"Wall Street Journal" pisze, że polscy urzędnicy zwlekali z udzieleniem informacji i ukrywali kluczowe dowody dotyczące domniemanych ruchów sabotażystów. Prowadzący dochodzenie uważają, że atak został przeprowadzony z Ukrainy przez terytorium Polski.
Jednak brak pełnej współpracy ze strony Warszawy utrudnił ustalenie czy sabotaż miał miejsce za wiedzą byłego polskiego rządu, czy też bez niej.
"Śledczy nie przedstawili dowodów łączących polski rząd z eksplozjami i twierdzą, że nawet jeśli niektórzy polscy urzędnicy byli w nie zaangażowani, mogło się to odbyć bez wiedzy kierownictwa politycznego" - pisze "WSJ" dodając, że wysiłki polskich urzędników mające na celu utrudnienie śledztwa sprawiły, że są coraz bardziej podejrzliwi co do roli i motywów Warszawy.
Według gazety, prowadzący dochodzenie liczą, że nowy rząd w Warszawie udzieli większej pomocy w śledztwie i rozważają zwrócenie się w tej sprawie bezpośrednio do kancelarii premiera Donalda Tuska.
00:54 12748815_1 enes.mp3 WSJ: Polska nie pomagała w śledztwie w sprawie eksplozji Nord Stream 2. Korespondencja Marka Wałkuskiego (IAR)
Czytaj także:
IAR/fc