Ryzyko deorbitacji chińskiej rakiety. Polska na liście obszarów zagrożonych
Kilkunastotonowy drugi człon chińskiej rakiety grozi niekontrolowaną deorbitacją - wynika z prognozy opublikowanej przez europejski system nadzoru przestrzeni kosmicznej EU SST. Obiekt wystartował pod koniec ubiegłego roku, znajduje się obecnie na bardzo niskiej orbicie i już w najbliższych dniach może dojść do jego rozpadu w atmosferze.
2026-01-28, 10:00
Chińska rakieta na niskiej orbicie
Należąca do prywatnej firmy LandSpace chińska rakieta Zhuque-3 została wystrzelona 3 grudnia 2025 roku. Jej drugi człon z powodzeniem dotarł na orbitę okołoziemską. Obecnie jednak znajduje się na wysokości zaledwie 125 km, co oznacza, że w znaczącym stopniu jest już hamowany przez cząsteczki znajdujące się w górnych warstwach atmosfery - informuje portal "Z głową w gwiazdach".
Rakieta wystartowała z kosmodromu Jiuquan, ale lot powiódł się jedynie częściowo. Pierwszy człon, który miał powrócić na Ziemię, rozbił się przy lądowaniu. Druga część - oznaczona jako ZQ-3 R/B - znalazła się na orbicie, a obecnie jest przedmiotem ostrzeżenia EU SST.
Niekontrolowana deorbitacja
Ważący 12 ton człon, jak już wspomniano, jest hamowany przez atmosferę. Powoduje to, że z każdą chwilą obniża swoją orbitę. W najbliższych dniach może nastąpić niekontrolowana deorbitacja - taka sama, z jaką Polska miała do czynienia w ubiegłym roku w kontekście rakiety Falcon 9.
Z prognozy wynika, że do deorbitacji chińskiej jednostki może dojść w terminie od 29 do 31 stycznia. Nadal jednak margines błędu czasowego jest duży i wynosi ok. 14 godzin. Co za tym idzie - obecnie niemożliwe jest dokładniejsze oszacowanie momentu upadku i obszaru zagrożonego przez ewentualne szczątki.
Polska w strefie zagrożenia
Orbita ZQ-3 R/B przecina jednak Europę, w tym Polskę. Powoduje to automatycznie, że kraj znalazł się w strefie zagrożenia. Portal "Z głową w gwiazdach" podkreśla jednak, że to jedynie potencjalne niebezpieczeństwo, m.in. dlatego, że na razie nie da się stwierdzić, gdzie dojdzie do deorbitacji. Ponadto szansa na upadek jakichkolwiek szczątków na tereny zamieszkane są bardzo małe.
Obiekt jest na bieżąco monitorowany przez europejskie i światowe systemy. Oczywiście im bliżej do deorbitacji, tym dokładniejsze będą prognozy. Warto jednak pamiętać, że po sytuacji z Falconem 9 było jeszcze kilka podobnych przypadków, w związku z którymi nie było żadnych konsekwencji na terenie Polski.
Czytaj także:
- Nietypowy błysk na polskim niebie. Oto wytłumaczenie
- Pierwsze takie znalezisko w kosmosie. Polacy pomogli zmierzyć planetę swobodną
- Przełomowe zdjęcia kosmosu. NASA pokazuje trójwymiarową mapę
Źródło: Polskie Radio/"Z głową w gwiazdach"/egz