more_horiz
Wiadomości

Czołgi w Kaliningradzie. Ekspert PISM: Rosja zmienia sytuację strategiczną, zbrojąc "niezatapialny lotniskowiec”

Ostatnia aktualizacja: 05.02.2019 13:47
- Rosja wzmacnia siły wojskowe na kierunku zachodnim, w tym w Kaliningradzie. Deklaruje, że chodzi o odstraszanie, ale widzimy, że wzmacnia potencjał ofensywny – mówi portalowi PolskieRadio24.pl ekspert PISM Anna Maria Dyner. To obszar bardzo istotny strategicznie, bo daje Rosji potencjalną możliwość nie tylko ataku na Polskę czy Litwę, ale także na inne państwa basenu Morza Bałtyckiego.
Za zdjęciu czołgi T-90 na manewrach Indra 2017 - rosyjsko-indyjskie ćwiczenia w Kraju Nadmorskim na poligonie Siergiejewskij
Za zdjęciu czołgi T-90 na manewrach Indra 2017 - rosyjsko-indyjskie ćwiczenia w Kraju Nadmorskim na poligonie SiergiejewskijFoto: PAP/Yuri Smityuk/ITAR-TASS

W ostatnich dniach rosyjskie media poinformowały o przebazowaniu do obwodu kaliningradzkiego pułku czołgów – zwiększy to ich liczbę z 40 do 130.

- Rosja wzmacnia komponent pancerny w obwodzie kaliningradzkim. Za czasów ZSRR stacjonowała tam jedna dywizja pancerna. Potem przez dłuższy czas obwód był rozbrajany, teraz znów jest dozbrajany – powiedziała Anna Maria Dyner (PISM) w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl.

Anna Maria Dyner dodaje, że do obwodu kaliningradzkiego trafią albo zmodernizowane czołgi T-72, albo czołgi T-90, które bazują na platformie T-72  - zaznacza, że to dość  nowoczesny sprzęt, choć ustępuje np. Leopardom w najnowszych wersjach, czyli 5-7.

To jednak tylko część kompleksowych działań Rosji w Kaliningradzie – bo gdy weźmiemy pod uwagę możliwość rozmieszczenia tam systemów średniego zasięgu, w tym zdolnych do przenoszenia głowic jądrowych – widać, że sytuacja bezpieczeństwa w Europie się może zmienić się w sposób bardzo istotny, dodaje ekspertka PISM.

Wzmacnianie obwodu kaliningradzkiego

Analityczka PISM przypomniała, że Rosjanie systematycznie dozbrajają obwód kaliningradzki od wielu lat. - Rosja konsekwentnie, od lat,  wyposaża Kaliningrad w systemy ochrony brzegowej Bał i Bastion, systemy rakietowe, m.in. Iskander oraz obrony powietrznej S-400, tym samym tworząc tzw. „bańkę A2/AD”. Ponadto rok temu odtworzono tam pułk myśliwski składający się z trzech eskadr dysponujących ok. 36 samolotami (głównie zmodernizowane Su-27). Wraca więc powiedzenie, że Kaliningrad to niezatapialny lotniskowiec dla Rosji – powiedziała.

Czy Kaliningrad jeszcze bardziej zyskuje na znaczeniu z punktu widzenia planów Rosji, a jeśli tak, to z jakich względów? - Zawsze był postrzegany strategicznie. Stamtąd Rosja ma możliwość oddziaływania na wszystkie państwa bałtyckie, na państwa skandynawskie, częściowo także na Niemcy i Polskę. Daje on Rosji dużą przewagę na Morzu Bałtyckim, broni dostępu do Petersburga czy Cieśniny Fińskiej – zaznaczyła ekspertka.

Anna Maria Dyner podkreśliła, że w ostatnich latach Rosja silnie wzmacnia zachodni odcinek strategiczny, w tym Zachodni Okręg Wojskowy i obwód kaliningradzki, który jest wysuniętym na Zachód przyczółkiem tego okręgu.

Anna Maria Dyner zaznaczyła, że Kaliningrad daje Rosji możliwość przeprowadzenia operacji lądowej i przeciw Polsce, i przeciw Litwie.

Okręt Karakurt, pociski Kalibr. Sytuacja się zmienia

W połowie stycznia poinformowano o przyłączeniu do Floty Bałtyckiej okrętu rakietowego Karakurt. Jednostka stacjonować będzie w Bałtyjsku. Według mediów niedawno przetestowano jego uzbrojenie  - pociski manewrujące Kalibr i pociski przeciwokrętowe Oniks. Media rosyjskie donosiły, że pociski Kalibr mogą sięgnąć celów odległych o ponad 2500 km, są trudne do wykrycia przez obronę przeciwrakietową, zaś pociski Oniks służą do niszczenia jednostek morskich m.in. podczas silnego ostrzału.

- Zasięg 2500 km zmienia mocno sytuację strategiczną w regionie. Chodzi tu nie tylko o systemy Kalibr, ale także Iskander, bo według ekspertów system Iskander K może wystrzeliwać tzw. naziemne Kalibry.  Mogą one też być uzbrojone w głowice jądrowe, co już zupełnie zmieniałoby sytuację w regionie – zaznaczyła Anna Maria Dyner.

Ekspertka dodała, że analogiczne działania Rosja podejmuje na anektowanym Krymie. Moskwa wzmacnia bardzo silnie i tam, i tutaj, swoją obecność wojskową – jeśli chodzi o jednostki morskie, powietrzne, i lądowe.

Rosja buduje potencjał, który może mieć dużą siłę szkodzenia. - Nie bez powodu mówi się w NATO od wielu lat o kwestii ochrony tzw. przesmyku suwalskiego. Jest to najkrótsza droga do połączenia terytorium Białorusi z obwodem kaliningradzkim – mówi Anna Dyner.

Rosja nie bez powodu wzmacnia potencjał wojskowy. Ma to teoretycznie odstraszać, ale w praktyce pokazuje, że ma bardzo duży potencjał ofensywny – dodała.

Zimnowojenna retoryka

Mamy do czynienia nie tylko ze zbrojeniami. Rosja wraca do zimnowojennej retoryki – na przykład ostatnio w mediach pokazała się „analiza, wskazująca jaka liczba rakiet Sarmata wystarczyłaby do zniszczenia USA.

W rosyjskim artykule przemnożono potencjał potrzebny do pozbawienia życia określonej liczby osób i zakomunikowano czytelnikom, że 10 tego rodzaju rakiet wystarczy.

- W tytule takiego artykułu otwarcie mówi się o zniszczeniu Stanów Zjednoczonych. Jednak taka wojna jądrowa skończyłaby się zapewne zniszczeniem całej planety. Tym bardziej, że USA mają możliwość odpowiedzi odwetowej, czyli całym arsenałem, który znajduje się również na okrętach atomowych. O tym jednak nie wspomniano – dodała.

Sam scenariusz przypomina jednak te z lat 60-70-tych XX wieku, czyli z czasów zimnej wojny – powiedziała ekspertka.

Analityczka dodała, że wspomniane Sarmaty, czyli rakiety strategiczne, są obecnie w fazie testów, mają wkrótce zamienić rakiety Wojewoda, zwane w nomenklaturze NATO SS-18 Satan.


***

Z Anną Marią Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych rozmawiała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl


Zobacz także

Zobacz także