800 tys. przesiedlonych. Liban na skraju katastrofy
Mniej więcej co piąty mieszkaniec Libanu (łącznie ok. 800 tys. osób) został zmuszony do opuszczenia domu od początku obecnej wojny na Bliskim Wschodzie. Większość to kobiety i dzieci - relacjonuje korespondentka Polskiego Radia na Bliskim Wschodzie Milena Rachid Chehab.
2026-03-15, 10:15
Liban na skraju katastrofy. Widmo katastrofy humanitarnej
Władze Libanu przygotowały miejsce w schroniskach dla 132 tys. osób. Na ten cel zaadaptowano między innymi szkoły. Szkolne budynki, z praniem suszącym się w oknach i na parkanach oraz setki zmęczonych ludzi na szkolnych dziedzińcach, to dziś stały element bejruckiego krajobrazu.
Posłuchaj
Ali Jaffar, kierujący schroniskiem w jednej ze szkół w Bejrucie mówi, że mieszka tam obecnie 1500 osób. To znacznie więcej niż budynek jest w stanie pomieścić.
Zobacz: Miasto widmo. Wielki Post w Jerozolimie bez turystów
- Z każdym atakiem na przedmieścia albo na południe kraju, liczba poszukujących schronienia jeszcze się zwiększa. Najtrudniejsze jest dopilnowanie, żeby ludzie się czymś nie pozarażali, bo jak się rozprzestrzeni jakaś choroba, to będzie problem - stwierdza.
Przeludnienie powoduje również problem z wodą - w łazienkach i toaletach ciągle jej brakuje, o pitnej nie wspominając. Trzeba regularnie zamawiać beczkowóz.
Na pierwszym piętrze, w klasie do nauki francuskiego, mieszka z rodziną Zeinab spod Nabatieh. - Nie mamy tu żadnych udogodnień. Nie ma kuchni, nie ma ciepłej wody, pralki. Sami zdobyliśmy jakoś kuchenkę elektryczną. Wiadomo - szkoła to nie dom, ale przy całym stresie związanym z wojną, również takie podstawowe sprawy ciągle zajmują nam głowę - mówi.
Premier Nawaf Salam zaapelował kilka dni temu o pomoc międzynarodową, ostrzegając, że Liban jest na granicy katastrofy humanitarnej. Na razie nic nie wskazuje na to, żeby przesiedleńcy mogli w najbliższym czasie wrócić do domów.
- Zmasowana fala irańskich ataków na Izrael i kraje Zatoki Perskiej
- Przywódca Iranu ranny w ataku? Media: przeszedł operację w Moskwie
Źródło: Milena Rachid Chehab/Polskie Radio/nł