Czechy: po demonstracji w Pradze doszło do starć z policją. Są ranni
Po demonstracji w niedzielę w Pradze przeciwko ograniczeniom związanym z pandemią koronawirusa doszło do starć części protestujących z policją. Media informują o rannych. Sama demonstracja przebiegała spokojnie, ale została rozwiązana przez władze z powodu naruszenia przepisów sanitarnych.
2020-10-18, 23:42
Protest przeciwko wprowadzonym ograniczeniom zwołał Ruch Nieposłuszeństwa Obywatelskiego (HON), który organizował już podobne akcje. Zgodnie z prawem, władze miasta nie mogą zakazać zgromadzeń, a jedynie wprowadzać określone restrykcje higieniczno-sanitarne.
Na początku demonstracji organizatorzy uprzedzali zgromadzonych, że przepisy wymagają ograniczenia liczby uczestników do 500. Ponadto musieli oni być podzieleni na 20-osobowe grupy, a odległość między demonstrantami musiała wynosić dwa metry. Uczestnicy powinni mieć także założone maseczki zasłaniające usta i nos.
Powiązany Artykuł
Pogarsza się sytuacja epidemiczna w Czechach. Bary i restauracje będą zamknięte
Po demonstracji doszło do zamieszek
Według miejskich władz w proteście uczestniczyło około 2 tys. osób i nie były dotrzymywane odległości oraz nakaz noszenia maseczek.
Na wniosek policji władze miasta zdecydowały o rozwiązaniu demonstracji i zawiadomili o tym organizatorów, którzy poinformowali zgromadzonych nie o decyzji władz, ale o końcu przydzielonego na demonstracje czasu. Gdy uczestnicy zaczęli się rozchodzić, doszło do przepychanek z policją. Kibice odpalili race i świece dymne. Policja użyła armatek wodnych i ostatecznie wyparła demonstrantów z Rynku Staromiejskiego.
REKLAMA
Minister spraw wewnętrznych Jan Hamaczek zapowiedział, że organizatorzy zostaną ukarani. Premier Andrej Babisz ze swojej strony pogratulował policjantom skutecznych działań.
- Kolejny rekordowy przyrost zakażeń koronawirusem w Czechach. Pomogą nowe restrykcje?
- Słowacja i Czechy zaostrzają przepisy. Wprowadzają stan wyjątkowy z powodu koronawirusa
Pierwsze zatrzymania przed demonstracją
Na demonstracji byli zarówno przeciwnicy maseczek i innych ograniczeń, jak i przedstawiciele radykalnych grup kibiców piłkarskich i hokejowych. Z mównicy krytykowano obowiązek noszenia maseczek, zamykanie szkół i zmienianie przez rząd rozporządzeń. Celem krytyki byli przede wszystkim premier Babisz i minister zdrowia Roman Prymula. Część z uczestników wznosiła przeciwko nim niecenzuralne okrzyki.
Jeszcze przed rozpoczęciem demonstracji policja zatrzymała 16 osób, które miały przy sobie niebezpieczne przedmioty - petardy, race, pałki teleskopowe, a takle broń palną.
REKLAMA
jmo
REKLAMA