CIA i MI6 ostrzegały przed inwazją. Nie wierzył nawet Zełenski
Wywiady Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, MI6 i CIA twierdzą, że wiedziały o nadchodzącej inwazji na Ukrainę. Jak się okazuje, nie przyjmował tego do wiadomości nawet Wołodymyr Zełenski. To wnioski z dziennikarskiego śledztwa brytyjskiego portalu "The Guardian".
2026-02-21, 14:50
Putin unikał odpowiedzi na pytanie
W listopadzie szef CIA William Burns został wysłany do Rosji - opisuje "The Guardian". Jak mówi Burns dziennikarzowi Shaunowi Walkerowi, przedstawiał tam amerykańskie obawy, że Rosja przygotowuje się do inwazji na Ukrainę. Twierdzi, że zaprezentował je w telefonicznej rozmowie z Putinem, ale Putin zignorował go i opowiadał, że na horyzoncie Morza Czarnego czai się amerykański okręt wojenny, uzbrojony w pociski, które mogłyby dosięgnąć go w ciągu kilku minut. Miał to być dowód na słabość Rosji i dominację USA.
William Burns miał złe przeczucia także po rozmowie z innymi urzędnikami Kremla. Po powrocie do Waszyngtonu prezydent USA Joe Biden kazał mu odpowiedzieć na pytanie o planowaną inwazję, prosząc o odpowiedź tak lub nie. - Odpowiedziałem, że tak - mówi Burns. Trzy i pół miesiąca później Putin dokonał inwazji.
Już wiosną Rosja gromadziła wojska wzdłuż granic Ukrainy
Już wiosną 2021 roku, kiedy rosyjskie wojska zaczęły gromadzić się wzdłuż granic Ukrainy i na okupowanym Krymie, rzekomo w ramach ćwiczeń, Biden się zaniepokoił. - Wyraził obawy dotyczące gromadzenia sił i wezwał do deeskalacji, a także zaproponował szczyt w nadchodzących miesiącach, który, jak wiedzieliśmy, będzie interesował Putina - powiedziała Avril Haines, dyrektor ds. wywiadu krajowego w administracji Bidena.
We wrześniu wojska rosyjskie rozpoczęły kolejną koncentrację wzdłuż granic Ukrainy. W ciągu miesiąca osiągnęły one skalę, której nie dało się nie zauważać.
Chcieli podnieść alarm. "Tylko ich nie sprowokujcie"
Wielu przedstawicieli amerykańskiej elity politycznej nadal podchodziło do tego z dużym sceptycyzmem. W Europie też nie wierzono. Na spotkaniu z wywiadem USA "niektórzy od razu odrzucili pomysł inwazji. Inni wyrazili obawę, że jeśli NATO przyjmie zdecydowaną postawę w odpowiedzi, może to okazać się kontrproduktywne, prowokując dokładnie taki scenariusz, którego USA rzekomo się obawiały". W efekcie wychodziło na to, że Amerykanie i Brytyjczycy mieli uważać, by nie sprowokować Rosji do inwazji - czytamy. Londyn i Waszyngton nie podniosły alarmu.
Gdy było coraz gorzej, a wszyscy inni nadal byli sceptyczni, wywiad USA zaczął ujawniać część informacji, chroniąc źródła. - Otrzymywaliśmy tajne briefingi od Amerykanów, a kilka godzin później czytaliśmy dokładnie te same informacje w "New York Timesie" - powiedział jeden z europejskich urzędników.
Na Ukrainie wiele osób też było w błędzie, łącznie z prezydentem, na którego miało wpływ jego otoczenie. - Zanim dołączyłem do SBU, też myślałem, że moglibyśmy się dogadać z Rosjanami - powiedział Igor Bakanow, który był szefem tego wywiadu od 2019 roku. - Ale kiedy codziennie widzisz, jak próbują zabijać i rekrutować ludzi, rozumiesz, że mają inny plan, że mówią jedno, a robią co innego - dodaje.
Tysiące żołnierzy było przy granicach
Najbardziej oczywisty wskaźnik był częściowo widoczny na komercyjnych zdjęciach satelitarnych: dziesiątki tysięcy rosyjskich żołnierzy wkraczających na pozycje w pobliżu granicy z Ukrainą. Korespondencja wojskowa ujawniała działania, które nie miałyby sensu, gdyby inwazja nie była planowana.
Jak pisze "The Guardian", źródła wskazały też na informacje zdobyte z Głównego Zarządu Operacyjnego armii rosyjskiej. To właśnie tam opracowywano i udoskonalano plany wojenne. Widziano przygotowania, nawet jeśli wykonawcy nie znali ich celu.
Brytyjski portal pisze, że Polska rzekomo "nie była przekonana do pomysłu pełnoskalowej inwazji". - Zakładaliśmy, że SWR i GRU powiedzą Putinowi, że Ukraińcy nie powitają Rosjan kwiatami i świeżo upieczonymi ciastami - mówi jeden z ówczesnych szefów wywiadu Piotr Krawczyk.
- Polskie służby miały dobry wgląd w sąsiednią Białoruś, gdzie stacjonowały siły, które mogły uderzyć na Kijów od północy, i wydawały się one najsłabszymi ze wszystkich - opisuje "The Guardian". - Byli to głównie świeżo powołani rekruci… brakowało im amunicji, paliwa, dowództwa i wyszkolenia - dodaje.
"Wyglądało to na mechanizm odwracający uwagę i odciągający ukraińską siłę ognia od ograniczonej inwazji na Donbas, a nie na poważną siłę bojową, która mogłaby utrzymać okupację większości kraju" - czytamy.
W artykule wskazano też, że Putin rozkazał w 2021 roku kazał otruć nowiczokiem Aleksieja Nawalnego, najsilniejszego pozostałego przy życiu i w ojczyźnie opozycyjnego polityka.
"Dla wielu najważniejsza lekcja, jaką wyciągnięto z działań wywiadowczych na Ukrainie, była jasna: nie należy wykluczać pewnych rzeczy tylko dlatego, że kiedyś wydawały się niemożliwe" - podsumowuje "The Guardian".
- "Duch Kijowa" zniszczył kluczowy most. Rozerwał drogę jednym uderzeniem
- Ukraina uderza w rosyjskie fabryki rakiet. Wotkińsk trawi ogień
- Jest w piekle Pokrowska. Ujawnił, co daje przewagę Rosji
Źródła: The Guardian/Polskie Radio