- Chcę, żeby to się zatrzymało wszędzie – mówi Nadia. - Ludzie, którzy niszczą, mówię im, żeby przestali! Żeby szkół nie rozbijali – kontynuuje kobieta w rozmowie ze stacją BFM TV.
Ubolewa, że uczestnicy zamieszek "wykorzystują Nahela jako pretekst". - Niech nie rozbijają szkół, niech nie rozbijają autobusów. To matki jeżdżą autobusami - mówi Nadia, twierdząc, że jest "zmęczona", podczas gdy jej córka "nie ma już życia".
Wina policjanta?
Nadia wyznała, że ma "złamane serce". - Obwiniam policjanta, który zabił mojego wnuka - podkreśla, dodając jednak, że nie ma nic przeciwko reszcie policji. - Na szczęście oni są – mówi.
Matka Nahela w kwestii zamieszek nie zabrała głosu, a adwokat rodziny zaznaczył, że "pacyfikowanie zamieszek nie jest ich rolą".
Tymczasem prawicowy polemista Jean Messiah organizuje zbiórkę internetową, aby wesprzeć oskarżonego o zabójstwo Nahela policjanta. Z kolei inną zbiórkę organizują również znajomi Nahela dla jego rodziny.
Trwające od nocy z wtorku na środę rozruchy zostały wywołane zastrzeleniem przez policję w Nanterre pod Paryżem 17-letniego Nahela podczas kontroli drogowej. W sobotę odbył się jego pogrzeb. Funkcjonariusz, który zastrzelił nastolatka przebywa w areszcie, prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa.
Godzina policyjna
Francuskie władze poinformowały, że wieczorem wyślą na ulice stolicy taką sam liczbę funkcjonariuszy jak w sobotę, czyli około 7 tysięcy.
Prefekt paryskiej policji wskazał, że minionej nocy zatrzymano ponad 700 osób, czyli około 600 mniej niż z piątku na sobotę. Przestrzegł jednak przed zbyt wczesnym triumfalizmem.
Kolejne francuskie miasto wprowadza godzinę policyjną w związku z zamieszkami, które wybuchły po śmierci 17-letniego Nahela zastrzelonego we wtorek podczas kontroli policyjnej. W Darnétal, w Normandii zakaz wychodzenia z domu wieczorem będzie obejmował osoby poniżej 16. roku życia. Godzina policyjna obowiązuje tam od dziś do 31 lipca.
pap/as