Trzęsienie ziemi w Azji. Już ponad 3 tys. ofiar śmiertelnych

Liczba ofiar śmiertelnych niszczycielskiego trzęsienia ziemi w Mjanmie przekroczyła 3000, a setki osób wciąż uznaje się za zaginione. Media podają, że jeszcze w środę spod gruzów wyciągnięto trzech żywych ludzi, ale szanse na ocalenie kolejnych są niewielkie. Kolejnym zagrożeniem mogą okazać się nadchodzące nad region ulewne deszcze.

2025-04-03, 08:14

Trzęsienie ziemi w Azji. Już ponad 3 tys. ofiar śmiertelnych
Rośnie liczba zabitych i rannych w trzęsieniu ziemi w Azji.Foto: PAP/EPA/NARONG SANGNAK

Liczba ofiar to ponad 3000 osób, 4515 rannych

Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,7, które miało miejsce w zeszły piątek, było jednym z najsilniejszych w regionie od stu lat. Wstrząsy dotknęły obszar zamieszkały przez 28 milionów ludzi, powodując zawalenie się budynków, zniszczenie społeczności i pozostawienie wielu osób bez jedzenia, wody i schronienia. Według ambasady Mjanmy w Japonii liczba ofiar wzrosła w środę do 3003, 4515 osób zostało rannych, a 351 uznano za zaginione. Ratownicy wciąż poszukują ocalałych.

Lokalne doniesienia sugerują, że faktyczna liczba ofiar śmiertelnych okaże się znacznie wyższa. Możliwość taką sugerowało Amerykańskie Towarzystwo Geologiczne, które oceniło, że mogło zginąć od 10 tys. do 100 tys. ludzi. Rannych jest co najmniej ok. 4,8 tys. - podał portal DVB. Najciężej dotknięte trzęsieniem ziemi zostało gęsto zaludnione miasto Mandalaj, położone w pobliżu epicentrum piątkowych wstrząsów.

Brakuje ciężkiego sprzętu, ratownicy nie mogą się dostać do wszystkich miejsc

"Całe dzielnice leżą w ruinie" - ocenił portal. "Wydobycie jednego ciała wymaga wielu godzin ciężkiej pracy" - powiedział dziennikarzom pracownik lokalnych służb ratowniczych. Ekipy ratownicze często nie są w stanie dotrzeć do niższych kondygnacji zawalonych budynków. "To w większości wysokie konstrukcje, a my nie mamy ciężkiego sprzętu ani siły roboczej, której potrzebujemy".

Wciąż spod gruzów wydobywane są ciała ofiar. W ciągu ostatnich dwóch dni z zawalonego klasztoru U Hla Thein wydobyto zwłoki blisko 50 buddyjskich mnichów. W klasztorze w Maha Aungmyay zaledwie 70 mnichom spośród 200 udało się wydostać z ruin. "Ciała ofiar są grzebane w zbiorowych grobach po powiadomieniu członków rodziny - powiedział dziennikarzom portalu lokalny urzędnik. - Jeśli rodziny wyrażają zgodę, to grzebiemy lub kremujemy razem od pięciu do dziesięciu ciał".

REKLAMA

Nowe zagrożenie może przynieść pogoda. Obawy przed ulewnymi deszczami

Prognozy dotyczące możliwych nadchodzących opadów deszczu stanowią dodatkowe wyzwanie dla ratowników i pracowników pomocy, którzy starają się dotrzeć do poszkodowanych w kraju pogrążonym w wojnie domowej.

Meteorolodzy ostrzegają przed ulewnymi opadami deszczu, które mają wystąpić od niedzieli 11 kwietnia i mogą zagrozić najbardziej dotkniętym obszarom, takim jak Mandalaj, Sagaing oraz stolica Naypyidaw. - Deszcz nadchodzi, a wciąż jest tak wiele osób pod gruzami - powiedział pracownik pomocy w Mjanmie w rozmowie z agencją Reuters. - W Mandalaj, szczególnie jeśli zacznie padać, osoby, które przeżyły do tej pory, mogą utonąć - dodał.

Pomoc międzynarodowa niezbędna w pogarszającym się kryzysie humanitarnym

W akcji ratowniczej i humanitarnej uczestniczą ekipy zagraniczne. Jak podała ambasada Mjanmy w Japonii, do kraju dotarły 53 transporty lotnicze z pomocą, a ponad 1900 ratowników przybyło z 15 krajów, w tym z sąsiednich państw Azji Południowo-Wschodniej, Chin, Indii i Rosji. Pomoc zapewniają między innymi Tajlandia, Malezja, Filipiny i Turcja - przekazał portal DVB.

Trzęsienie ziemi, do którego doszło w trakcie wojny domowej w Birmie, jeszcze bardziej pogorszyło kryzys humanitarny. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych wskutek konfliktu ponad 3 mln ludzi musiało opuścić domy, a aż 20 proc. potrzebowało pomocy humanitarnej. Jednocześnie Organizacja Narodów Zjednoczonych apeluje o zwiększenie pomocy i o to, aby dotarła do mieszkańców Mjanmy przed zbliżającym się okresem monsunowym. W tej chwili najbardziej potrzebne są woda pitna, środki higieny, żywność i leki.

REKLAMA

Dwie z głównych zbrojnych sił oporu walczących z juntą, która przejęła władzę w 2021 r. od demokratycznie wybranego rządu Aung San Suu Kyi, ogłosiły zawieszenie broni. Krok ten, mający ułatwić akcje ratownicze i humanitarne, wywarł presję na juntę. W rezultacie także i rząd wojskowy ogłosił tymczasowe zawieszenie broni. Ma ono trwać do 22 kwietnia. Armia uprzedziła, że jej przeciwnikom nie wolno w tym czasie się przegrupowywać.

Czytaj także:

Źródła: Reuters/AP/Polskie Radio/PAP/pg/kor

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej