Wir polarny runie? Meteorolodzy: to może zniszczyć wiosnę w marcu
W stratosferze w kolejnych dniach dojdzie do nagłego ocieplenia. Skok temperatur zaburzy, a może nawet całkiem przerwie wir polarny, uwalniając na południe arktyczne masy powietrza znad Arktyki. Prawdopodobnie w marcu dotrą one do Europy.
2026-02-11, 16:50
Wir polarny znów się rozpadnie. Nie będzie przedwiośnia?
Wydawało się, że kondycja wiru polarnego poprawiła się i wobec tego pojawiła się duża szansa, by do końca zimy pozostał on stabilny. I że być może wkrótce nadejdzie wczesna wiosna. Ostatnie prognozy okazały się jednak zbyt optymistyczne. Dla miłośników ciepłej aury mamy przykrą wiadomość. Modele meteorologiczne wskazały nadchodzące nagłe ocieplenie stratosferyczne, które wywoła "zapadanie się mas powietrza w stratosferze polarnej". Słowem, szybko nagrzewające się powietrze w stratosferze (na wysokości ok. 10-50 km nad ziemią) spowoduje zapadnięcie się wiru polarnego, czyli zamkniętej strefy zimnego powietrza nad Arktyką.
Zjawisko ma nastąpić - według obecnych prognoz - w przyszłym tygodniu. Z kolei rozprzestrzenianie się zawirowań do najniższej warstwy atmosfery, czyli do troposfery, ma zająć około trzech tygodni. Rozpad wiru będzie odczuwalny w średnich szerokościach geograficznych, w tym w Europie, w marcu. Może to oznaczać, że w tym roku w Polsce nie będzie przedwiośnia, tak jak miało to miejsce w poprzednich latach.
Czym jest wir polarny?
Wir polarny jest strefą ciężkiego, zimnego powietrza, utrzymującą się (w stabilnych warunkach atmosferycznych) nad biegunem północnym. Można wyobrazić go sobie jako potężną ścianę wiatrów i zimnego powietrza, wznoszącą się przez dwie najniższe warstwy atmosfery - troposferę i stratosferę - na wysokość około 50 kilometrów nad ziemią. Wir otacza rodzaj pierścienia, czyli prąd strumieniowy (tzw. jet stream), który jest pasem silnych wiatrów. Jet stream stanowi barierę, oddzielającą polarne powietrze w obrębie wiru od cieplejszych mas powietrza znajdujących się na południu. Jeżeli wir jest silny, zimne powietrze utrzymywane jest nad strefą polarną.
Zdarza się jednak, że wir polarny zostaje osłabiony bądź przerwany. W takim układzie jet stream, dotychczas szczelny pierścień wiatrów, jest rozciągany na południe. Tym samym w kierunku południa przesuwa się również arktyczne powietrze z północy. Podmuch polarny jest w stanie dotrzeć do średnich szerokości geograficznych, czyli do Europy, Ameryki Północnej i Azji.
Ilustracja stabilnego (z lewej) i przerwanego wiru polarnego (źródło: NOAA) Taki scenariusz oznacza srogą zimę na wspomnianych kontynentach. To właśnie przerwanie wiru polarnego było na przełomie grudnia i stycznia powodem zamieci i zawiei śnieżnych w centralnej oraz północno-wschodniej Polsce, a także cofki na rzekach Elbląg i Tyna. A także przyczyną siarczystych mrozów w ostatnich tygodniach. Przypomnijmy, że na początku lutego w wielu miejscach termometry pokazały ponad 20 stopni mrozu. W dodatku na Suwalszczyźnie odnotowano prawie -28 stopni Celsjusza, zaś temperatura odczuwalna sięgała -35 stopni! To także było "zasługą" zaburzonego wiru polarnego.
W marcu spadnie śnieg?
Ocieplenie stratosferyczne jest z kolei zjawiskiem oznaczającym - jak wskazuje jego nazwa - gwałtowny wzrost temperatury w stratosferze, czyli - jak zostało wspomniane - na wysokości od ok. 10 do 50 km. Wahania temperatur na tych wysokościach mogą sięgać na przestrzeni kilku dni nawet 20-50 stopni Celsjusza. Nagłe ocieplenie jest w stanie osłabić bądź przerwać wir polarny, co prowadzi do spływu polarnych mas powietrza - którym towarzyszą obfite opady śniegu i mrozy - do Europy (w tym Polski), Ameryki Północnej i Azji.
- Alarm na Walentynki. Meteorolodzy: potężna śnieżyca uderzy w Polskę
- Do Polski nadciąga mróz. Nawet -23°C. Meteorolodzy wskazali datę
- -25°C w Polsce, a "planeta płonie"? Meteorolodzy tłumaczą, co się dzieje
Źródło: PolskieRadio24.pl/łl