more_horiz
Wiadomości

"Za słowami pójdą czyny?". Niemiecka prasa reaguje na szantaż Rosji

Ostatnia aktualizacja: 23.12.2021 11:29
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" napisał, że Rosja nakręca spiralę werbalnej eskalacji. Dziennik zastanawia się nad tym, czy za słowami niebawem pójdą czyny.
Niemiecka prasa uważa, że słowna agresja Rosji przybliża atak na Ukrainę
Niemiecka prasa uważa, że słowna agresja Rosji przybliża atak na UkrainęFoto: symbiot/shuttetstock

Niemiecki dziennik opublikował komentarz do ostatnich wydarzeń, w którym autor stwierdza, że przyszłe działania Rosji są wielką niewiadomą. "Chwilowo nikt nie jest w stanie powiedzieć z pewnością, co planuje rosyjski prezydent Władimir Putin. Być może on sam nie wie jeszcze, czy chce wprawić w ruch oddziały, które zgromadził na granicy z Ukrainą" - można przeczytać. 

Rosyjski szantaż

"Ale bez żadnych wątpliwości można skonstatować, że rosyjskie władze stale zwiększają presję. Zanim we wtorek Putin sam zaczął mówić o militarno-technicznych odpowiedziach na rzekomą agresywną politykę Zachodu, robili to, uderzająco często w minionych dniach, wysocy rangą dyplomaci" - napisano o żądaniach Rosji wobec NATO i USA. 

Na początku grudnia, w trakcie wideo rozmowy z Joe Bidenem, Władimir Putin oświadczył, że oczekuje od NATO pisemnych gwarancji, iż Sojusz nie będzie rozszerzał swoich struktur o Ukrainę i Gruzję, a także nie będzie rozmieszczał swoich sił uderzeniowych wzdłuż rosyjskich granic. Państwa Sojuszu wielokrotnie podkreślały, że Moskwa nie ma prawa do stawiania takich żądań. Ostatnio na stronie rosyjskiego MSZ pojawiły się projekty porozumień w tej sprawie.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" jednoznacznie ocenia to jako werbalny szantaż. Dziennik zwraca uwagę, że ciągła słowna agresja ze strony Rosji zwiększa prawdopodobieństwo ataku na Ukrainę. "Gdy do tego dojdzie, to nie będzie już grało żadnej roli, czy rosyjskie przywództwo realizuje zmyślny scenariusz, w ramach którego miał powstać powód do uderzenia, czy też stało się zakładnikami swojej własnej polityki gróźb" - czytamy.

Czytaj również:

dz/dw.com

Zobacz także

Zobacz także