Rząd każe Norwegom pracować z domu? W kraju zaczyna brakować ropy
Norwegia ma rezerwy strategiczne paliw na 20 dni. Premier Jonas Gahr Stoere powiedział, że rząd rozważa powszechne wprowadzenie pracy zdalnej, by zmniejszyć mobilność obywateli i zredukować popyt na paliwa transportowe.
2026-04-19, 17:46
Norwegom kończy się ropa. "Błędne założenie"
Norweskie zapasy są ponad czterokrotnie mniejsze niż w sąsiedniej Szwecji czy Finlandii, które dysponują rezerwami na 90 dni. Jednocześnie Norwegia jest kluczowym dostawcą energii dla Europy. W opublikowanej w weekend rozmowie z dziennikiem "Aftenposten" norweski premier Stoere przyznał, że dotychczasowa strategia bezpieczeństwa opierała się na błędnym założeniu.
- Jako kraj wydobywający surowce polegaliśmy na ciągłości produkcji i bliskości własnych rafinerii. W czasach stabilizacji uznawano to za wystarczające zabezpieczenie, co pozwoliło na utrzymywanie niskich stanów magazynowych - tłumaczył szef rządu.
Szewc bez butów chodzi? Norwegia eksportuje ropę, a sama ma małe rezerwy
Blokada cieśniny Ormuz i gwałtowny wzrost cen ropy po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie pokazały jednak brak odpowiedniej infrastruktury dla gotowych paliw w Norwegii. Kraj, który w marcu 2026 roku zanotował historyczny rekord przychodów z eksportu ropy i gazu, nie jest w stanie zagwarantować stabilności dostaw na rynek wewnętrzny - oceniają norweskie media.
(PAP) Komentatorzy dzienników "Aftenposten" i "VG" podkreślili ironię obecnego położenia Oslo. Kilka dni temu norweski urząd statystyczny SSB podał, że marzec 2026 r. był rekordowy pod względem zysków z eksportu surowców. Norwegia sprzedała wówczas 56,6 mln baryłek ropy za 4,9 mld euro, a wpływy z gazu wyniosły 5,9 mld euro. Kraj jest ważnym dostawcą surowców energetycznych m.in. dla Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Polski, gdzie odpowiada za ok. jedną trzecią dostaw gazu.
Czytaj także:
- Tąpnięcie na rynku cen ropy. Co się dzieje?
- Nagły zwrot ws. rosyjskiej ropy. "To musiał zatwierdzić Trump"
Źródła: Polskie Radio/PAP/mbl