Spłonął grób Łukasza Litewki. Wstrząsające sceny na cmentarzu

Na cmentarzu w Sosnowcu w ogniu stanęły znicze oraz wieńce złożone na grobie tragicznie zmarłego posła i społecznika Łukasza Litewki. Mogiła została już uprzątnięta.

2026-05-27, 19:31

Spłonął grób Łukasza Litewki. Wstrząsające sceny na cmentarzu
Spłonął grób Łukasza Litewki. Foto: x (screen)

Spłonął grób Łukasza Litewki. W sieci pojawiło się nagranie 

Pożar wybuchł w środę przed godziną 12. Informację potwierdził mł. bryg. Tomasz Dejnak, rzecznik prasowy Komendanta Miejskiego PSP w Sosnowcu. - Zapaleniu uległy wiązanki znajdujące się bezpośrednio przy grobie oraz znicze. Prawdopodobnie ktoś z odwiedzających położył kwiaty zbyt blisko płonącego znicza i w ten sposób doszło do zaprószenia ognia - przekazał "Faktowi" Dejnak. 

Strażak zaznaczył, że wokół mogiły ustawiono bardzo dużą liczbę zniczy. Służby szybko opanowały sytuację i pożar udało się ugasić, zanim ogień rozprzestrzenił się na większą część cmentarza.

W sieci pojawiło się nagranie pokazujące płonące wiązanki na grobie Łukasza Litewki. Na zdjęciach wykonanych już po zakończeniu akcji gaśniczej widać, że część sąsiednich mogił została okopcona, jednak nie doszło do poważniejszych zniszczeń. Mogła Łukasza Litewki została uprzątnięta. 

Państwowy pogrzeb i pośmiertne odznaczenie dla społecznika 

Łukasz Litewka spoczął 29 kwietnia na cmentarzu przy ulicy Zuzanny w Sosnowcu. W ostatniej drodze tragicznie zmarłemu posłowi, znanemu z szerokiej działalności charytatywnej, towarzyszyły tłumy żałobników. 

Uroczystości pogrzebowe miały charakter państwowy. Za wybitne zasługi w działalności publicznej i społecznej Łukasz Litewka został pośmiertnie uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie z rąk Karola Nawrockiego odebrał ojciec zmarłego, Zdzisław Litewka.

Śmierć posła na leśnej drodze i zarzuty dla kierowcy 

Łukasz Litewka zmarł tragicznie 23 kwietnia po tym, jak został potrącony przez 57-letniego kierowcę samochodu Mitsubishi Colt, który z niewyjaśnionych przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu. Do tego fatalnego w skutkach wypadku doszło w momencie, gdy polityk jechał rowerem leśną drogą łączącą Dąbrowę Górniczą z Sosnowcem. 

Mężczyzna podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku został zatrzymany przez policję tuż po zdarzeniu. Śledczy ustalili, że kierowca był trzeźwy, a samochód sprawny. Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Według prokuratury tłumaczył się utratą przytomności, chwilowym rozkojarzeniem lub też całkowitą niepamięcią co do przebiegu zdarzenia. Prokuratura uznała, że oświadczenia podejrzanego "mogą stanowić wyłącznie linię obrony", a część jego wyjaśnień "budzi wątpliwości".

Prokuratura postawiła mu zarzut nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym i nieumyślnego spowodowania śmierci posła. 57-latkowi grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Kierowca początkowo trafił do aresztu, który opuścił po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Sąd odwoławczy zdecydował później, że będzie odpowiadał z wolnej stopy, uchylił wszystkie środki zapobiegawcze m.in. dozór policji i nakazał zwrócenie wpłaconej kaucji.

Czytaj także:

Źródła: PolskieRadio24.pl/"Fakt"

Polecane

Wróć do strony głównej