Podkreślają też, że władze i Centralna Komisja Wyborcza dyskryminują przeciwników reformowania ustawy zasadniczej. Opozycjoniści nazywają kremlowską reformę konstytucji "zamachem stanu".
Ten sondaż to poważny ból głowy dla Putina. Ufa mu jedynie co czwarty Rosjanin
Władimir Putin ogłosił, że plebiscyt odbędzie się 1 lipca. Jak przekonują służby prasowe Kremla, prezydent chce usłyszeć zdanie obywateli na temat zmiany konstytucji.
Część konstytucjonalistów, a także przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej Ełła Pamfiłowa potwierdzili, że głosowanie nie ma znaczenia prawnego, ponieważ kremlowskie poprawki już przeszły całą ścieżkę legislacyjną.
>>>[CZYTAJ TAKŻE] Amerykańska broń jądrowa w Polsce to byłby właściwy sygnał dla Rosji, w przypadku gdyby Niemcy z niej zrezygnowali
Rosyjska opozycja alarmuje, że nie ma możliwości rzetelnego informowania o znaczeniu poprawek wprowadzonych do konstytucji. Opozycjoniści podkreślają, że w państwowej telewizji emitowane są materiały propagandowe, zachęcające do głosowania na "tak", natomiast przeciwników zmian nie dopuszczono do głosu.
Działacze opozycji, obrońcy praw człowieka i część rosyjskich intelektualistów protestują przeciwko kremlowskiej reformie konstytucji, która w ich ocenie ma tylko jeden cel - umożliwienie Władimirowi Putinowi sprawowania władzy do 2036 r.
paw/