Wrócą oceny z pracy domowej? MEN rozważa nowy system oceniania
W polskich szkołach może dojść do zmian w podejściu do prac domowych. Eksperci przygotowali rekomendacje dla resortu edukacji, które dopuszczają częściowy powrót ocen w ograniczonej formie.
2026-04-16, 12:02
Zadania domowe. MEN rozważa przywrócenie ocen
Zespół ekspertów przy MEN opracowuje zmiany dotyczące prac domowych. Z ustaleń Gazety Wyborczej wynika, że w najmłodszych klasach (I–III) część specjalistów dopuszcza możliwość oceniania prac domowych, ale bez ocen negatywnych. W starszych klasach uczniowie mogliby otrzymywać pozytywne oceny za wykonane zadania, natomiast ich brak nie skutkowałby jedynką.
Brak pracy wpływałby na ocenę z zachowania
Pojawiła się także propozycja, by uporczywe nieodrabianie prac domowych wpływało na ocenę z zachowania, a nie z konkretnego przedmiotu. Zdaniem części ekspertów miałoby to motywować uczniów, nie wprowadzając jednocześnie kar w postaci ocen niedostatecznych. Rekomendacje są efektem szerokiej debaty, która trwa od czasu wprowadzenia ograniczeń prac domowych w 2024 roku.
Nauczyciele negatywnie oceniają nieobowiązkowość prac
Obecnie w wielu przypadkach zadania są nieobowiązkowe i niepodlegające ocenie, a nauczyciele udzielają jedynie informacji zwrotnej. Zmiany te spotkały się jednak z krytyką części środowiska edukacyjnego. Wielu nauczycieli uważa, że brak ocen osłabił systematyczność uczniów i ich motywację do nauki. Badania pokazują, że zdecydowana większość pedagogów negatywnie ocenia obecne rozwiązania. Ministerstwo Edukacji nie podjęło jeszcze ostatecznej decyzji. Ostateczny kształt przepisów będzie zależał od analizy rekomendacji ekspertów oraz dalszych konsultacji. Rekomendacje te nie są wiążące, a ostateczną decyzję podejmie szefowa MEN Barbara Nowacka.
Czytaj także:
- MEN szykuje zmiany dla nauczycieli. Chodzi o nadgodziny
- MEN zakaże telefonów, ale będzie wyjątek. Zaskakująca decyzja ws. najmłodszych
- "Nie da się omawiać zdrowego stylu życia bez elementów zdrowia seksualnego"
Źródła: PolskieRadio24.pl/wyborcza.pl/JL