może się okazać, że w przypadku, kiedy Paryż będzie musiał wybierać pomiędzy interesami w Rosji a przynależnością do wspólnoty europejskiej nakładającej kolejne sankcje, postanowi UE opuścić, jak zapowiada Juliusz Bolek?

Francja dołączyła do NATO dziesięć lat po wejściu do niego Polski

Pewną przesłanką w tym kierunku może być historia, która poddaje w wątpliwość bezwzględną lojalność Republiki Francuskiej wobec wspólnoty demokratycznej. Francja nie jest i nie była filarem Sojuszu Północnoatlantyckiego, choć formalnie należy do grona jego założycieli w 1949 r. Sztab generalny NATO przez pierwsze lata miał siedzibę w Paryżu. Zapewne byłby tam nadal, gdyby nie to, że 1966 roku Francja opuściła Sojusz, skupiając się na rozwoju własnych zdolności obronnych w oparciu o posiadany arsenał nuklearny. Gest opuszczenia NATO został bardzo dobrze przyjęty na Kremlu i otworzył nowe możliwości współpracy gospodarczej Francji z państwami Układu Warszawskiego, w tym z Polską. Do końca zimnej wojny Francja stała z boku i wyciągała profity z takiej sytuacji. Powrót do struktur NATO Paryża odbył się dopiero po 43 latach przerwy, w 2009 roku. Można więc powiedzieć, że Francja dołączyła do NATO o 10 lat później niż Polska!

W przededniu wyborów prezydenckich obecność Francji w NATO jest nadal przedmiotem dyskusji. Prawicowy kandydat Eric Zemmour w swoim programie obiecuje Francuzom opuszczenie szeregów paktu. Nad Sekwaną jest zresztą więcej polityków, którzy uważają, że decyzja o powrocie do NATO była błędna. Paryż ma poczucie własnej mocarstwowości a członkostwo w NATO traktuje jak podporządkowanie Stanom Zjednoczonym. Realnie jednak siła militarna i gospodarcza Francji nie upoważnia jej do podjęcia bezpośredniej próby rywalizacji z USA. Dlatego jako sposób na swoje wzmocnienie postrzegane są nad Sekwaną alianse z Moskwą. Ponieważ podobnie myślą w Berlinie (który również chciałby już podziękować Amerykanom za opiekę) polityka całej Unii Europejskiej doprowadziła do zbudowania na granicy UE i NATO autorytarnej i zmilitaryzowanej, agresywnej Rosji.

Rosja chwali francuską "niezależność"

Postawa Francji wobec wojny została "doceniona" przez szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa, który niedawno komplementował prezydenta Emmanuela Marcona: – Europa jest w stanie zaakceptować każdą formę światowego porządku, którą wymyślą Stany Zjednoczone. Emmanuel Macron wciąż przypomina o potrzebie strategicznej autonomii Unii Europejskiej. Inne kraje poddały się Stanom Zjednoczonym – powiedział kilka dni temu Ławrow. Zapewne to wnioski które Rosjanie wyciągają z wielogodzinnych rozmów telefonicznych jakie odbywają niemal codziennie Macron i Putin.

W kategoriach ekonomicznych rynek rosyjski to 140 milionów, przy zaledwie 44 milionach obywateli Ukrainy. Czy argumentem może być jednak bojkot francuskich firm na innych rynkach europejskich? – Być może przychody z rynku rosyjskiego są dla francuskich przedsiębiorców cenniejsze lub bardziej wartościowe niż z innych państw – mówi Juliusz Bolek, Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu. – Należy też pamiętać, że trzy wiodące sieci handlowe w Rosji to Auchan, Decathlon i Leroy Merlin. Wszystkie należą do jednego właściciela. Z jednej strony więc jedna osoba może być prorosyjska i stąd taka postawa aż trzech sieci. Z drugiej strony straty mogą być coraz większe. Niedawno witryny internetowe tych sieci padły na skutek działań hakerów. Można się spodziewać eskalacji tych działań – mówi Juliusz Bolek z Instytutu Biznesu.

Ryzyko prowadzenia interesów w Federacji Rosyjskiej rzeczywiście jest coraz większe. Stąd być może wahania koncernu Renault – który to wznawia, to zawiesza znów produkcję w Rosji. Warto pomóc francuskim koncernom, które mają ciągle wątpliwości. Mocny sygnał wysłało tutaj Polskie Radio decydując się na zerwanie współpracy z Leroy Merlin. Jeśli w ślad za publicznym nadawcą wszyscy Polacy podziękują za współpracę francuskim koncernom, może łatwiej trafią do nich argumenty etyczne.

Miłosz Manasterski

Zobacz także

Zobacz także