Prezydent Andrzej Duda mówił dziennikarzom w Nowym Jorku, że ewentualne referenda nie będą miały nic wspólnego z demokratycznym głosowaniem.
- Prawda jest taka, że wynik jest ustalany na Kremlu, a nie w głosowaniu. To, jaki głos oddają ci, którzy w tym referendum uczestniczą, nie ma tutaj od strony faktycznej żadnego znaczenia - podkreślił.
Prezydent zapowiedział, że Polska nie uzna wyników takich referendów i mówił, że ma nadzieję, że inne kraje Zachodu także nie będą uznawać rezultatów za wiążące.
Gdzie mają się odbyć referenda?
Referenda zapowiedzieli separatyści na okupowanych terenach w Ługańsku, Doniecku, w rejonie Chersonia i na Zaporożu. Jeszcze na kilka dni przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji Moskwa jednostronnie uznała niepodległość Ługańska i Doniecka. W 2014 roku w podobny sposób Kreml uznał okupowany Krym za teren Rosji. Nie uznała tego jednak społeczność międzynarodowa.
Zapowiedź referendów pojawiła się w czasie, gdy ukraińska armia systematycznie odzyskuje kontrolę nad kolejnymi terenami na wschodzie kraju, które od wiosny były zajęte przez Rosjan.
00:41 Cegielski.mp3 Nowy Jork: prezydent Andrzej Duda o pseudoreferendach na okupowanej Ukrainie. Relacja Wojciecha Cegielskiego (IAR)
Czytaj także: