Groźna choroba zabija koty w Warszawie. Śmiertelność sięga 80 procent

W Warszawie odnotowano przypadek wyjątkowo ciężkiej kaliciwirozy, która skończyła się śmiercią kota - poinformowała jedna z fundacji. Sprawa została już zgłoszona do państwowych organów weterynaryjnych. Jak czytamy, nie był to jedyny przypadek zakażenia. VS-FCV w trwającym ognisku może prowadzić nawet do ponad 80-procentowej śmiertelności.

2026-02-05, 21:38

Groźna choroba zabija koty w Warszawie. Śmiertelność sięga 80 procent
Przypadek VS-FCV w Warszawie. Zakażona kotka nie przeżyła. Foto: GAZETA WROCŁAWSKA PIOTR KRZYŻANOWSKI/POLSKA PRESS GRUPA/Fundacja Surowe Kotki i Psy/Facebook screenshot

VS-FCV w Warszawie. Groźna postać kaliciwirozy prowadzi do śmierci kotów

"Do Fundacji Surowe Kotki i Psy zgłaszają się opiekunowie kotów z Warszawy z przypadkami o identycznym przebiegu klinicznym. Mamy potwierdzone zgony oraz dodatnie wyniki PCR na Feline Calicivirus. Na podstawie zgłoszeń i dokumentacji medycznej mamy uzasadnione podejrzenie, że w Warszawie trwa ognisko VS-FCV - układowej postaci kaliciwirozy o wysokiej śmiertelności. Czujemy się w obowiązku przekazać posiadane informacje" - poinformowała w czwartek Fundacja Surowe Kotki i Psy.

Przypadek, który opisali pracownicy fundacji, został już zgłoszony do Izby Weterynaryjnej oraz Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. Kotka cierpiała na wyjątkowo groźną postać kaliciwirozy i niestety nie przeżyła. Choroba ta miała gwałtowny przebieg. Opiekunka zwierzęcia wyraziła zgodę na udostępnienie zdjęcia kota, aby zwrócić uwagę na zagrożenie dla wielu zwierząt w Warszawie.

"VS-FCV to nie jest klasyczna kaliciwiroza". Największy odsetek śmiertelności

- Hela była zdrowym, szczepionym kotem bez żadnych chorób współistniejących. Trafiła do jednej z całodobowych klinik w Warszawie i właśnie tam mogło dojść do zarażenia się wirusem. Zaznaczam, że nie mam pewności, czy właśnie tam, ale to było jej jedyne wyjście z domu, a czas wystąpienia objawów i czas hospitalizacji w klinice pasują idealnie. Walczyliśmy o nią prawie dwa tygodnie, była to ciągła hospitalizacja, karmienie sondą, płynoterapia, leki, transfuzja osocza. Niestety przegrała - opisywała właścicielka zmarłej kotki, której słowa cytuje "Fakt".

"VS-FCV to nie jest klasyczna kaliciwiroza objawiająca się katarem i owrzodzeniami jamy ustnej. Jest to choroba układowa atakująca naczynia krwionośne w wielu narządach jednocześnie, prowadząca do niewydolności wielonarządowej. Śmiertelność w opisanych w literaturze ogniskach wynosi 30-86 procent" - ostrzega fundacja. I dodaje, że szczepienie przeciwko FCV nie zapewnia pełnej ochrony przed VS-FCV. Ten wariant kaliciwirozy rozwija się bardzo gwałtownie, a od wystąpienia pierwszych objawów do stanu krytycznego mogą upłynąć zaledwie dwa lub trzy dni.

Czytaj także: 

Fundacja Surowe Kotki i Psy zaapelowała do Warszawiaków o wzmożoną czujność. Jeżeli w ciągu ostatnich 14 dni nasz zwierzak przebył w schronisku, hotelu dla kotów, klinice lib miał kontakt z innymi kotami, należy uważnie obserwować jego zdrowie i zachowanie.

Jak rozpoznać objawy kaliciwirozy?

Naszą zdecydowaną reakcję powinny wywołać przede wszystkim: gorączka, apatia, brak apetytu, obrzęk pyska lub łap, żółtaczka oraz owrzodzenia. Jeśli zauważymy któryś z tych symptomów, powinniśmy natychmiast skontaktować się z lekarzem weterynarii, zgłosić podejrzenie VS-FCV i wykonać serię wskazanych badań.

Należy pamiętać, że w szczególności na ciężki przebieg choroby narażone są dorosłe koty. Chore osobniki powinny zostać odizolowane od innych zwierząt, zaś wszystkie przedmioty, z którymi miały kontakt, muszą zostać zdezynfekowane roztworem podchlorynu sodu.

Źródła: Fundacja Surowe Kotki i Psy/Fakt.pl/hjzrmb

Polecane

Wróć do strony głównej