more_horiz
Wiadomości

Białoruski działacz: terror Łukaszenki uderza teraz w Polaków, represje nie ustaną, póki ten reżim trwa

Ostatnia aktualizacja: 28.03.2021 20:10
- Aresztowanie liderki Związku Polaków Andżeliki Borys i polskich działaczy to jeszcze jedno potwierdzenie, jaka jest natura tej władzy, co znoszą setki tysięcy Białorusinów przez wszystkie lata za rządów Aleksandra Łukaszenki. Jestem tym oburzony  – mówi portalowi PolskieRadio24.pl Wiaczesław Siwczyk, białoruski działacz opozycyjny. Opozycjonista podkreśla, że Łukaszenka trwa u władzy dzięki wsparciu Kremla.
Protesty na Białorusi jesienią 2020 roku
Protesty na Białorusi jesienią 2020 rokuFoto: Shutterstock.com/ Maria Milwid

szuszkiewicz 1200 free.jpg
Szuszkiewicz: Łukaszenka jest nie tylko antypolski, ale i antybiałoruski. Jako rosyjski satelita niszczy Dzień Wolności

Opozycyjny działacz prodemokratyczny Wiaczesław Siwczyk (Ruch Solidarności „Razem”) podkreślił w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl, że represje na Białorusi się zaostrzają. Rośnie liczba więźniów politycznych, coraz więcej osób jest skazywanych na areszty i długoletnie kary więzienia w związku z udziałem w demonstracjach.

Czytaj także:

"Łukaszenka szerzy narrację, że reżim jest gotowy do wojny"

Wiaczesław Siwczyk zaznaczył, że Łukaszenka i jego reżim szerzą na Białorusi narrację, że reżim jest gotowy do wojny.  - A wojnę przeciwko białoruskiemu narodowi już w istocie reżim prowadzi – z pomocą Moskwy – zauważył.

Działacz podkreślił, że Łukaszenka prowadzi politykę, która jest antybiałoruska. Po dojściu do władzy doprowadził do zamiany narodowej biało-czerwono-białej flagi (1991-1995) i flagi Białoruskiej Republiki Ludowej na czerwono-zielony sztandar radziecki, przyznany republice białoruskiej jeszcze przez Józefa Stalina. – Chciał wciągnąć kraj z powrotem do ZSRR, który już nie istniał – zaznaczył działacz.

Czytaj także:

Wiaczesław Siwczyk dziękował za gesty solidarności ze strony m.in. Polski, m.in. akcję Światło dla Białorusi. Podkreślił, że obecnie bardzo potrzebna jest Białorusi pomoc systemowa. Chodzi m.in. o rozbudowę systemu niezależnych mediów, uniwersytet białoruskojęzyczny, pracę nad edukacją białoruskich kadr. Zaznaczył, że sytuacja na Białorusi jest bardzo trudna i nie można przewidzieć, jaki będzie bieg wypadków. Dodał, że trzeba pociągnąć winnych tortur, zabójstw na Białorusi do odpowiedzialności. 

Opozycjonista mówił także o znaczeniu Dnia Wolności dla Białorusinów, a także o historii biało-czerwono-białej flagi, którą Aleksander Łukaszenka w ostatnim czasie, przecząc faktom historycznym, próbuje powiązać z nazizmem.


białoruś 1200 Protest Mińsk free białoruś
"Reżim czuje zwierzęcy strach, wie, że ryzykuje". Białoruski publicysta o akcji antypolskiej

Dzień Woli w niewoli

25 marca podczas pierszego dnia obchodów Dnia Wolności, zatrzymano około 200 osób. 150 z nich osądzono ekspresowo już w piątek, większość osób skazano na kilkunastodniowe areszty. 27 marca, podczas drugiego dnia obchodów Dnia Wolności, zatrzymano według ostatnich danych ponad 240 osób. Milicja nie dopuszczała do przeprowadzenia demonstracji, zatrzymywała nawet  osoby przechadzające się po ulicach.

Więcej w rozmowie.

PolskieRadio24.pl: Jakie jest znaczenie Dnia Wolności (Dnia Woli) dla Białorusinów?

Wiaczesław Siwczyk, Ruch Solidarności "Razem": To ważne święto. W 1996 roku od Dnia Wolności 25 marca rozpoczynała się mińska wiosna. Od tamtego czasu w Mińsku co roku mają miejsce demonstracje i inne wydarzenia upamiętniające rocznicę proklamowania pierwszego białoruskiego państwa, Białoruskiej Republiki Ludowej w marcu 1918 roku.

Strach, co czeka Białoruś. Terror, jaki obecnie władza stosuje wobec Białorusinów, jest naprawdę bezprecedensowy.

Białorusini za udział w protestach otrzymują bardzo surowe wyroki, po kilka lat więzienia, jest niesamowicie duża liczba więźniów politycznych – obecnie to 300 i ten bilans rośnie. Ludzie trafiają do aresztów, nawet za to, że w mieszkaniu wywieszono biało-czerwono-białą flagę.

Terror mający miejsce na Białorusi odbija się także na białorusko-polskich stosunkach. Jestem niezwykle oburzony tym, że władze aresztowały liderkę mniejszości polskiej na Białorusi, Związku Polaków na Białorusi, Andżelikę Borys i innych działaczy.

Czego można spodziewać się dalej?

Dziś nikt nie może powiedzieć, jak długo jeszcze represje będą kontynuowane, jak rozwinie się sytuacja.

Widzimy długie wyroki, kary kilku lat więzienia za nic. To przywołuje na myśl czasy stalinowskie. Można rzec, że Białorusini świętować musieli Dzień Woli w niewoli.

Chciałoby się, aby ta niewola się zakończyła i by naród białoruski miał prawo właściwie obchodzić swoje święto.

Władze łukaszenkowskie od lat próbowały zdusić, zniszczyć Dzień Wolności. Były wysiłki, które teraz wróciły ze zdwojoną siłą, by zniszczyć symbolikę białoruską, biało-czerwono-białą flagę. Dziś władze znowu próbują to robić. Tymczasem to święto na odwrót – staje się dla Białorusinów z roku na rok coraz ważniejsze. Pan też ma takie wrażenie?

Władza Aleksandra Łukaszenki jest bandycka. W 1996 roku dokonała nielegalnego konstytucyjnego przewrotu.

Aresztowanie liderki Związku Polaków Andżeliki Borys to jeszcze jedno potwierdzenie, jaka jest natura tej władzy, co znoszą setki tysięcy Białorusinów przez te wszystkie lata za rządów Łukaszenki.

Władza Łukaszenki przez wszystkie te lata dopuszczała się represji podczas Dnia Woli. Obchody bez zatrzymań były bardzo rzadkie – ja niemal nie pamiętam takich przypadków.

Pamiętam, że i latach 90., i i w 2000. wszczynano sprawy karne w związku z Dniem Woli, często miały miejsce masowe zatrzymania.

Obecnie, gdy wszystkie struktury siłowe Łukaszenki i nie tylko mają za zadanie przeprowadzanie represji, należy niepokoić się o los Białorusi, Białorusinów.

W Polsce po raz kolejny zorganizowana została akcja Światło dla Białorusi. W geście solidarności z Białorusią 25 marca rozświetlono fasady budynków publicznych w barwach biało-czerwono-białych. To już druga edycja. Podczas poprzedniej oświetlonych zostało około 170 budynków.

To bardzo dobra inicjatywa. Bardzo potrzebne są wszelkie akcje solidarności z białoruskim narodem. Sytuacja jest bardzo trudna.

Najważniejsze jednak, by doprowadzić do tego, by przestępcza władza, która obecnie kieruje Białorusią, nie mogła dokonywać przestępstw kosztem Białorusinów. A czyni to od wielu lat.

Białorusini walczą z reżimem. Potrzebna im jest pomoc, nie tylko moralne wsparcie. Sytuacja na Białorusi jest krytyczna.

Oczywiście - wszelkie akty solidarności są bardzo ważne. Także Polacy przechodzili czas komunistycznych represji. Sądzę, że bardzo wielu Polaków dobrze rozumie, co odbywa się na Białorusi.

Jakiej pomocy potrzebują teraz Białorusini?

Najważniejsza forma pomocy to wspieranie i tworzenie struktur informacyjnych, takich jak Biełsat. Jego rola w dzisiejszej Białorusi jest bardzo ważna. Konieczne jest większe jego dofinansowanie i tworzenie nowych tego rodzaju ośrodków. Powinno ich być więcej.

Nie ma także białoruskojęzycznego uniwersytetu. Należałoby go utworzyć, jako kuźnię kadr i wiedzy o Białorusi. Reżim łukaszenkowski jest promoskiewski, dlatego choć za granicą muszą być ośrodki wsparcia dla białoruskiej kultury, nauki i dziedzictwa. Musi powstać systemowa sieć edukowania kadr dla wolnej Białorusi.

Czas najwyższy, by tworzyć takie struktury. Łukaszenka prowadzi bowiem politykę antybiałoruską.

Potrzebne są także sankcje przeciwko Rosji – i tutaj się nie przejęzyczyłem. Chodzi o to, że Łukaszenki już by nie było, gdyby Kreml i Łubianka go nie podtrzymywały u władzy, także po wydarzeniach w sierpniu 2020 roku.

Potrzebne są także sankcje przeciwko najbliższemu otoczeniu Aleksandra Łukaszenki. Ważna jest także deklaracja, że winni represji, zabójstw, tortur mordercy białoruskiego narodu, poniosą odpowiedzialność karną. Powinny wobec nich zostać wszczęte sprawy karne.

To możliwe formy pomocy dla białoruskiego narodu.

Na Białorusi reżim uruchamia kampanie propagandowe przeciwko ruchowi protestu – przeciwko demonstrującym, mediom., aktywistom, Polakom. Ostatnio w Chatyniu Łukaszenka mówił m.in. o powiązaniu biało-czerwono-białej flagi z nazizmem, z ludobójstwem narodu białoruskiego.

To oczywiście kłamstwo. To echa sowieckiej propagandy, którą starano się niszczyć białoruski naród. Takimi oskarżeniami obrzucano też Białoruski Front Ludowy, gdy powstawał.

To oczywiście nieprawdziwe zarzuty. Trzeba podkreślić, że biało-czerwono-biała flaga była symbolem państwowym w latach 1991-1995, póki Łukaszenka nie przeprowadził pierwszego bezprawnego referendum.

Wydarzenia w sierpniu 2020 roku znów sprawiły, że biało-czerwono-biała flaga stała się symbolem ogólnonarodowym. Wszystkie protesty odbywały się pod biało-czerwono-białą flagę.

Co jeszcze ważne, niezależne organizacje co roku oddawały cześć zabitym z rąk hitlerowców w Chatyniu. Łukaszenka chyba po raz pierwszy chyba o tym wspomniał – i to nie w celu uszanowania pamięci ofiar, a po to by pokazać narrację, że jest gotowy do wojny.

To narracja, którą przez cały czas Łukaszenka, i nie tylko on, szerzy w Białorusi: że reżim jest gotowy do wojny. A wojnę przeciwko białoruskiemu narodowi już w istocie reżim prowadzi – z pomocą Moskwy.

Zatem Łukaszenka wykorzystał pamięć ofiar hitlerowskich sił do celów propagandowych. Ta narracja o nazizmie biało-czerwono-białej flagi i wojnie  - to jeszcze spadek komunistyczny.

Taką kłamliwą narrację rozpowszechniano za czasów ZSRR w białoruskiej republice. To oczywista nieprawda.

W rosyjskich oddziałach, które współpracowały z Niemcami III Rzeszy wykorzystywano rosyjską imperialną symbolikę. Istniała rosyjska Drużyna Władimira Gila-Rodionowa, była to wojskowa formacja rosyjska.

A to nie przeszkadza Łukaszence nadal kochać różnych rosyjskich symboli.

Chodzi o to, że biało-czerwono-biała flaga nie była zabroniona  do czasu nadejścia komunistów, i był wykorzystywany przez cywilów. Potem komuniści jej zakazali.

Władze Białorusi nie uczciły wciąż godnie ofiar represji stalinowskich. Widoczna jest za to narracja wykorzystania II wojny światowej w polityce, tak jak to obecnie czyni Kreml. Pojawiła się propozycja tworzenia Dnia Jedności Narodowej 17 września. Łukaszenka naśladuje w manipulacjach, niebezpiecznych grach II wojną światową, Putina.

Na Białorusi sytuacja z flagą jest bardzo prosta. Państwa, które uzyskały wolność po upadku ZSRR, przywracały flagi narodowe. Tak było i na Białorusi. Narodowa flaga miały barwy biało-czerwono-białe, to była flaga narodowa, flaga Białoruskiej Republiki Ludowej.

Gdy Łukaszenka doszedł do władzy, zamienił ją na flagę z ZSRR, którą Józef Stalin przeznaczył dla republiki sowieckiej, wprowadzając tylko niewielkie modyfikacje do tego wzoru.

Łukaszenka próbował w ten sposób zagnać Białoruś z powrotem do Związku Radzieckiego, którego już nie było.

 

Rozmawiała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl

Zobacz także

Zobacz także