"Putinowi brakuje kart". Tak Rosja ukrywa wojenną bezradność
- Rosja nie może osiągnąć założonych celów wojny, wobec czego terroryzuje ludność cywilną - twierdzi chargé d'affaires Polski w Ukrainie, Piotr Łukasiewicz. W rozmowie z Polskim Radiem dyplomata przyznał, że "Putinowi brakuje kart", wobec czego posuwa się do gróźb ataków m.in. na centra decyzyjne, czy nalotów - takich jak ten, który ostatnio miał miejsce w Kijowie.
2026-05-26, 16:28
Kreml chce zastraszyć Ukrainę
- Przede wszystkim te groźby są wynikiem frustracji Kremla, który nie może od dłuższego już czasu osiągnąć swoich celów wojskowych, w związku z tym zwraca się do swojej tradycyjnej rosyjskiej broni, czyli terroryzowania ludności cywilnej, terroryzowania miast, uderzenia w infrastrukturę krytyczną - ocenił Łukasiewicz.
Jego zdaniem ataki Rosji są obliczone na zastraszenie ukraińskiego społeczeństwa, oraz innych państw, które wspierają Kijów. Zapewnił jednak, że polskie placówki dyplomatyczne na terytorium Ukrainy będą kontynuować swoją działalność.
- Nasza placówka pracuje normalnie, oczywiście każde zagrożenie, każdy alarm, który jest ogłaszany w mieście, traktujemy poważnie. Chronimy się na dostępne nam sposoby, niemniej jednak nasza praca nie ulega jakiemuś znaczącemu zmniejszeniu czy zmniejszeniu aktywności - podkreślił.
Posłuchaj
Rosja sfrustrowana niepowodzeniami?
Jego zdaniem Rosja "chce sterroryzować Kijów, władze ukraińskie, dyplomatów i obcokrajowców". Według Łukasiewicza to reakcja na niepowodzenia kampanii wojennej przeciwko Ukrainie. - Mamy taką sytuację obecnie, kiedy wszystkie znaki z Rosji dochodzące wskazują, że pogarsza się sytuacja ekonomiczna, że ferwor wojenny, na który Putin tak mocno liczył się wygasł - powiedział.
Dyplomata stwierdził, że rosyjscy eksperci, a nawet obywatele, są świadomi tego, że tej wojny nie uda się wygrać dotychczasowymi środkami. To w jego ocenie powoduje "dyskomfort reżimu putinowskiego".
- Stąd próba ucieczki do przodu, terroryzowanie Ukrainy, terroryzowanie Kijowa, zapowiedzi ataków na centra decyzyjne. Trzeba na to patrzeć przytomnie, trzeba na to patrzeć oczywiście z uwagą, nie lekceważyć zagrożeń, niemniej jednak pokazywać to, czym to jest. Putinowi brakuje karty, więc zwraca się ku terrorowi - wskazał.
Czytaj także:
- "Nie będą nas Rosjanie straszyć". Pełczyńska-Nałęcz w Kijowie
- "Czarne dziury" w strategicznej bazie Rosji. Zdjęcia ujawniają skalę zniszczeń
- Pilny komunikat MSZ po groźbach Rosji. Padły słowa o "celowym uderzeniu"
Źródło: Polskie Radio/Mateusz Czmiel/egz