Policja o szczegółach śledztwa ws. fałszywych alarmów. Powołano specjalną grupę
Po serii fałszywych alarmów, w tym dotyczących rodziny prezydenta Karola Nawrockiego, policja wszczęła szeroko zakrojone działania. Śledczy sprawdzają kilkanaście zgłoszeń, a eksperci przypominają, że służby nie mogą ignorować nawet jednego sygnału o zagrożeniu życia - stawką może być ludzkie bezpieczeństwo.
2026-05-25, 20:00
Wysyp fałszywych alarmów. Służby badają sprawę
Policja zapewnia, że bada wszelkie aspekty ostatnich zgłoszeń fałszywych alarmów. Stanowisko to jest bezpośrednim efektem interwencji w domu rodziny prezydenta Nawrockiego, gdzie służby otrzymały dwie wiadomości SMS z fałszywymi zgłoszeniami pożaru i zagrożenia życia dzieci. Rzecznik komendanta głównego policji podinspektor Robert Opas potwierdził, że obecnie sprawdzanych jest kilkanaście takich zgłoszeń z ostatnich dni.
Funkcjonariusz przyznał, że czynności te nie należą do łatwych. - Polegają na weryfikacji wszystkich okoliczności zdarzenia, analizy ogromnej liczby danych i badaniu zabezpieczonego sprzętu czy też współpracy z wieloma innymi podmiotami - powiedział Robert Opas.
Dodał, że od samego początku w policji działa grupa zadaniowa powołana przez komendanta głównego policji i zajmuje się tymi zdarzeniami, a także analizą procedur. Rzecznik przypomniał, że w okresie poprzedzającym ostatnie incydenty zatrzymano sześć osób zgłaszających fałszywe zagrożenia. Chodzi o sytuacje wymagające ewakuacji ludzi w budynkach m.in. Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie, jednostek policji i innych służb, obiekty Sejmu czy lotniska. Podkreślił, że w tej sprawie zabezpieczono listę ponad 1100 maili, które były wykorzystane do wiadomości kaskadowych z groźbami.
Reakcja na każde zgłoszenie obowiązkiem. "Liczy się czas"
Eksperci wskazują, że procedury nie mogą wstrzymywać reakcji mundurowych na zgłoszenia zagrożenia życia. Były rzecznik policji dr Mariusz Sokołowski powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że każda minuta opóźnienia może okazać się utratą możliwości uratowania życia ludzkiego w przypadku prawdziwego zgłoszenia. - Po takim zgłoszeniu telefonicznym, internetowym nikt nie sprawdza, kto pod takim adresem mieszka, kogo możemy tam zastać, bo liczy się czas - powiedział. Mariusz Sokołowski dodał, że policjant czy też pracownik cywilny, który przyjmuje takie zgłoszenie, nie wie, czy ma do czynienia z żartownisiem, z osobą, która ułamie prawo zgłaszając fikcyjne zdarzenie, czy też z osobą realnie potrzebującą pomocy.
Tylko w tym roku zarejestrowano 1116 zgłoszeń o sytuacjach zagrażających zdrowiu lub życiu. Ponad 80 proc. z nich okazało się prawdziwymi zagrożeniami.
Andrzej Mroczek z Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas uważa, że w poszukiwaniu osób stojących za fałszywymi alarmami nie jesteśmy skazani na porażkę. - Nie jesteśmy bezradni. Polscy funkcjonariusze zajmujący się cyberprzestępczością należą do jednych z najlepszych na świecie - podkreślił. Przyznał jednak, że nie jest pewne, czy materiał operacyjny służb będzie można przekształcić na materiał dowodowy, który posłuży do oskarżenia takich osób.
Czytaj także:
- Nawrocki wybrał wbrew Kaczyńskiemu. "Najlepsza decyzja z możliwych"
- Fałszywy alarm o pożarze w rodzinnym domu Nawrockiego. Jest ruch prokuratury
- Interwencja u rodziny Nawrockiego. Szef BBN: prezydent oczekuje wyjaśnień
Źródła: Polskie Radio/JL