more_horiz
Wiadomości

Ceny paliw w Polsce: utrzymuje się trend spadkowy. Takiej sytuacji nie było od kwietnia

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2022 14:15
Na rynku paliw utrzymuje się trend spadkowy. W tym tygodniu po raz pierwszy od kwietnia cena popularnej "95" powędrowała w hurcie oferowanym przez Orlen poniżej 6 tys. złotych za metr sześcienny. Znajduje to oczywiście odzwierciedlenie na stacjach paliw. Jak długo utrzyma się trend spadkowy?
Na rynku paliw utrzymuje się trend spadkowy
Na rynku paliw utrzymuje się trend spadkowyFoto: FORUM/Attila Husejnow

Ostatni raz cena hurtowa benzyny bezołowiowej 95 oferowanej przez Orlen była na poziomie poniżej 6 tys zł za metr sześcienny 27 kwietnia bieżącego roku. Wówczas kosztowała ona 5947 zł. Od tamtej pory systematycznie rosła, osiągając 2 czerwca rekordowy poziom 7519 zł. Zwyżkowy trend był spowodowany przede wszystkim rosnącymi cenami ropy. Na giełdzie w Londynie przekraczała ona wówczas 120 dolarów za baryłkę. Średni kurs dolara, w którym polskie koncerny dokonują zakupów tego surowca, wynosił wtedy w okolicach 4,25 zł. 

Następstwem tej sytuacji była rekordowa drożyzna na stacjach paliw. Ceny popularnej 95 zbliżyły się wtedy do 8 zł za litr, a w niektórych rejonach Polski nawet przekroczyły ten poziom. Jeszcze głębiej do kieszeni musieli sięgnąć tankujący benzynę 98, która w hurcie kosztowała aż 8311 zł. W drugiej połowie czerwca powyżej 7300 zł kosztowała też ropa, choć w jej przypadku rekord (7704 zł) padł 9 marca.

Kolejne tygodnie przyniosły jednak spadki. Pod koniec lipca ropa Brent osiągnęła cenę poniżej 100 dolarów za baryłkę. Jeszcze lepiej sytuacja wygląda w pierwszych dniach sierpnia, kiedy ceny tego surowca zrównały się z poziomem sprzed wojny na Ukrainie. 3 sierpnia ropa Brent była wyceniana na 93,6 dolarów za baryłkę. To przełożyło się na ceny paliw oferowane przez Orlen w hurcie. Benzyna 95 kosztuje dziś 5985 zł za metr sześcienny, a ekodiesel po 6442 zł. Jak przełożyło się to na ceny paliw na stacjach?

Ceny spadają, ale wciąż jest drożej niż przed rosyjską inwazją 

Jak wynika z danych portalu e.petrol.pl, w tym tygodniu średnie ceny benzyny 95 kształtowały się w Polsce w przedziale 6,84-7,03 zł, a benzyny 98 7,69 zł-7,89 zł. Nie brakuje oczywiście stacji, w których wartości na pylonach są niższe. Na przykład w Warszawie na większości stacji paliw ceny kształtują się dziś w przedziale 6,72-6,77 zł w przypadku benzyny bezołowiowej 95. Oznacza to, że przy uwzględnieniu rabatu 30 gr, który oferuje między innymi Orlen, kierowcy zatankują litr paliwa w cenie nieco powyżej 6,4 zł. Dlaczego mimo tego, że ropa na rynkach światowych osiągnęła cenę sprzed wojny, to na stacjach paliwo wciąż jest droższe niż w lutym?

- Bo ceny paliw na rynkach europejskich wciąż są droższe niż przed wojną - wyjaśnia Grzegorz Maziak, analityk portalu e-petrol.pl. Dlaczego tak się dzieje mimo spadających cen ropy, z której produkowane są przecież paliwa? - Działa zasada popytu i podaży. Z jednej strony na rynku europejskim mamy mniej ropy z kierunku rosyjskiego. Ponadto spadły moce przerobowe rafinerii, co było spowodowane pandemią koronawirusa. Po tym okresie część z nich nie wróciła do pracy na pełną skalę, a tymczasem po pandemii obserwowaliśmy gwałtowny wzrost popytu na paliwa w reakcji na odbudowującą się gospodarkę - tłumaczy Maziak. 

Do kwestii podaży paliw i obaw o to, jak embargo na rosyjską ropę i paliwa wpłynie na rynki naftowe, dochodzą rosnące ceny surowców energetycznych, takich jak gaz czy węgiel, z których wytwarzany jest prąd. - To też przekłada się na rachunki opłacane przez rafinerię i tym samym koszty produkcji paliw. Nie funkcjonują one przecież w próżni. Im wyższa cena prądu, tym droższy proces wytwarzania paliw - wyjaśnia Maziak.

W przypadku Polski na koszt paliw wpływa też słaby złoty. W pierwszej połowie lipca średni kurs amerykańskiej waluty przekroczył 4,8 zł. W kolejnych tygodniach kształtował się w przedziale 4,6-4,7 zł. W tym tygodniu obserwujemy umacnianie się złotego. Od wtorku średni kurs amerykańskiej waluty obniżył się o 7 groszy - do 4,54 zł. To jednak wciąż dużo drożej niż przed wojną na Ukrainie, kiedy kurs ten kształtował się w przedziale 4-4,10 zł. To też wyjaśnia, dlaczego za paliwa na stacjach wciąż płacimy dużo drożej niż przed rosyjską inwazją. Co czeka nas w kolejnych tygodniach?

Krótkoterminowo możliwe niewielkie spadki 

Dziś ceny ropy na światowych rynkach zaczęły iść w górę. Brent na giełdzie w Londynie przekroczyła 98 dolarów za baryłkę, czyli była o nieco ponad 1 proc. droższa niż średnia z poprzedniego dnia. Nie znalazło to jeszcze odbicia w cenach hurtowych paliw, które w przypadku benzyny 95 spadły z 5998 zł za m3 do 5985 zł. Dlatego na stacjach paliw kierowców wciąż czekają jeszcze spadki cen.

- Myślę, że na stacjach paliw jest jeszcze szansa na spadek cen w wysokości kilku-kilkunastu groszy - tłumaczy Maziak. Prognoza ta dotyczy okresu krótkoterminowego. Analityk portalu e-petrol.pl zauważa jednak, że za sprawą zmiany trendu na rynku ropy ta korzystna dla kierowców sytuacja może się zmienić.

- Wczorajszy odczyt dotyczący inflacji w USA, która była trochę niższa, niż się spodziewano, stawia pod znakiem zapytania, to jak szybko będą podnoszone stopy procentowe. To może być czynnik, który może pomóc drożejącej ropie. Do tego dochodzą dane na temat zapasów, które pokazują, że z konsumpcją w USA nie jest tak źle, jak sądzono tydzień temu. To wszystko zaczyna się przechylać się ku rosnącym cenom - stwierdza Maziak. 

Czytaj więcej:

Michał Fabisiak, PolskieRadio24.pl

Zobacz także

Zobacz także