Mołdawia w kryzysie po rosyjskim ataku. Prezydent mówi o zbrodni wojennej
Po nocy intensywnych ataków Rosji na obiekty cywilne i infrastrukturę w Ukrainie, doszło do przerwania połączenia energetycznego Mołdawii z Europą. Prezydent Sandu podkreśla, że tego typu działania są zbrodnią wojenną i "atakiem na nas wszystkich". Kiszyniów wprowadza alternatywne linie połączeniowe.
2026-03-24, 10:20
Noc intensywnych rosyjskich ataków. W Mołdawii przerwano połączenie energetyczne
Minionej nocy Rosjanie przeprowadzili nasiloną falę ataków na Ukrainę. Celami były między innymi bloki mieszkalne w obwodach połtawskim i zaporoskim na południowym wschodzie kraju. W wyniku uderzeń w infrastrukturę energetyczną Mołdawia straciła połączenie z europejskim systemem energetycznym.
W nocy odłączono kluczową linię łączącą kraj z Ukrainą, stanowiącą istotny element regionalnej sieci energetycznej. O zdarzeniu poinformowała mołdawska prezydent Maia Sandu. Podkreśliła, że "rosyjskie ataki na infrastrukturę cywilną Ukrainy są zbrodnią wojenną i atakiem na nas wszystkich".
Prezydent Mołdawii o atakach na energetykę: to zbrodnia wojenna
"Rosyjskie ataki na cywilną infrastrukturę energetyczną na Ukrainie to zbrodnia wojenna - i atak na nas wszystkich. Nocne ataki odcięły kluczowe połączenie energetyczne Mołdawii z Europą. Alternatywne trasy są dostępne, ale sytuacja pozostaje niestabilna. Odpowiedzialność ponosi wyłącznie Rosja" - czytamy we wpisie Sandu na portalu X.
Aby zapewnić ciągłość połączenia, wykorzystywane są cztery alternatywne linie połączeniowe o mocy 110 kilowoltów pomiędzy Rumunią a Mołdawią. Na razie nie ma zagrożenia awarią podobną do tej, jaka miała miejsce ostatniego dnia stycznia. Wtedy po rosyjskich atakach na ukraińską infrastrukturę na tej samej linii spadło napięcie, w wyniku czego około 70 proc. Mołdawii przez kilka godzin nie miało prądu.
- "Rosja zagrożeniem, Węgry przyjacielem". Prezydent Nawrocki podsumował wizytę
- Katastrofa ekologiczna po ataku Rosji. Zagrożenie dla Mołdawii
- Rosyjskie drony nad Rumunią i Mołdawią. Niebezpieczny incydent przy granicy
Źródła: Polskie Radio/JL