Zarzut po śmierci Łukasza Litewki. Prokuratura ujawnia nowe informacje

Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu poinformowała, że 57-letni kierowca, który śmiertelnie potrącił posła Lewicy Łukasza Litewkę, przyznał się do zarzucanego czynu. Zaznaczył, że część jego wyjaśnień budzi wątpliwości śledczych. Prokuratura zamierza złożyć wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie mężczyzny.

2026-04-24, 19:18

Zarzut po śmierci Łukasza Litewki. Prokuratura ujawnia nowe informacje
Łukasz Litewka został potrącony, gdy jechał rowerem z Dąbrowy Górniczej do Sosnowca. Foto: PAP/Art Service, Beata Zawrzel/REPORTER/EAST NEWS

Prokuratura o kierowcy, który śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę

57-latek został wstępnie przesłuchany na policji, a następnie przed prokuratorem. Złożył obszerne wyjaśnienia dotyczące przebiegu zdarzenia. - Część jego oświadczeń budzi zastrzeżenia w ocenie prokuratora - przekazał prokurator Bartosz Kilian z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.

Podejrzanemu zostanie przedstawiony zarzut z art. 177 par. 2 kodeksu karnego, czyli spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Przesłuchanie z jego udziałem zostało przerwane - obecnie zapoznaje się z materiałem dowodowym razem z obrońcą.

Badania kierowcy i wersja o zasłabnięciu

Jak poinformowano, kierowca został poddany badaniom lekarskim mającym ustalić jego stan zdrowia oraz ewentualne czynniki, które mogły mieć wpływ na przebieg zdarzenia. - Lekarze nie stwierdzili okoliczności, które uniemożliwiałyby jego udział w czynnościach procesowych lub pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej - zaznaczył Kilian.

Kwiaty i znicze pozostawione w miejscu tragicznego wypadku posła Lewicy Łukasza Litewki przy ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej (Fot. PAP/Art Service) Kwiaty i znicze pozostawione w miejscu tragicznego wypadku posła Lewicy Łukasza Litewki przy ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej (Fot. PAP/Art Service)

Podejrzany twierdzi, że w chwili zdarzenia mógł stracić przytomność lub doznać chwilowego "rozkojarzenia" i nie pamięta dokładnie przebiegu wypadku. Prokuratura wskazuje jednak, że takie oświadczenia mogą stanowić jedynie linię obrony.

Od 57-latka pobrano również krew do szerokich badań toksykologicznych. Na obecnym etapie nie stwierdzono, by mężczyzna znajdował się pod wpływem substancji psychoaktywnych. Sprawa wymaga jednak dalszych analiz.

Brak świadków, brak śladów hamowania

Śledczy nie dysponują relacjami naocznych świadków wypadku. Prokurator Kilian przekazał, że przesłuchano osoby, które pojawiły się na miejscu tuż po zdarzeniu i brały udział w udzielaniu pierwszej pomocy oraz zawiadomiły służby ratunkowe. Prokuratura apeluje do ewentualnych świadków lub osób posiadających nagrania o zgłaszanie się, podkreślając, że może to być kluczowy materiał dowodowy.

Z ustaleń biegłego wynika, że pojazd był sprawny - zarówno układ kierowniczy, jak i hamulcowy działały prawidłowo. Nie stwierdzono śladów hamowania.

Wstępne analizy wskazują, że kierowca nie przekroczył prędkości, jednak - jak zaznaczono - są to ustalenia na bardzo wczesnym etapie. Niewykluczone są dalsze specjalistyczne badania oraz eksperyment procesowy w celu dokładnego odtworzenia przebiegu zdarzenia.

Prokurator rozważa zastosowanie środków zapobiegawczych i skłania się ku złożeniu wniosku o tymczasowe aresztowanie. Jak wskazano, przemawiają za tym m.in. grożąca surowa kara, ryzyko matactwa procesowego oraz obawa ucieczki podejrzanego.

Łukasz Litewka nie żyje. Jak doszło do wypadku?

Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w czwartek około godziny 13. Według wstępnych ustaleń 57-letni kierujący Mitsubishi Colt najprawdopodobniej zasnął lub zasłabł za kierownicą i zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie zderzył się z posłem jadącym z naprzeciwka na rowerze. Łukasz Litewka zmarł mimo reanimacji. Kierowca Mitsubishi został zatrzymany.

Znane są już wyniki sekcji zwłok Łukasza Litewki. Poseł zmarł wskutek wykrwawienia spowodowanego przecięciem kluczowych arterii w nogach. Informację przekazał Bartosz Kilian z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.

Czytaj także:

Źródło: PolskieRadio24.pl

Polecane

Wróć do strony głównej