Gazeta regionalna "Dziennik Zachodni" zachęca do lektury "Dzienników" Stanisława Rembeka. Jest to - jak pisze - mało znany, a ciekawy dokument wojny polsko-bolszewickiej.
"Dzienniki 1920 rok i okolice" wraz z opowiadaniami składają się na pierwszy z dziewięciu tomów "Dzieł zebranych" prozaika. Ukazał się on nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego.
"Dziennik Zachodni" przypomina, że Stanisław Rembek jako 19-letni gimnazjalista z Piotrkowa Trybunalskiego w sierpniu 1919 roku wstąpił ochotniczo do wojska. Trafił do 10. Kaniowskiego Pułku Artylerii Polowej. W jego szeregach przebył wojnę polsko-bolszewicką biorąc udział w walkach na Białorusi, pod Warszawą i w obronie Zamościa.
"Jak wielu jego rówieśników Rembek prowadził dziennik" - czytamy w "Dzienniku Zachodnim". "Zaczął go pisać w 1914 roku, tuż po wybuchu Wielkiej Wojny (pierwszy wpis brzmi tak: "Gdy wracałem, ujrzałem niespodziewanie przed magistratem na Kaliskiej pruskich Huzarów Śmierci"), a kontynuował podczas służby wojskowej. Powstało interesujące świadectwo młodego, inteligentnego człowieka rzuconego w wir historii i gwałtownych wojennych wydarzeń, ale też doświadczenie brutalnych realiów służby wojskowej, dalekich od romantycznych wyobrażeń nastolatka o służbie Polsce" - czytamy w dzienniku.
PIW przypomina natomiast, że Stanisław Rembek - kanonier podczas wojny polsko-bolszewickiej - jest jednym z najwybitniejszych polskich prozaików pierwszej połowy XX wieku.
Drugie obok "Dzienników" szczególne jego dzieło to powieść "W polu", w której - jak pisze wydawnictwo - "po mistrzowsku opisał niszczycielski żywioł wojny polsko-bolszewickiej". W związku z tą książką peerelowska cenzura skazała Stanisława Rembeka na zapomnienie i literacki niebyt. Książka po 1946 roku trafiła na indeks i została wznowiona dopiero w drugim obiegu. Zapewniła jednak autorowi trwałe miejsce w literaturze polskiej. "Maria Dąbrowska twierdziła, że "W polu" pod wieloma względami przewyższa "Na zachodzie bez zmian" Ericha Marii Remarque’a…" - pisze PIW.