Śmierć polskiego podróżnika na Syberii. Nikt nie wie, co się wydarzyło
Rosyjscy śledczy wyjaśniają, jak doszło do śmierci polskiego rowerzysty Adama Borejko - poinformowały służby ratownicze z Jakucka we wpisie w Telegramie. Ciało Polaka miało zostać znalezione w pokoju hotelowym - czytamy.
2026-02-02, 07:57
Tragiczny finał ekstremalnej jazdy. Polak zmarł w hotelu w Jakucji
Polak miał zginąć przy próbie sprostania ekstremalnemu wyzwaniu - chciał zimą przejechać rowerem z Jakucka do Ojmiakonu, uznawanego za jedno z najzimniejszych stale zamieszkanych miejsc na Ziemi. Podróż o długości 914 km powinna się zakończyć 18 lutego, do tego jednak nie dojdzie. Na przełomie stycznia i lutego Polak zmarł w pokoju hotelowym w miejscowości Chandyga - przekazały służby ratunkowe Jakucji we wpisie w mediach społecznościowych.
Wyświetl większą mapę
Z relacji rosyjskich służb wynika, że Adam Borejko 24 stycznia zgłosił się do władz Jakucji z prośbą o instrukcje mające ułatwić mu przejazd. Wyruszył dzień później. Najpierw dotarł do wioski Tiungiuliu, potem do miejscowości Churapcha. Na bieżąco wysyłał rosyjskim służbom informacje o swojej lokalizacji korzystając z powierzonego urządzenia - zaznacza Onet, cytując wpisy rosyjskich służb.
Tragiczna śmierć Polaka w Jakucji. Sprawę wyjaśniają służby
31 stycznia, zgodnie z planem, Polak dotarł do miejscowości Chandyga, gdzie zameldował się w hotelu. Następnego dnia rano - już z niego nie wyszedł. Po południu 1 lutego personel placówki znalazł jego ciało w hotelowym łóżku. Nie wiadomo, jaka była przyczyna jego śmierci. Okoliczności tragedii wyjaśniają jakuckie służby - wynika z doniesień w Instagramie.
Rowerem, samotnie, przez Syberię, zimą. "Już wiem, że to nie zabawa"
Z informacji, jakie Adam Borejko publikował w Instagramie wynika, że podróż przez Syberię zimą była ostatnią częścią wyzwania polegającego na samodzielnym pokonaniu rowerem trzech największych żywiołów Ziemi:
- Sahary latem ("Z Polski przez Europę, Saharę, i Atlas Wysoki. Ogień. Wytrzymałość"),
- Himalajów ("Całe Indie z południa na północ. Najwyższe przejezdne przełęcze świata, w tym Khardung La - 5359 m n.p.m.. Cienkie powietrze, ekstremalny wysiłek"),
- Syberii zimą. "Zima. Ekstremalne chłody. Średnia temperatura -50 stopni Celsjusza. Najzimniejsze zamieszkane przez człowieka miejsce na Ziemi, -71,2 stopnia Celsjusza. Samotność. Namiot. Dzika zwierzyna" - pisał wyczynowiec na Instagramie.
Przebieg swojego wyzwania dokumentował na bieżąco. "Wyjechałem na dwa dni testowe ze spaniem w namiocie. Droga w większości wiodła przez zamarzniętą rzekę Lena. Potężne doświadczenie i dużo nauki. A raptem jak na te strony tylko -30 (stopni - red.). Nabieram coraz większego respektu i wiem że to nie zabawa. Już wiem że nie będzie lekko i będzie to najcięższe doświadczenie w moim życiu. Pierwsza guma i małe problemy zdrowotne. Zatrzymałem kierowcę i poprosiłem o zmianę w ciężarówce. Oby jak najmniej kapci i awarii bo stanie samemu w mrozie nie należy do zbyt przyjemnych. Duch jest a nad ciałem może uda mi się jak najszybciej zapanować. Daj Bóg żeby wrócić w całości. Za 9h wsiadam na rower i ruszam w drogę, Jakuck - Ojmiakon" - napisał 24 stycznia.
Wyświetl ten post na Instagramie
Czytaj także:
- Wspiął się na Varso Tower bez zabezpieczeń. Na górze czekali policjanci
- Pionierski lot szybowcem nad K2. Kawa: zaprocentowało doświadczenie zawodnicze
Źródła: Polskie Radio/Onet/