Interwencja u rodziny Nawrockiego. Szef BBN: prezydent oczekuje wyjaśnień
Szef BBN Bartosz Grodecki oświadczył, że prezydent Karol Nawrocki oczekuje wyjaśnień ws. interwencji w mieszkaniu jego matki. Podkreślił, że był to kolejny przypadek fałszywego zgłoszenia w ostatnim czasie, dlatego potrzebne są skuteczne mechanizmy ograniczające tego typu incydenty.
2026-05-25, 11:30
Fałszywy alarm w Gdańsku. BBN mówi o kompromitacji i żąda wyjaśnień
W sobotę wieczorem straż pożarna, po fałszywym alarmie, siłowo weszła do mieszkania w Gdańsku, należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Późnym wieczorem w MSWiA odbyła się pilna narada służb pod przewodnictwem szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, z kolei w niedzielę rano premier Donald Tusk zwołał odprawę z udziałem ministrów i przedstawicieli służb.
Szef BBN, pytany w poniedziałek Radiu Zet, czy prezydent oczekuje dymisji ministra Kierwińskiego, odparł, że "na razie prezydent domaga się pełnego i możliwie szybkiego wyjaśnienia zdarzenia". Dodał, że takie stanowisko zostało przekazane podczas spotkania w MSWiA.
- Jeśli chodzi o protokoły, które wdrożyły służby, rozumiem, że działały profesjonalnie, zgodnie z prawem. Natomiast kompromitacją i bulwersującym zachowaniem jest to, że w ogóle do takiej sytuacji doszło (...) z tego względu, że dotyczy głowy państwa, jego bezpieczeństwa i ochrony - stwierdził Grodecki.
Szef BBN: wiedzieli, kto tam mieszka
Przypomniał też, że nie jest to pierwsze fałszywe zgłoszenie w ostatnim czasie. Wskazał, że już wcześniej zwrócił się do szefa MSWiA z zapytaniem o alarmy dotyczące Telewizji Republika. - Minęło już wystarczająco dużo czasu, żeby odpowiedź z MSWiA otrzymać. Takiej odpowiedzi jeszcze nie otrzymałem - zaznaczył.
Według szefa BBN, "jeżeli dochodzi do serii takich zdarzeń, najpierw dotyczy to określonego środowiska politycznego, a potem dotyczy to głowy państwa, to znaczy, że mamy kolosalny problem w kraju z systemem zgłaszania i systemem reagowania". Podkreślił, że potrzebne jest wdrożenie mechanizmów, które ograniczą tego typu incydenty.
Grodecki powiedział też, że po pierwszym smsie dotyczącym pożaru, który został przez strażaków na miejscu wykluczony, można było domniemywać, że drugie zgłoszenie również jest nieprawdziwe. - Na dzisiaj, po tych rozmowach, po tych skrawkach informacji, które mam, wydaje się, że najsłabszym punktem była właściwa ocena informacji, która spłynęła pod numer 112 - dodał. Przekazał również, że policja miała informację o tym, że pod tym adresem mieszka matka prezydenta.
Dwa zgłoszenia i pusty lokal. Straż Pożarna wyjaśnia przebieg akcji
Państwowa Straż Pożarna podała, że w sobotę o godz. 19.30 do służb wpłynęły dwa zgłoszenia. Pierwsze "wskazujące na możliwość wystąpienia pożaru w mieszkaniu oraz zagrożenia życia osób znajdujących się wewnątrz", drugie dotyczyło nagłego zatrzymania krążenia. Poinformowano, że "z uwagi na powagę przekazanych informacji oraz fakt, że próby skontaktowania się z osobami zgłaszającymi nie przynosiły rezultatu, na miejsce niezwłocznie zadysponowano siły i środki PSP. "
"Po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty" - podali strażacy.
Fala fałszywych zgłoszeń
18 maja MSWiA informowało, że między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi "czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia". Policja podjęła działania m.in. w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika po zgłoszeniu dotyczącym rzekomego zagrożenia życia osoby nieletniej. Interwencja okazała się bezpodstawna; uznano ją za próbę wprowadzenia służb w błąd.
- Interwencja u rodziny prezydenta. Arłukowicz: niech oni się wszyscy pukną w głowę
- Kierwiński o kulisach interwencji w domu rodziny Nawrockiego. "Nic nie wyważano"
- Tusk ostro po interwencji służb w domu Nawrockiego. "Kompromitujecie się"
Źródło: PAP/nł