Prezes PiS rozpoczął wystąpienie w Stalowej Woli od kwestii reparacji, które po opublikowaniu raportu nt. strat wojennych zdominowały w ostatnich dniach debatę publiczną.
- Za wyrządzone zbrodnie oraz ogromne szkody zadane narodowi polskiemu, naszej ukochanej ojczyźnie te pieniądze się Polsce należą. Jesteśmy poważnym państwem i nie możemy o tym zapomnieć oraz odpuścić tej sprawy - mówił Jarosław Kaczyński.
- Prawne i moralne roszczenia za II wojnę światową są jak najbardziej zasadne. Trzeba o to walczyć i o tym pamiętać. Niemcy są w stanie zapłacić nam taką kwotę - dodał.
Reparacje. "Nie możemy rezygnować"
Jarosław Kaczyński podkreślił, że "proces reparacji będzie trwał dłuższy czas". - Nie nastąpi to w przeciągu miesięcy, a zapewne potrwa lata, ale nie możemy z tego powodu rezygnować - wskazał.
Zapowiedział, że niedługo rząd wystosuję reparacyjną notę dyplomatyczną. - I Niemcy to odrzucą. Usłyszałem od szefa CDU, że żaden rząd niemiecki niczego takiego nie zrobi, ale zamiast tego możemy uczestniczyć we wspólnych przedsięwzięciach - powiedział prezes PiS.
Jarosław Kaczyński przypomniał też początkową reakcję na raport "opozycji totalnej", która - jak mówił - twierdziła, że kwestia reparacji jest zamknięta i odszkodowania się nam nie należą.
00:33 11921967_1.mp3 Prezes PiS o reparacjach wojennych (IAR)
- Ale później Donald Tusk jakby zmienił zdanie. Stwierdził, że oni to popierają i oni będą tylko obserwowali, jak my to robimy, żądali informacji o przedsięwzięciach dyplomatycznych - zauważył prezes PiS.
Jak stwierdził, Tuskowi chodzi o to, by wmówić Polakom, że sprawa reparacji jest do załatwienia szybko. - Ale ona nie jest do załatwienia szybko. Nie wiem, czy ja, czy moje pokolenie tego dożyje, ale to nie znaczy, że mamy z tego zrezygnować - zaznaczył Jarosław Kaczyński.
- Nie dajcie się na to nabrać, oni są partią niemiecką. To jest partia niemiecka i będą grali w ten sposób, żeby nie pokazać tak zupełnie wprost, że w elementarnych sprawach sobie z własnego narodu drwią - mówił.
Zobacz także:
"Musimy skutecznie odpowiedzieć na wyzwania"
Lider PiS podczas wystąpienia zwracał uwagę, że marzeniem jego brata, b. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, było, by Polska była uważana przez innych za poważne państwo.
- I rzeczywiście taki jest nasz cel: Polska silna, niepodległa, rozwinięta gospodarczo, Polska dostania dostatnich obywateli, to jest właśnie państwo poważne. Państwo poważne, które potrafi odpowiadać na różnego rodzaju wyzwania - mówił Jarosław Kaczyński.
W tym kontekście zwrócił uwagę, że dziś stoimy przed istotnymi wyzwaniami. Wymienił wojnę na Ukrainie i kryzys gospodarczy.
- Naszym zadaniem, jako rządzącej dzisiaj formacji politycznej, jest na te wszystkie wyzwania skutecznie odpowiedzieć - mówił.
"Każde państwo podległe na tym straci"
- Chcemy być poważnym państwem. Ale oczywiście poważne państwo nie może się także godzić na to, żeby nam rząd zmieniano i żeby wybory przebiegały na takiej zasadzie, że jak ci wygrają, to damy pieniądze - ja już mówię o innych pieniądzach, tych z Unii Europejskiej - oświadczył Jarosław Kaczyński.
Jak zaznaczył, "to jest rzecz absolutnie niedopuszczalna, ale ona miała już miejsce, miała miejsce w Grecji". - A mówię o tym, bo warto się temu bliżej przyjrzeć, bo są także w Polsce ludzie, ja ich słyszałem, którzy mówią, że "jakby tutaj przyszedł Niemiec i rządził, no to by wtedy było świetnie, bo to porządek i tak dalej" - wskazał prezes PiS.
- Otóż Niemiec przyszedł do Grecji, przejął bardzo wiele majątku greckiego, w tym całe wyspy greckie przeszły na własność niemieckich właścicieli. I po sporej liczbie lat Grecja ma PKB o kilkadziesiąt procent niższe, niż miała, a zadłużenie jeszcze dużo wyższe, niż było wtedy, kiedy to się zaczęło. A to zadłużenie było powodem tych wszystkich działań - przypomniał.
Według Jarosława Kaczyńskiego tak taka podległość wygląda "w praktyce". - Nie ma przykładów tego, żeby jakieś państwo, które się zgadza na podległość, na tym zyskało, każde straci - podkreślił i zaapelował do zebranych: "Pamiętajcie o tym".
Jak kontynuował, "partia niemiecka chce po prostu zdegradować Polskę". - Bo przecież ten szybki rozwój, to, że było na początku lat 90. 27 proc. poziomu Niemiec w Polsce, a w tej chwili jest 66 proc., czyli przeszło dwa razy więcej, to jest dowód, że my potrafimy gonić, że potrafimy się szybko rozwijać - powiedział.
W tym kontekście prezes PiS zapytał uczestników spotkania, czy myślą, że to się w Niemczech podoba. - Nie, oni sądzili, że Polacy będą tacy jak Grecy, albo tacy jak tam inne narody, już nie będę ich wymieniał, że nie bardzo sobie potrafią ze swoimi sprawami dać radę - zaznaczył. Jednocześnie podkreślił, że "Polacy sobie potrafią ze swoimi sprawami dać radę, i ten rozwój jest tego najlepszym dowodem".
Zobacz także:
"Będziemy żądali, by w UE przestrzegano prawa"
Nawiązując do sporu z Brukselą dotyczącego m.in. praworządności, reformy sądownictwa oraz negocjacji w tej sprawie, prezes Kaczyński przekonywał, że "myśmy pokazali dobrą wolę, ale w pewnym momencie powiedzieliśmy dość".
- Ja powiedziałem dość i powtarzam to tutaj, dość, koniec. Nie będziemy dalej szli tą drogą, którą nam próbują narzucić, natomiast będziemy w dalszym ciągu żądali tego, żeby w Unii przestrzegano prawa, żeby była praworządność, i żebyśmy dzięki temu uzyskali środki z KPO i środki te główne, które zresztą nam - jeżeli chodzi o rolnictwo - zostały już przyznane - podkreślił.
Dodał, że "już jesteśmy w tej pierwszej siódemce państw, które dostały decyzję o tym, że plan jest zatwierdzony". - Teraz jest tylko pytanie, kiedy będą pieniądze? Jestem przekonany, że jednak będą - oświadczył prezes PiS.
Zapis spotkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z mieszkańcami Stalowej Woli:
jp