Koreańczycy wysadzili się na oczach Ukraińców. Kim Dzong Un zachwycony
Kim Dzong Un pochwalił swoich żołnierzy, walczących w Europie, za dokonywanie aktów samodetonacji. W ten sposób wojskowi unikali pojmania przez siły ukraińskie. Z dumą mówił również o frontalnych szarżach, które przyniosły ogromne straty w szeregach Koreańczyków z Północy.
2026-05-01, 06:15
Żołnierze Kima dokonali samodetonacji w Ukrainie. "To bohaterowie"
Północnokoreański dyktator wspomniał żołnierzy, którzy w 2024 roku zginęli w rejonie Kurska w Rosji. Aby uniknąć schwytania przez wojsko ukraińskie - zdecydowali się na samodetonację. - To bohaterowie, którzy, by zachować wielki honor, bez wahania wybrali drogę samodetonacji - mówił z dumą Kim Dzong Un w trakcie ceremonii wieńczącej budowę sali pamięci żołnierzy z Korei Północnej walczących za granicą.
Przywódca oddał też hołd wojskowym, którzy zginęli "podczas szarży na froncie walk szturmowych". - Mimo rozrywania ciał przez pociski, bardziej cierpieli z powodu frustracji spowodowanej niemożnością wypełnienia obowiązku żołnierza niż z powodu zadanego im bólu - miał powiedzieć Kim.
Otwarcie muzeum upamiętniającego żołnierzy Korei Północnej poległych na wojnie z Ukrainą (Fot. Reuters) W uroczystości uczestniczyła delegacja z Federacji Rosyjskiej. W tym minister obrony tego kraju Andriej Biełousow, który został ciepło przyjęty przez Kim Dzong Una i jego świtę.
Kim Dzong Un serdecznie witający Andrija Biełousowa (Fot. Reuters) Straceńcza taktyka pod Kurskiem
Zachodnie media przypomniały, że reżim w Pjongjangu wysłał, według obliczeń analityków (m.in. z Korei Południowej), 10-14 tys. żołnierzy ze swoich elitarnych oddziałów piechoty do Europy, by pomóc Rosjanom w obronie obwodu kurskiego. Mowa o rosyjskim regionie na pograniczu, którego znaczna część została zajęta przez ukraińskie siły zbrojne latem 2024 roku.
Business Insider zauważył, że wystąpienie Kima potwierdza wcześniejsze doniesienia o taktyce, przyjętej przez wojsko północnokoreańskie. Żołnierze ukraińscy relacjonowali, że często spotykali rannych Koreańczyków, detonujących się granatami, nie chcąc trafić do niewoli.
- Rosyjski personel wojskowy i północnokoreańscy przełożeni wcale nie są zainteresowani przetrwaniem Koreańczyków z Północy - powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w grudniu 2024 roku. Dodał, że "wszystko odbywa się w sposób, który uniemożliwia wzięcie Koreańczyków do niewoli".
Grudzień 2024 roku. Żołnierz północnokoreański uchwycony na froncie przez ukraińskiego drona (Fot. Rex Features/East News) Śmiało ruszali do frontalnych ataków
Ukraińcy mieli jeszcze jedno ważne spostrzeżenie. Otóż Rosjanie w porównaniu z Koreańczykami poruszali się na froncie (w rejonie Kurska) dużo ostrożniej, w mniejszej liczbie. Miało to na celu uniknięcie (a przynajmniej utrudnienie) wykrycia. Zupełnie inne nastawienie cechowało żołnierzy Kima, którzy śmiało ruszali do frontalnych ataków. Koreańczycy przypłacili tę metodę walki dotkliwymi stratami.
Od lata 2024 do początku 2025 roku, gdy Ukraińcy wycofali się z rosyjskiej ziemi, w obwodzie kurskim miało zginąć bądź odnieść poważne rany, według szacunków, ok. 6 tys. północnokoreańskich wojskowych - wskazał Business Insider.
- "Gwałcą kobiety, zabijają dzieci". Estonia zamyka bramy przed Rosją
- Storm-1516 zalewa Europę fake newsami. Uwierzył nawet J.D. Vance
- Poborowy chciał uciec z Rosji. W Mińsku czekała go niespodzianka
Źródło: Business Insider/łl