Tak Rosja szerzy dezinformację. FSB wykorzystało ubogą osobę jako "słupa"
Rosyjska siatka dezinformacji w Europie, namierzona przez dziennikarzy, to przedstawiciele skrajnej prawicy w Niemczech, oficer Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji i ubogi Bułgar, któremu zapłacono za to, by podpisał dokumenty firmy medialnej.
2026-03-17, 08:55
Od dezinformacji do Kremla
O fałszywych "powiązaniach" prezydenta Francji Emmanuela Macrona z Jeffreyem Epsteinem napisał w ostatnim czasie portal Anonymous News (anonymousnews.org), przedstawiający się jako niezależny i "nieocenzurowany". Sprawą zajęła się jedna z największych grup dziennikarskich na świecie OCCRP (Organized Crime and Corruption Reporting Project). Okazało się, że nie ma dowodów na związki Macrona i Epsteina. Wówczas dziennikarze zdecydowali się lepiej przyjrzeć mało znanemu portalowi anonymousnews.org, który rozpowszechniał dezinformację na temat Macrona. Szybko wyszły na jaw powiązania z Kremlem. Dziennikarze zdecydowali się je opisać, by na tym przykładzie wskazać, jak może działać rosyjska dezinformacja w Europie.
Człowiek przedstawiający się jako redaktor naczelny wspomnianej strony internetowej Anonymous News, Mario Rönsch, podróżował niedawno do Moskwy. Wcześniej współpracował ze skrajną prawicą niemiecką i głosił hasła antyimigranckie. Jednak teraz zmienił "specjalizację" na treści prokremlowskie i wychwalające Rosję. 6 lat temu był skazany za udział w handlu bronią - sprzedawał ją przez stronę internetową. Teraz twierdzi, że chce przekazywać prawdę o Rosji i za to prześladują go niemieckie służby wywiadowcze.
Strona Anonymous News zamieszcza artykuły pod pseudonimami. Publikowała też rzekomo zhakowane dokumenty brytyjskiego rządu - nie podano, w jaki sposób weszła w ich posiadanie. Sama stara się pozować jako niezależne medium. Może dlatego wzywa swoich czytelników do składania darowizn. Te są przekazywane na konto PayPal czeskiej firmy AN Média a Platební Služby sro. Jak czytamy w opisie śledztwa dziennikarskiego OCCRP, na papierze właścicielem firmy jest Bułgar Iwelin Borisow, rzekomo jeden z autorów portalu. Jednak bułgarscy dziennikarze Bird.bg odnaleźli Borisowa w podupadłym domu w odległej wiosce, gdzie 56-latek żyje w ubóstwie. I niczego nie pisze, choć całkiem sporo artykułów na stronie internetowej Anonymous News podpisanych jest jego nazwiskiem. Służy zatem jako "słup".
Borisow powiedział dziennikarzom, że w przeszłości pracował w Niemczech i otrzymywał 200-300 euro za podpisanie dokumentów w Czechach.
Jak znaleźć ślady wiodące do Rosji?
Rosyjska dezinformacja działa między innymi w ten sposób, że często wzmacnia fałszywy przekaz za pomocą sieci "swoich" kont , np. w Telegramie i na X. W przypadku portalu Anonymous News reporterzy odkryli, że artykuły były często udostępniane za pośrednictwem kanału Telegram przez użytkownika o nazwie Corob_12.
Gdy dziennikarze OCCCRP zbadali, co to za konto, okazało się, że pod ten numer zamawiano jedzenie na moskiewską Łubiankę (do siedziby FSB). Ustalono, że to rosyjski numer 38-letniego Rosjanina o nazwisku Aleksiej Baszyłow. Jak czytamy, aplikacja do cyfrowej książki telefonicznej o nazwie Numbuster pokazała, że ludzie zapisali jeden z numerów Baszyłowa jako "Liosza FSB" i "UK Aleksiej Paszyłow". W telefonie Rosjanina znaleziono też numer służbowy, do Jednostki Wojskowej 43753 - Centrum Ochrony Informacji i Łączności Specjalnej FSB. Inne konto, którym kierował Baszyłow, to "Notatki Wolanda" na Telegramie. Koncentrował się w swoich notkach m.in. na krytyce Wielkiej Brytanii.
Gdy dziennikarze zapytali Baszyłowa o komentarz i wysłali zapytania na adres jego kont, Notatki Wolanda zaprzestały publikacji, a Corob_12 zniknął.
Atak cyfrowy rosyjskiego GRU Storm-1516
Równolegle francuska służba rządowa Viginum, zajmująca się zwalczaniem "zagranicznych zakłóceń cyfrowych", ustaliła, że narracja o Macronie i Epsteinie to część rosyjskiej operacji dezinformacyjnej o nazwie Storm-1516. W oświadczeniu Viginum stwierdziła, że Storm-1516 został "publicznie przypisany jednostce 29155 rosyjskiego wywiadu wojskowego (GRU)". Co prawda, funkcjonariusz, którego wyśledzili dziennikarze, służył w Federalnej Służbie Bezpieczeństwa. Możliwe jednak przyjąć hipotezę, czy być może obie służby, GRU i FSB, prowadziły operacje o wspólnym celu, współpracując ze sobą.
W raporcie na temat Storm-1516, opublikowanym przez francuską agencję rządową Viginum w zeszłym roku, stwierdzono, że jego działania "spełniają kryteria zagranicznej ingerencji cyfrowej i stanowią poważne zagrożenie dla cyfrowej debaty publicznej zarówno we Francji, jak i we wszystkich krajach europejskich".
- Alarm na Morzu Kaspijskim. Podejrzane statki Rosji płyną do Iranu
- Polskie piwo znika z półek na Białorusi. Sklep wywiesił komunikat
Źródła: Organized Crime and Corruption Reporting Project /inne