X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Nie powiedział "pani" do brodatego mężczyzny. Został zwolniony

Ostatnia aktualizacja: 13.07.2019 13:12
Lekarz zatrudniony przez brytyjskie ministerstwo pracy - zapytany przez przełożonego - zadeklarował, że nie będzie się zwracał do wysokiego brodatego mężczyzny per "pani". Po tym stwierdzeniu stracił pracę.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: zdjęcie ilustracyjne - shutterstock.com

Dr David Mackereth zajmował się oceną stanu zdrowia osób ubiegających się o zasiłki w publicznym ośrodku w Birmingham od ponad roku. Był zatrudniony przez Ministerstwo Pracy i Zabezpieczenia Społecznego Wielkiej Brytanii.

Shutterstock IKEA sklep 1200.jpg
Zwolnienie pracownika IKEI. Koncern wydał nowe oświadczenie

Lekarz - jak podaje Rzeczpospolita - twierdzi, że stracił pracę z powodu swych przekonań religijnych. Mackereth pozwał pracodawcę do sądu pracy. Mężczyzna zeznał, że został przez przełożonego zapytany: "Jeśli zgłosi się do pana brodaty mężczyzna o wzroście 182 cm i powie, by mówić o nim per 'ona' i zwracać się do niego per 'pani', zrobi to pan?". Lekarz odmówił i w miesiąc po otrzymaniu posady miał zostać zawieszony.

Przed sądem w Birmingham lekarz twierdził, że nie został zwolniony za rzeczywiste przewinienia względem uczuć osób transpłciowych, lecz za odmowę złożenia "abstrakcyjnego ideologicznego oświadczenia".

Spółka rekrutacyjna pozwana

Według Mackereth transpłciowość to "urojone przekonanie" i ideologia, w którą on nie wierzy, i którą gardzi. - Dla tego, kto wierzy w płynność płciową, płeć jest niczym więcej jak własną fantazją na swój temat - oświadczył doktor.

Stwierdził, że padł ofiarą dyskryminacji. - Fakt, że lekarz może zostać wywołany z gabinetu, by zostać poddanym pilnemu przesłuchaniu na temat jego poglądów na płynność płciową jest absurdalny i jednocześnie złowieszczy, tym bardziej, gdy w rezultacie dochodzi do utraty pracy - mówił.

Resort pracy stwierdził, że poglądy Mackeretha stoją w sprzeczności z ustawą o równości z 2010 r. AMP, firma rekrutacyjna, która zatrudniła Mackeretha, również została przez niego pozwana za dyskryminację religijną. Spółka oceniła, że przekonania lekarza "nie są zgodne z godnością człowieka".

"Transpłciowość to bunt przeciw Bogu"

David Mackereth przekonywał w oświadczeniu przesłanym sądowi pracy, że zdaje sobie sprawę, iż w "aktualnym klimacie politycznym" niektórzy, w tym "wierzący, że są transpłciowi", mogą czuć się urażeni jego poglądami. Zwrócił uwagę, że w wolnym społeczeństwie to zbyt słaby powód, by go cenzurować i zmuszać do działań niezgodnych z jego sumieniem.

"Co więcej, moim obowiązkiem jako lekarza jest zawsze postępować w imię interesu pacjenta, a nie przyjmować różnych upodobań, uprzedzeń czy iluzji, by za wszelką cenę unikać obrazy" - stwierdził Mackereth.

Dodał, że według niego transpłciowość to "bunt przeciw Bogu, bezsensowny i grzeszny". Według Mackeretha, transpłciowość "dopiero niedawno została uznana za normalną", a stało się tak za sprawą "politycznej presji, a nie dowodów naukowych". Sprawa Davida Mackeretha przed sądem pracy w Birmingham ma zakończyć się w przyszłym tygodniu.

kad, rp.pl

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Wielka Brytania: posłowie za liberalizacją aborcji w Irlandii Północnej

Ostatnia aktualizacja: 10.07.2019 08:00
Brytyjska Izba Gmin poparła liberalizację przepisów aborcyjnych i legalizację małżeństw homoseksualnych w Irlandii Północnej. Zmiana wejdzie jednak w życie wyłącznie w sytuacji, gdy do 21 października nie uda się powołać nowego rządu w Belfaście.
rozwiń zwiń