Amerykanie testują drona nowej generacji. Można go złożyć w 20 minut

Amerykańscy żołnierze przeprowadzili testy dronów nowej generacji podczas ćwiczeń w Fort Cambell w stanie Kentucky. Mowa m.in. o tanim, modułowym dronie Attritable Battlefield Enabler 1.01, który można złożyć w 20 minut. Na razie służy tylko do celów rozpoznawczych, ale wkrótce ma zostać przystosowany do przenoszenia ładunków bojowych.

2026-03-18, 21:20

Amerykanie testują drona nowej generacji. Można go złożyć w 20 minut
Drona Attritable Battlefield Enabler 1.01 podczas przygotowań do lotu. Foto: Pentagon

Amerykanie rozwijają wojska dronowe

Ćwiczenia odbyły się 12 marca na terenie bazy Fort Campbell. Wzięła w nich udział legendarna 101. dywizja powietrznodesantowa. Gen. Travis McIntosh, zastępca dowódcy generalnego ds. operacji dywizji stwierdził, że drony "zmieniły geometrię pola bitwy" i armia USA musi się do tego dostosować.

Oficer wskazał, że masowość i szybkość podejmowania decyzji będą w coraz większym stopniu wspierane przez autonomiczne rozwiązania i sztuczną inteligencję. - Najnowsze testy potwierdziły te założenie - dodał generał. Żołnierzy sił specjalnych podczas ćwiczeń wspierał samolot MQ-1C Gray Eagle, niewielki bezzałogowy statek powietrzny C100, a także dron Attritable Battlefield Enabler 1.01. (ABE 1.01).

Kosztuje 750 dolarów. Można go złożyć w 20 minut

ABE 1.01 to modułowy dron budowany w bazie wojskowej Fort Cambell przez żołnierzy 101. dywizji powietrznodesantowej. Jego modułową ramę można złożyć zaledwie w 20 minut. Daje to możliwość szybkiej naprawy w terenie i konfigurowanie urządzenia pod konkretne misje - relacjonuje serwis NextGen Defense. Koszt drona wynosi jedynie 750 dolarów.

Dron został przystosowany do misji rozpoznawczych. Jednakże niebawem ma zyskać także szersze zastosowanie. Jednym z nich może być "przenoszenie śmiercionośnych ładunków, w tym wojskowego materiału wybuchowego C4" - czytamy.

"Świetne narzędzie do rozpoznania z powietrza"

Szeregowy Basil Holland, operator małego bezzałogowego statku bojowego C100, który brał udział w ćwiczeniach (widoczny na zdjęciu poniżej) komentował, że "drony to świetne narzędzie do rozpoznania z powietrza". Żołnierz doprecyzował, że bezzałogowce mają "dużą zdolność do identyfikowania celów krótkiego i średniego zasięgu".

Niewielki bezzałogowiec (C100) podczas ćwiczeń w Forcie Campbell (Fot. Pentagon) Niewielki bezzałogowiec (C100) podczas ćwiczeń w Forcie Campbell (Fot. Pentagon)

- Chcieliśmy dokładnie zrozumieć, jak można zintegrować bezzałogowe statki powietrzne (do działań na polu walki - red.) - powiedział z kolei Sammy Stevens, główny planista ds. zwalczania bezzałogowych statków powietrznych w USARC (U.S. Army Reserve Command), komórce odpowiedzialnej za szkolenie rezerwistów.

Zarządzenie Hegsetha

Amerykanie wdrażają dyrektywę sekretarza wojny Pete'a Hegsetha, która zakłada dronową dominację na polu walki. - Ćwiczenia były bezpośrednią odpowiedzią na dyrektywę. Zrobiliśmy kilka nietypowych rzeczy. Wykorzystaliśmy nowoczesną technologię, aby stworzyć warunki do bezpiecznego użycia sił lądowych - nadmienił starszy chorąży Armii 2 Page Frazier, koordynator ćwiczeń.

- Ćwiczenia zademonstrowały jeden z wielu sposobów, w jaki będziemy dominować na polu walki - wtórował gen. Travis McIntosh.

Czytaj także:

Źródła: Pentagon/NextGen Defense/łl

Polecane

Wróć do strony głównej