Posiedzenie Kongresu mające zatwierdzić głosowanie Kolegium Elektorów, w którym wygrał Joe Bidena zostało przerwane. Do środka Kapitolu wtargnęli sympatycy prezydenta Donalda Trumpa, którzy uważają, że wybory prezydenckie z 3 listopada 2020 roku zostały sfałszowane.
"Nigdy się nie poddamy i nigdy nie ustąpimy". Trump przemawiał w Waszyngtonie
"W związku z wewnętrznym zagrożeniem bezpieczeństwa w budynku należy schronić się w najbliższym biurze i zachować ciszę" - brzmi komunikat wygłaszany wewnątrz budynku amerykańskiego Kongresu.
Z powodu zagrożenia bezpieczeństwa nikt nie może wejść, ani opuścić budynku Kongresu Stanów Zjednoczonych. Siły policyjne Kapitolu poprosiły o wsparcie inne jednostki porządkowe, w tym służby federalne - informuje CNN, powołując się na swoje źródła.
- Widzę kilka osób dosłownie wspinających się po murach Kapitolu, by dotrzeć do innych protestujących - relacjonuje dziennikarz stacji z budynku Kongresu. Potwierdza też, że policja użyła gazu łzawiącego.
Starcia z policją
Protestujący zwolennicy ustępującego prezydenta, którzy licznie zebrali się przed Kapitolem, przerwali metalowe ogrodzenia ustawione przed budynkiem i starli się z policją - relacjonuje agencja Associated Press.
Zamieszczane w sieci materiały wideo pokazują zgromadzonych pod amerykańskim Kapitolem manifestantów, ścierających się z funkcjonariuszami policji, którzy użyli gazu pieprzowego, by powstrzymać napierający tłum - podaje agencja.
Już wcześniej AP informowała, że policja ewakuowała niektóre budynki biurowe Kongresu.
W środę amerykański Kongres zebrał się, by ostatecznie zatwierdzić wybór Joe Bidena na prezydenta USA. Obrady przerwano.
jp