more_horiz
Wiadomości

Nowe leki na COVID-19. Wirusolodzy: dobrze, że pojawiają się kolejne rozwiązania, ale to nie wyhamuje pandemii

Ostatnia aktualizacja: 05.11.2021 17:03
Brytyjczycy, jako pierwsi na świecie, będą mogli stosować lek na COVID-19 firmy Merck, z kolei firma Pfizer poinformowała, że zakończyła badania kliniczne nad lekiem zmniejszającym ryzyko ciężkiego przebiegu koronawirusa. Jak działają takie preparaty? Czy staną się one realną bronią w walce z pandemią? O to zapytaliśmy wirusologów prof. Joannę Zajkowską i prof. Włodzimierza Guta.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: PAP/Vojtech Vlk
Mateusz Morawiecki PAP 1200.jpg
Premier: Polska zakontraktowała lek na koronawirusa, czekamy na zatwierdzenie przez EMA

Wirusolog prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji w Białymstoku tłumaczy, że "leki przeciwwirusowe są tylko jednym z elementów leczenia i są skuteczne w zależności od czasu rozwinięcia się choroby". 

- Jeżeli to jest lek, który hamuje replikację i wnikanie do komórki, to można go podać na początku choroby, czyli w bardzo wąskim oknie czasowym - mówi.

Podkreśla, że w przypadku rozwiniętych objawów taki lek już nie będzie skuteczny. - To jest ich wada, dlatego że zainicjowany stan zapalny wymaga już innego leczenia - wyjaśnia.

Zapytana, czy nowe medykamenty mogą ograniczyć transmisję wirusa, stwierdziła, że "nie zapobiegają one zakażeniom".

Ekspert podkreśliła ponadto, że to dobrze, iż pojawiają się kolejne rozwiązania, ale "to nie rozwiązuje sprawy pandemii ani tych ciężkich przypadków, które są związane z niewydolnością oddechową".

shutterstock laboratorium kryminalistyka 1200.jpg
"Można go zażyć we własnym domu". Doustny lek przeciw COVID-19 dopuszczony do użytku

Podobne leki w Polsce

Prof. Zajkowska mówiła również, że leki, które wspomagają walkę z koronawirusem, są już stosowane w Polsce. - W naszym szpitalu podajemy Remdesiwir, który jest zaakceptowany i wprowadzony do protokołu leczenia - tłumaczy, dodając, że innym lekiem, który może zadziałać przy lekkich objawach COVID-19 jest Groprynozyna.

Remdesiwir, zauważa, ma szansę przynieść korzystny efekt, jeżeli podamy go w ciągu 5 dni od początku objawów. - Myślę, że większość tych nowych leków przeciwwirusowych też jest w tym oknie czasowym - ocenia.

- Jednak gdy wirus się namnaża i mamy skutki jego działania, czyli wysięk zapalny, zapalenie płuc, mediatory zapalne, to tu już inne mechanizmy powodują, że przebieg choroby jest ciężki - podkreśla. Wtedy, jak mówi, lek przeciwwirusowy nie zadziała. Dodaje, że takie farmaceutyki "działają tylko na jakiś element zakażenia".

Nasza rozmówczyni podkreśla, że "bardzo fajnie, żeby taki lek był wprowadzony jak najszybciej". - Ale trzeba pamiętać, że nie jest to lek cudowny, który rozwiąże sprawę pandemii - kwituje.

Zmniejszenie śmiertelności

Prof. Włodzimierz Gut, wirusolog, doradca Głównego Inspektora Sanitarnego, tłumaczy z kolei, że tego typu leki "należy podać zaraz po kontakcie z wirusem, bo później ich działanie jest bardzo mocno ograniczone". - Ale skrócony przynajmniej jest czas zakaźności - mówi.

Zapytany, czy leki przeciwwirusowe, które pojawiają się na rynku, mogą wyhamować śmiertelność, stwierdził, że "tak się nie stanie". - Cały problem polega na tym, że choroba to jest moment odpowiedzi organizmu na namnażany wirus. Ponadto część z tych leków - tak było na przykład w przypadku grypy - u jednych pacjentów hamuje rozwój choroby, u innych nie - zaznacza. 

Zresztą wirusy, jak mówi, "świetnie sobie radzą i dość szybko wytwarzają mechanizmy zapobiegające działaniu tego typu leków".

free shutterstock badania nauka laboratorium 1200 .jpg
Nowy lek zmniejsza ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19. "Jedyna kombinacja długodziałających przeciwciał"

Nie wyhamuje pandemii

Nasz rozmówca stwierdza również, że leki przeciwwirusowe są "dość neutralne, jeśli chodzi o pandemię". - Pandemię zwalcza się sposobami epidemiologicznymi, czyli: maseczki, dystans, higiena albo przygotowując organizm na kontakt z wirusem, tak żeby ten kontakt przebiegał, jak najłagodniej. Lek teoretycznie może hamować wirusa, ale musi być podany niemal natychmiast osobie, która właśnie się zakaziła, bo późniejsze hamowanie niewiele daje - zaznacza.

Ocenia, że takie rozwiązania nie wyhamują pandemii. - Mogą skracać okres zakaźności, ale są podawane chorym, a chory zakaża wcześniej, niż się o tym dowie - zauważa. 

Wirusolog mówi, że stosowanie takiego leku miałoby sens, jeśli podawałoby się go wszystkim z otoczenia osoby zakażonej, nawet gdy nie są jeszcze widoczne objawy. - Przypominam jednak, że leki są toksyczne. Wirus korzysta z metabolizmu komórki i nie ma leku, który nie wywołałby żadnych zjawisk negatywnych - podkreśla.

- Nie znam efektów ubocznych tych leków i podejrzewam, że nikt nie zna - dodaje.

Profesor Włodzimierz Gut stwierdza ponadto, że "za dużo mówimy o lekach, a zapominamy, że prościej jest nie mieć rozwoju choroby, niż potem leczyć ciężki przebieg".

- Dystans, higiena, maseczki, szczepienia. To są mechanizmy, które działają - wylicza.

Paweł Kurek

Zobacz także

Zobacz także