Krzysztof Galos zakatowany w rosyjskim więzieniu. "Bili go, bo był Polakiem"
Krzysztof Galos został zakatowany na śmierć przez Rosjan w więzieniu w Taganrogu - podaje portal Slidstvo Info. Ukraińcy dziennikarze dotarli do czterech świadków jego męki. - Chyba umrę - miał powiedzieć, gdy widziano go ostatni raz, barbarzyńsko pobitego. Byli ukraińscy jeńcy zgodnie twierdzą, że bito go, bo był Polakiem. Przytaczają też relację osób, które widzialy pana Krzysztofa wynoszonego z celi latem 2023 roku.
2026-02-07, 21:45
Polak został pojmany przez Rosjan
O tym, że prawdopodobnie doszło do śmierci Polaka w areszcie śledczym numer 2 w Taganrogu w obwodzie rostowskim, poinformowała w grudniu "Gazeta Wyborcza". Ani polskie MSZ, ani rodzina nie otrzymały żadnych informacji na ten temat od strony rosyjskiej.
Ukraińscy dziennikarze z portalu Slidstvo. Info dotarli do czterech byłych jeńców z armii Ukrainy, którzy byli przetrzymywani w tym samym więzieniu w Taganrogu. Dotarli też do treści odpowiedzi Interpolu, udzielonej ukraińskiej policji - ten potwierdza że "akt zgonu został wystawiony przez Urząd Stanu Cywilnego w obwodzie rostowskim".
Wedle ustaleń ukraińskich dziennikarzy Polak przyjechał do obwodu zaporoskiego w celach turystycznych wiosną 2023 roku. Następnie pojechał dalej, choć zakazano mu tego, ze względu na niebezpieczeństwo. W końcu dostał się do niewoli Rosjan.
Zakatowali go na śmierć, bo był Polakiem
W areszcie śledczym nr 2 w Taganrogu Rosjanie katujący Polaka bardzo się cieszyli, że dorwali go w swoje ręcę. "Lach! K…a!" - słyszeli jeńcy. Słychać było odgłosy nieludzkiego bicia. Bili go silniej niż innych, i z powodów etnicznych, tak mówi jeden z jeńców.
"Wy następni" - mówili Polakowi Rosjanie, pilnujący więźniów w więzieniu w Taganrogu. "Wyście tam oszaleli w swojej Europie" - wołali. I jak wspomina były jeniec Andrij, groźby padały, gdy bito pojmanego. Do tego mężczyzna nie rozumiał rosyjskiego, kazano mu się uczyć hymnu Federacji Rosyjskiej. I nie wierzono, że nie zna tego języka, choć najwyraźniej naprawdę go nie znał - mówi jeden ze świadków.
Jeden z byłych jeńców opisuje też tortury, które stosowano wobec więźniów, to na przykład rozciąganie nóg do szpagatu, gdy człowiek wisi na rozłożonych rękach. Wiadomo też, że gdy pan Krzysztof w łaźni przewrócił się i rozbił głowę, wezwano pomoc medyczną. Gdy lekarz obwiązywał głowę, grupa Rosjan pracujących w więzieniu dodatkowo znęcała się nad pojmanym i śmiała się z niego.
Co działo się dalej? To opowiedzieli innym jeńcom koledzy pana Krzysztofa z celi. Pewnego dnia, gdy specnaz Rosji bił osadzonych z jego celi, Polak został bardzo mocno skatowany, uderzany po nogach. Jak opowiadają Ukraińcy, to częsta praktyka Rosjan, bo wtedy krew odpływa do miejsca, gdzie są urazy. Mężczyźnie zrobiło się słabo. A kilka dni potem przy śniadaniu nie mógł siedzieć, chodzić. Powiedzieli mu: "Chociaż trochę zjedz". Wziął łyżkę, włożył ją do ust i kasza się wylała. Zaczęła mu cieknąć ślina. Stracił przytomność. Zaczęli wołać o pomoc. Mówili, że kiedy go wynieśli z celi, jego ciało już zaczynało sztywnieć" - opowiada jeden z jeńców. Ostatni raz widzieli go w lipcu 2023 roku.
- Po tym zdarzeniu Krzysztof nie wrócił już do celi. Wieczorem strażnicy więzienni przyszli do jego współwięźniów i zmusili ich do podpisania dokumentu stwierdzającego, że śmierć Krzysztofa była naturalna - czytamy.
Jak Krzysztof Galos trafił do rosyjskiego więzienia?
Mężczyzna miał przyjechać na Ukrainę czarnym fordem w kwietniu 2023 roku przez przejście Krakowiec. 20 kwietnia został zatrzymany przez ukraińskich żołnierzy na posterunku kontrolnym we wsi Hryhoriwka w obwodzie zaporoskim. Wyjaśnili mu, że dalsza jazda jest niebezpieczna, ale miał tłumaczyć, że chce odwiedzić dziewczynę w Enerhodarze. Został zawrócony, ale widać znalazł inny sposób, by dotrzeć na okupowane terytoria.
Slidstvo Info zauważa, że w sierpniu 2023 r. tzw. gubernator okupowanej części obwodu zaporoskiego Jewhenij Bałycki wspomniał w rosyjskiej telewizji o przypadku, w którym okupanci pojmali Polaka. Mówił, że jest turystą. - Wytrzymał dzień, potem zaczęliśmy go naciskać, a on powiedział, że wcale nie jest turystą i wszystko dokładnie nam opowiedział - oznajmił.
Jak czytamy, Krzysztof Galos był pracownikiem poczty w Krakowie. Wbrew niektórym wcześniejszym spekulacjom, nie miał prorosyjskich poglądów. Przeciwnie, fotografował się z ukraińskimi wojskowymi. Części osób mówił, że zamierza przekonać się na własne oczy, co dzieje się w Ukrainie. Niedługo przed wyjazdem zamieścił na portalu społecznościowym film, relację z wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Polsce.
Odpowiedź Interpolu
Co ciekawe, Slidstvo Info dotarło do odpowiedzi przysłanej na prośbę ukraińskiej policji ws. śmierci Krztysztofa Galosa przez polskie biuro Interpolu. "Strona polska zwróciła się z zapytaniem do właściwych organów Federacji Rosyjskiej. W odpowiedzi stwierdzono, że akt zgonu został wystawiony przez Urząd Stanu Cywilnego w obwodzie rostowskim, ale obecnie nie ma żadnych kopii aktu ani informacji o miejscu znajdowania się zwłok".
Więzienie w Taganrogu ze złą sławą
Areszt nr 2 w Taganrgou to więzienie, w którym zamęczono m.in. dziennikarkę ukraińską Wiktorię Roszczynę. Pojmano ją na terenach okupowanych, gdzie przebywała, by opisywać losy tamtejszej ludności. Jej ciało oddano podczas jednej z wymian bez gałek ocznych, tchawicy i mózgu, w worku z fałszywym opisem.
Jak czytamy, od 2022 roku aresztem śledczym w Taganrogu kieruje Aleksandr Sztoda. W 2023 roku Aleksander miał czterech zastępców: Andrieja Sapickiego, Andrieja Michajliczenkę, Aleksieja Szarapaniuka i Aleksandra Kliujkowa.
Czytaj także:
Źródło: Reuters/X/PAP/IAR/