more_horiz
Wiadomości

"To wygląda trochę jak wojna z zombie". Mieszkaniec Jerozolimy o życiu pod "Żelazną Kopułą"

Ostatnia aktualizacja: 14.05.2021 19:30
- Nocą tłumy muzułmanów protestują na ulicach Jerozolimy. Policja jest zbyt wystraszona, by się z nimi konfrontować. To wygląda trochę jak wojna z zombie. Nie możesz wyjść z domu, oni krzyczą, niszczą samochody. Sytuacja przypomina "Noc Kryształową" - mówi w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl Reuven Nissan. 
Reuven Nissan: nie możesz wyjść z domu, oni krzyczą, niszczą samochody. Sytuacja przypomina Noc Kryształową
Reuven Nissan: nie możesz wyjść z domu, oni krzyczą, niszczą samochody. Sytuacja przypomina "Noc Kryształową"Foto: PAP/Reuven Nissan - prywatne arch.

izrael_atak1200.jpg
Konflikt na Bliskim Wschodzie. Rośnie liczba ofiar wojny w Strefie Gazy

Od 10 maja organizacja Hamas wystrzeliła w kierunku Izraela ponad 1600 rakiet. W odpowiedzi armia izraelska zbombardowała cele w Strefie Gazy. W ostatnich dniach konflikt między Izraelczykami i Palestyńczykami przybrał na sile, pociągając za sobą po obu stronach dziesiątki ofiar śmiertelnych i setki rannych.

Jednak w Izraelu walki również toczą się na ulicach miast. Ścierają się ze sobą muzułmańskie i żydowskie bojówki. W wyniku tych walk co najmniej 43 osoby zostały zatrzymane w piątek w Lod pod Tel Awiwem, a w czwartek aresztowano 120 osób w całym Izraelu podczas zamieszek między Żydami i Arabami w miastach o mieszanej strukturze etnicznej. Od wybuchu przemocy w poniedziałek zatrzymano ponad 750 osób, a ponad 400 osobom przedłużono areszt. W sumie kilkadziesiąt osób zostało rannych w zajściach m.in. w Hajfie, Jaffie, Lod i Ramli.

Mieszkający w Jerozolimie właściciel hostelu i pilot samolotów Reuven Nissan w gorzkich sowach opowiedział nam, jak wygląda życie pod "Żelazną Kopułą", czyli systemem obrony powietrznej. Reuven jest zwykłym obywatelem, który mówi o palestyńsko-izraelskim konflikcie przez pryzmat własnych doświadczeń i obserwacji. Jego opowieść jest jedną z wielu, które w ostatnich dniach rzucaj nieco światła na skomplikowaną mozaikę relacji Żydów i Palestyńczyków. Zapraszamy do lektury wywiadu.

***


Mija kolejny dzień konfliktu między Izraelem a Palestyną? Jak wygląda teraz sytuacja w Jerozolimie?

Nocą tłumy Arabów protestują na ulicach Jerozolimy. Policja jest zbyt wystraszona, by się z nimi konfrontować. To wygląda trochę jak wojna z zombie. Nie możesz wyjść z domu, oni krzyczą, niszczą samochody. Sytuacja przypomina "Noc Kryształową". Musimy się chować w swoich domach, ponieważ muzułmanie atakują każdego napotkanego Żyda, urządzają uliczne lincze. To przypomina holokaust. Coś czego nigdy nie spodziewaliśmy się zobaczyć w naszym kraju. Policja nie jest w stanie nic z tym zrobić. Funkcjonariusze obawiają się, że jeśli zaczną reagować ostro, to mogą skończyć przed sądem. Policji tam po prostu nie ma, zniknęła.

Zatem ataki rakietowe Hamasu to nie jedyne zagrożenie dla Izraelczyków?

Mierzymy się z dwoma głównymi problemami. Z tym, co dzieje się na ulicach miast i z atakami rakietowymi. Rakiety Hamasu spadają głównie na miasta znajdujące się w centrum i na południu Izraela. One są pod ciągłym ostrzałem. Za jednym razem setki rakiet wystrzeliwanych jest w stronę Izraela. Widać na niebie jak nadlatują. Wiele z nich trafia w samochody, autobusy, domy, powodują wielkie zniszczenia, pożary. Wielu ludzi jest rannych. To przypomina hollywoodzki film, ale to nasza rzeczywistość.

Gdzie byłeś, gdy spadły pierwsze rakiety na Jerozolimę?

Gdy pierwsza rakieta uderzyła w Jerozolimę byłem w domu, obudziły mnie syreny. Do ataku doszło w święto Dnia Jerozolimy. Hamas, chcąc "pomóc nam" w tym świętowaniu, wystrzelił swoje "fajerwerki". Początkowo większość rakiet wystrzelonych ze Strefy Gazy trafiła w obszary zamieszkałe przez muzułmanów. Jedna z nich trafiła zaledwie o milę od mojego domu, rakieta trafiła w arabski dom. Nie wiem, jak to możliwe, to musiał być przypadek. Myślę, że po tym zdecydowano, że celem ataku będzie centrum miasta, bo wtedy jest mniejsze prawdopodobieństwo, że rakiety trafią w osiedla arabskie.

Co, według twojej oceny, było iskrą zapalną tego konfliktu?

Moim zdaniem to zaczęło się kilka tygodni temu. Na Tik Toku pojawił się wówczas pewien trend, który dla wielu wyznawców islamu był bardzo zabawny. Widać na tych filmikach jak młodzi Arabowie atakują Żydów, policzkują ich w miejscach publicznych, strącają kapelusze z głów. To był taki challenge. Oni wrzucali te filmiki na Tik Toka i zbierali za to lajki. Tymczasem policja nic z tym nie robiła. Ta bierność władz wywołała wśród Izraelczyków olbrzymi gniew. Ludzie zaczęli demonstrować przeciwko temu na ulicach. Demonstracje przeciwko policji i władzy, która nic z tym nie robiła doprowadziły do konfrontacji Żydów z muzułmanami. To był główny zapalnik, od którego wszystko się zaczęło.

Strefa Gazy bomba rakiety ostrzał PAP 1200.jpg
Nasila się konflikt w Strefie Gazy. Izrael rozpoczął ofensywę lądową

Ale nie można zapominać o protestach muzułmanów na Górze Świątynnej w Jerozolimie.

Wszystko ma swoje źródła. Głównym zapalnikiem były te filmy na Tik Toku. Przed tym nic się nie działo. Ten trend zapoczątkował demonstracje, później sprawy potoczyły się szybko. Jeden z członków skrajnie prawicowej partii, aby zwrócić uwagę opinii publicznej na demonstracje, utworzył prowizoryczne biuro na osiedlu mieszkaniowym Asz-Szajch Dżarrah, aby wymusić na izraelskiej policji działania na tym terenie i aby zwrócić uwagę władz na protesty Żydów.

Między innymi te działania wzmogły demonstracje Palestyńczyków. Policja starała się je tłumić używając granatów błyskowo-hukowych. Największe wzburzenie w społeczności muzułmańskiej wywołało wrzucenie tego typu granatów do meczetu Al-Aksa, w którym doszło do starć. Ponadto policja ustawiła też barykady na schodach, które prowadziły do bramy meczetu. Oni chcieli chronić ludzi, by nie spadli ze schodów, ponieważ tłumy Arabów przybyły, by się modlić w ramadan, ale muzułmanie odebrali to jako naruszanie ich status quo. To nie jest w porządku, ponieważ te barykady były tam ustawiane każdego roku. Stały tam przez kilka dni, więc nie chodziło tu o kwestie religijne. To raczej była wymówka.

Ludzie nie chcą też mówić o tym, że prawdziwym motorem napędowym tych zdarzeń było odwołanie wyborów parlamentarnych w Autonomii Palestyńskiej. Było to spowodowane tym, że organizacja Fatah obawiała się, że je przegra, dlatego je odwołała. Hamas w związku z tym zdecydował, że jeśli nie jest w stanie przejąć władzy w autonomii w drodze wyborów, to przejmie ją siłą. Dlatego zależało im na zwiększeniu napięć społecznych w Jerozolimie. I zrobili to bardzo skutecznie, bo w czasie, gdy świętowaliśmy Dzień Jerozolimy wystrzelili rakiety w naszą stronę. Potem zaatakowano inne miasta w centrum i na południu Izraela, zabijając i raniąc ludzi. Izrael odpowiedział na ten atak bombardowaniem Strefy Gazy.

Jednak zupełnie się nie spodziewaliśmy, że muzułmanie z takich miast jak Jerozolima, Ramla, czy Hajfa, gdzie Żydzi i Arabowie mieszkali obok siebie, wyjdą na ulecę i zaczną "Noc Kryształową".

Ale z drugiej strony muzułmanie żyjący w Izraelu mówią o dyskryminacji ich społeczności.

Przykro mi to powiedzieć, ale to kompletnie nie jest prawdziwe. Arabowie mieszkający w miastach takich jak Ramla, Lod czy Hajfa mają dokładnie takie same prawa wyborcze jak ja. Mogą tak jak ja głosować podczas wyborów, tak jak ja płacą podatki. Jedyne czym się różnimy to tym, że ja muszę odbyć służbę wojskową, a oni nie.

To dlaczego wychodzą na ulicę i protestują?

Myślę, że to doskonałe pytanie. Znajdziesz na nie odpowiedź już wkrótce w Europie, gdy europejskie miasta znajdą się w podobnej sytuacji. Ludzie mieszkający w Europie nie rozumieją znaczenia radykalnego islamu. A potencjalnie każdy muzułmanin może stać się tego częścią. W "Noc Kryształowa" w 1938 roku przed holokaustem, to co się działo w Niemczech, nie miało nic wspólnego z prawami człowieka. Dlaczego ludzie wyszli na ulicę i zaczęli palić synagogi i zabijać ludzi? To jest to samo pytanie. Powód, dla którego ludzie wychodzą na ulicę, by atakować Żydów nie ma nic wspólnego z prawem. To czysty antysemityzm, czysty holokaust. I myślę, że ludzie w Europie nie rozumieją, że to samo stanie się również na waszych ulicach. To czas, kiedy powinniście nas wesprzeć, wesprzeć Izrael, ponieważ to walczy wolny świat przeciwko atakowi zombie. Dla mnie to jest jak atak zombie radykalnego muzułmanizmu.

Ale ja też nie chcę generalizować, ponieważ mam wielu arabskich znajomych, którzy dzwonią do mnie i mówią, że się wstydzą tego, co się dzieje i ja bardzo to doceniam, że mają takie podejście. Ale przeraża mnie, gdy wyglądam przez okno i widzę jak rakiety spadają na moje miasto, a Arabowie wznoszą okrzyki i cieszą się z tego powodu. Kiedy widzisz tych protestujących ludzie w Hajfie, to są rzeczy, których nigdy się nie spodziewałem zobaczyć, ponieważ to są ludzie, którzy mają dokładnie takie same prawa, a nawet większe, niż Izraelczycy. To, że ci ludzie wychodzą i atakują Żydów na ulicach spowoduje zniszczenie naszych relacji na pokolenia. My sądziliśmy, że oni są częścią izraelskiej społeczności i nigdy nie sądziliśmy, że w imię islamu, dżihadu zaczną tak się zachowywać. Jesteśmy tym zszokowani.

Jestem również bardzo przerażony, bo nie wiem czy mój sąsiad, czy lekarz, który opiekuje się moim dzieckiem jest dżihadystą, czy nie. Wczoraj demonstrowali i próbowali dokonywać linczów na Żydach, a dziś nie wiesz, czy ci czegoś nie zaaplikuje jako lekarz, czy sąsiad zlinczuje rano w windzie. To jest coś, co niszczy bardzo delikatną koegzystencję. Nie rozumiem, dlaczego w imię radykalnego islamu oni to niszczą.

Izrael woja FORUM 1200.jpg
Trwa eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie. Izrael wzywa ONZ do potępienia ataków ze Strefy Gazy

Do aktów przemocy dochodzi po obydwu stronach.

Są Żydzi, którzy próbują bronić swoich rodzin na własną rękę, licząc się z tym, że mogą wylądować w więzieniu. Nie mogą liczyć na pomoc policji, ponieważ ta boi się konsekwencji prawnych. I jeżeli ludzie nie mogą polegać na policji to na ulicach pojawia cię chaos. Dlatego teraz nie tylko muzułmanie dokonują linczów czy aktów wandalizmu zrobiło tak też kilku Żydów. Ale największy problem tej sytuacji jest taki, że jeśli Żydzi dokonują takich aktów, to pojawia się ta dyskusja o symetrii. Wystarczy, że będą trzy, czy cztery takie przypadki, gdy rozgniewani Żydzi, czy tłum decyduje się powziąć zemstę, wtedy zaczyna się dyskusja o symetrii. Ale tu nie ma symetrii.

Czy obawiasz się, że ten konflikt przerodzi się w otwartą wojnę?

Nie sądzę, aby doszło do wojny tak długo, jak Turcja nie zaangażuje się w ten konflikt. Wprawdzie Turcja, która bardzo się zradykalizował rządami Erdogana, zapowiadała wysłanie armii, ale nie sądzę, aby byli tak głupi. Myślę, że większość naszych sąsiadów, jak Egipt czy Jordania nie chce wojny.

Jakie jest rozwiązanie tej sytuacji? Jakie rozwiązania dyskutowane są przez rząd, jak oceniają tę sytuację zwykli ludzie?

Rozwiązanie jest czymś bardzo racjonalnym. Jeśli próbujesz coś racjonalizować, poszukujesz rozwiązań. Rozmawiamy o czymś, co jest kompletnie irracjonalne. O czymś, co nie ma sensu. Rozmawiamy o radykalnym islamie. Nie ma w tym logiki i nie da się nic zrobić, by to powstrzymać. Oni są na jakiejś szalonej krucjacie, na szalonej wojnie dżihadu i tu nie ma miejsca na racjonalizm. Patrzysz na te wszystkie rakiety, które spadają na Tel Awiw i zastanawiasz się, ile oni musieli zainwestować pieniędzy w system rakietowy, w czasie, gdy błagali o szczepionki na koronawirusa. Kiedy na to spojrzysz, zrozumiesz, że nie ma w tym nic racjonalnego.

Izrael dysponuje systemem obrony powietrznej tzw. "Żelazną Kopułą". Czy możesz powiedzieć jak ten system działa i jak oceniasz jego skuteczność?

Izrael zbudował wielki system przechwytywania rakiet, który może ochraniać Izrael przez całkiem długi czas. Rakiety, które wchodzą w skład systemu, są dość tanie, dlatego Izrael mógł tak rozbudować "Żelazną Kopułę". Pamiętam jak pierwszy raz w życiu ją zobaczyłem w akcji. To było jakieś siedem lat temu. Szedłem z moją córką ulicą, nie było słychać żadnych syren, nie mieliśmy jak uciec. Spojrzeliśmy w niebo i zobaczyliśmy rakiety lecące wprost w naszą stronę. Pomyślałem, że jeśli schronimy się w jednym z domów, one zniszczą ten dom, jeśli schowamy się za samochodem rakieta w niego i tak uderzy. Jeśli ucieknę w prawo, czy w lewo to nic to nie da. To była sytuacja bez wyjścia. Osłoniłem córkę swoim ciałem, pochyliliśmy głowy, chowając je w dłonie i czekaliśmy. Wtedy zobaczyliśmy rakiety wystrzelone z przeciwnej strony, które zaczęły uderzać w te pociski. To było jak magia. Niemalże jak w filmie Star Wars. To było niezwykłe, że te rakiety zostały powstrzymane w ostatniej sekundzie. Byłem wtedy bardzo dumny, że jestem Izraelczykiem.

Te rakiety są genialnym rozwiązaniem. Są rozsiane po całym Izraelu i to najlepszy system do ochrony cywilów. Jednak Hamas też się uczy. Oni zaczęli wystrzeliwać rakiety w szalonej liczbie i częstotliwości. Setki rakiet na minutę. I to jest coś, z czym ten system nie jest sobie w stanie w pełni poradzić. Dlatego część rakiet dosięga celu. I tak, jak wcześniej system był w stanie jednocześnie wykryć trzy, cztery rakiety w jednej chwili, to teraz, gdy jest więcej pocisków niż rakiet przechwytujących, część się przedziera. W przyszłości Izrael z pewnością rozbuduje ten system o większą liczbę rakiet. Ale rakiety, to nie jedyny problem. Ja nawet nie mogę wyjść wieczorem z mojego domu, bo miasto jest kontrolowane przez islamistów, którzy chcą zlinczować każdego Żyda, którego zobaczą. To jest coś, czego nigdy nie było.

Paweł Kurek


Zobacz także

Zobacz także