Potwór wśród kleszczy już w naszym kraju. Szybko goni ofiarę

W Polsce coraz częściej pojawiają się kleszcze z rodzaju Hyalomma, znane dotychczas głównie z Afryki i Azji. Jak wskazuje prof. dr hab. Anna Bajer, parazytolog z Uniwersytetu Warszawskiego, naukowcy wciąż próbują ustalić, czy te egzotyczne pajęczaki zadomowiły się u nas na stałe, czy jedynie docierają do kraju na ciałach ptaków migrujących.

2026-04-12, 10:11

Potwór wśród kleszczy już w naszym kraju. Szybko goni ofiarę
Kleszcz Hyalomma. Foto: Science Photo Library/Science Photo Library RF/East News

Kleszcze Hyalomma w Polsce

Rozstrzygnięcie tej kwestii wymaga odnalezienia młodych form - larw lub nimf - które nie zdążyły jeszcze pożywić się krwią.

Najbardziej uderzającą cechą kleszczy Hyalomma jest ich nietypowe zachowanie. W przeciwieństwie do rodzimego kleszcza pospolitego, który cierpliwie czeka na ofiarę na źdźble trawy, jego afrykański kuzyn aktywnie poluje. – Nie czekają na żywiciela, lecz do niego biegną – wyjaśnia prof. Anna Bajer. Badaczka opisuje, że te pajęczaki reagują na drgania podłoża i potrafią błyskawicznie pokonać dystans kilku metrów, by dopaść człowieka lub zwierzę. 

Ekspertka wspomina obserwacje z Afryki, gdzie po tupaniu w ziemię kleszcze zaczynały nadbiegać z różnych stron. Są one również znacznie większe od naszych rodzimych gatunków – nienapite osiągają około centymetra długości, a po nasyceniu się krwią samica może urosnąć nawet do dwóch centymetrów. Ich znakiem rozpoznawczym są charakterystyczne, prążkowane odnóża. 

Tropikalne zagrożenie w polskich domach 

Pajęczaki te bywały już znajdowane na zwierzętach gospodarskich, takich jak konie czy krowy, ale pojawiały się również wewnątrz mieszkań. Prof. Bajer zaznacza, że są to stworzenia bardzo ruchliwe, które mogą przemieszczać się po otoczeniu. Jak dodaje, zdarzały się przypadki, w których kleszcze te znajdowano chodzące po domowych dywanach, najprawdopodobniej przyniesione do środka przez psy. 

Obecność Hyalomma budzi szczególny niepokój ze względu na patogeny, które mogą przenosić. Najgroźniejszym z nich jest wirus krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej. Badaczka uspokaja jednak, że dotychczas nie wykryto go w osobnikach znalezionych na terenie Polski. Jednocześnie podkreśla, że wszystkie przebadane do tej pory egzemplarze były zakażone riketsjami, które wywołują gorączki plamiste. 

Hyalomma nie przenosi boreliozy

Głównym problemem w przypadku ukąszenia przez egzotycznego kleszcza jest fakt, że początkowe objawy choroby mogą przypominać zwykłą infekcję wirusową. Badaczka podkreśla, że dla polskiego lekarza gorączka plamista rzadko jest pierwszym podejrzeniem, a specjalistyczne testy diagnostyczne nie są powszechnie dostępne. 

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że kleszcze te nie przenoszą boreliozy, co jest rzadką dobrą wiadomością w kontekście ich ekspansji. Prof. Bajer apeluje, aby w przypadku znalezienia nietypowego, dużego kleszcza o pasiastych nogach, zabezpieczyć go i zgłosić do naukowców. Taka pomoc jest kluczowa dla monitorowania rozprzestrzeniania się tego groźnego gatunku, co badaczka porównuje do szukania igły w stogu siana. 

Czytaj także:

Źródło: PAP

Polecane

Wróć do strony głównej