Kościół organizuje obronę cywilną. Parafie szykują się na najgorsze
Kościół chce mocniej zaangażować się w pomoc w sytuacjach kryzysowych. W tym celu powstają Parafialne Grupy Obrony Cywilnej. W ich ramach wierni dzielą się na różne grupy zadaniowe, które mają być przygotowane do reakcji w razie nagłej potrzeby. Duchowni przekonują, że impulsem do rozpoczęcia inicjatywy były doświadczenia z wojny w Ukrainie.
2026-05-21, 07:51
Parafianie organizują obronę cywilną
Parafialne Grupy Obrony Cywilnej dzielą się m.in. na zmotoryzowane, medyczne, wsparcia psychologicznego czy opiekuńczo-wychowawcze. Każda z nich ma być przygotowana do innych zadań w sytuacjach kryzysowych. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski jeszcze w kwietniu mówił, że wierni biorą udział w szkoleniach i warsztatach. - Współpracujemy w tych działaniach z Caritas Polska, która ma ogromne doświadczenie w niesieniu pomocy cywilom - przekazał.
Takie warsztaty ma zamiar przeprowadzić chociażby archidiecezja warszawska. Mają one objąć zagadnienia z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej dla środowisk parafialnych. - Realizacją tego zadania zajmie się Caritas Archidiecezji Warszawskiej, która aktualnie konsultuje zakres i kształt warsztatów z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji - poinformowała dyrektorka Centrum Prasowego Archidiecezji Warszawskiej Patrycja Michońska-Dynek.
Przykładem wojna w Ukrainie
W szkoleniach może wziąć udział właściwie każdy zainteresowany parafianin. Parafialne Grupy Obrony Cywilnej działają na podstawie ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej już od stycznia. Pierwsza powstała w katolickiej parafii pw. św. Jana Pawła II na warszawskim Bemowie. - Nasi wierni nie mają podstawowej wiedzy, jak się zachowywać w sytuacjach kryzysowych. Postanowiliśmy zatem nie czekać tylko przygotować plan i działać - powiedział proboszcz tej parafii ks. Sławomir Abramowski.
Tłumaczył także, że doświadczenia z Ukrainy pokazały potrzebę tego typu inicjatyw. - W sytuacji kryzysu pierwszym miejscem, do którego zgłaszali się wierni były parafie. Ludzie szukają tam pomocy żywnościowej, medycznej, sanitarnej i duchowej. Na szczęście, w przeciwieństwie do parafii prawosławnych w Ukrainie, parafie katolickie w Polsce często dysponują zapleczem infrastrukturalnym, które może zostać wykorzystane na wypadek np. wojny albo innego kryzysu - stwierdził.
Jak będą działać grupy?
Organizator bemowskiej PGOC Rafał Łaszewski podkreślił, że przetrwanie w pojedynkę w sytuacji kryzysowej jest bardzo trudne. Dlatego parafie postanowiły utworzyć własne struktury. - Na początku skupiliśmy się na zdiagnozowaniu potencjalnych zagrożeń dla naszej wspólnoty. Następnie podjęliśmy działania edukacyjne, ponieważ z naszego doświadczenia wynika, że wiele osób ma małą wiedzę w temacie obrony cywilnej, czyli np. jak zachować się w przypadku alarmu, braku prądu, wody, czy transportu - mówił.
- Według założeń w parafii mają powstać różne grupy zadaniowe np. zmotoryzowana z udziałem kierowców, którzy w sytuacjach awaryjnych będą mogli przewieźć osoby potrzebujące np. do szpitala; grupa wsparcia psychologicznego, grupa opiekuńczo-wychowawcza do pomocy w zaopiekowaniu się dziećmi i osobami niesamodzielnymi, grupa pomocy medycznej, w skład której wejdą osoby mogące udzielić doraźnej pomocy medycznej w sytuacji ograniczonego dostępu do służby zdrowia - dodał.
Członkowie struktur zdobywają wiedzę m.in. w ramach programów rządowych, oraz inicjatyw parafialnych. Osoby z bemowskiej PGOC brały udział w szkoleniach w ramach ogólnopolskiego programu "wGotowości", organizowanego przez MON i Sztab Generalny Wojska Polskiego. Obecnie do grupy należy kilkadziesiąt osób. Jak mówił Łaszewski, inicjatywa ma być jednak rozpropagowana na cały kraj.
Czytaj także:
- Generał bije na alarm. "Putin może zaatakować, by skompromitować NATO"
- Będą szkolić na czas wojny. Rusza nowy kierunek studiów
- Bezpieczeństwo zamiast socjalu? Ekspert: Polska stoi przed wyborem
Źródło: PAP/egz