Skutki odczują miliony ludzi. Potężny "taśmociąg" może się załamać
Ziemi grozi katastrofa. Wszystko za sprawą potężnego "taśmociągu" cyrkulacji oceanicznej, który jest niezwykle wrażliwy na zmiany klimatu i może się zapaść - przekonują amerykańscy naukowcy.
2026-05-01, 06:45
Ziemi grozi katastrofa. Zagrożone setki milionów ludzi
Chodzi o Atlantycką Południkową Cyrkulację Wymienną (w skrócie: AMOC), czyli niezwykle istotny system prądów oceanicznych, mający wpływ na pogodę m.in. w Europie. Sprawia on, że ciepło z obszarów tropikalnych trafia na Stary Kontynent (i w inne regiony świata).
Tymczasem kwietniowe badania, autorstwa Luciena Nany Yobo i jego współpracowników z Texas A&M, wykazały, że te krytyczne prądy mogą zostać osłabione - zagrożenie jest naprawdę poważne. Może dojść nawet do ich załamania, co odczułyby - za sprawą zmian w klimacie i pogodzie - setki milionów ludzi.
Jak podaje "USA Today", z najnowszego badania wynika, że w przeszłości Atlantycka Południkowa Cyrkulacja Wymienna ulegała gwałtownym przemianom. Działo się tak - jak przekonują naukowcy - za sprawą raptownych erupcji wulkanicznych.
CO2 głównym zagrożeniem
Jest jednak zasadnicza różnica między dawnymi dziejami a współczesnością. Otóż teraz czynnikiem ryzyka nie są wulkany, lecz nadmiar dwutlenku węgla (CO2) w atmosferze, co jest pochodną działalności człowieka.
"AMOC to kluczowy przenośnik »taśmowy« dla wody oceanicznej i powietrza, który wpływa na pogodę" - podaje "USA Today". I dodaje, że ciepła, słona woda przemieszcza się z tropików na północ. Zmierza wzdłuż Prądu Zatokowego u wschodniego wybrzeża USA i trafia do północnego Atlantyku. Tam z kolej schładza się, a następnie zaczyna kierować się na południe. Im szybciej prądy się poruszają, tym "więcej wody przenosi się w chłodne głębiny" - czytamy.
Nagłe ochłodzenie się Ziemi
Naukowcy odkryli, że około 11-13 tys. lat temu Ziemia gwałtownie się ochłodziła. Na początku sądzili, że mógł to być skutek uderzenia ogromnej asteroidy. Ostatecznie doszli jednak do wniosku, że AMOC został zaburzony przez gwałtowne erupcje wulkaniczne. - Temperatury na półkuli północnej spadły wówczas o kilka stopni, prawdopodobnie zmieniając ekosystemy i zmuszając ówczesnych ludzi do adaptacji do chłodniejszego, zmieniającego się środowiska - opowiada Nana Yobo.
Ekspert nadmienia, że erupcje wulkaniczne paradoksalnie "ochłodziły powierzchnię Ziemi". Ich skutki blokowały bowiem światło słoneczne, to zaś zaburzyło temperaturę i zasolenie w północnym Atlantyku. Mowa o kluczowych czynnikach wpływających na cyrkulację oceaniczną.
Obrazy z filmu okażą się rzeczywistością?
Główny autor badań zwraca uwagę, że były to znacznie bardziej gwałtowne zmiany od tych, które zachodzą obecnie. Jednak za sprawą wrażliwości AMOC na zmiany - zagrożenie jest realne.
Amerykański dziennik przypomina, że skutki zawirowań wokół prądów morskich - spowodowanych zmianami klimatu - zostały przedstawione (w dość swobodnej formie) w głośnym filmie "Pojutrze"(2004) w reżyserii Rolanda Emmericha.
- Alarm niemal w całej Polsce tuż przed majówką. "Wystarczy jedna iskra"
- Potężne tornado uderzyło w Teksas. Nagrania jak z apokalipsy
Źródło: USA Today/łl