more_horiz
Wiadomości

Premier na szczycie V4: ofensywa dyplomatyczna przynosi efekty, dopływ migrantów na Białoruś jest mniejszy

Ostatnia aktualizacja: 23.11.2021 15:29
- Dopływ nowych migrantów na Białoruś jest dużo mniejszy niż jeszcze miesiąc temu. Skoordynowana ofensywa dyplomatyczna Polski przynosi pozytywne efekty - powiedział na konferencji podczas szczytu Grupy Wyszehradzkiej premier Mateusz Morawiecki.
Premier Mateusz Morawiecki: dopływ migrantów na Białoruś jest dużo mniejszy niż jeszcze miesiąc temu
Premier Mateusz Morawiecki: dopływ migrantów na Białoruś jest dużo mniejszy niż jeszcze miesiąc temuFoto: PAP/Leszek Szymański

Premier Mateusz Morawiecki przebywa w Budapeszcie w związku ze spotkaniem szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej. Na wspólnej konferencji premierów V4 szef polskiego rządu ocenił, że "poziom solidarności, pozytywnej odpowiedzi na nasze obawy i refleksje", z którymi się tu spotkał, jest "budujący i bezprecedensowy".

"Dopływ migrantów jest mniejszy"

- Skoordynowana ofensywa dyplomatyczna po naszej stronie przynosi już też pozytywne efekty - oświadczył. Podkreślił, że rozmowy z premierem Iraku, z premierem autonomicznego regionu w Kurdystanie i z odpowiednikami w Turcji i na Bliskim Wschodzie, a także rzetelna i rzeczowa współpraca z państwami takimi jak Uzbekistan powodują, że dzisiaj dopływ nowych migrantów do Białorusi jest dużo mniejszy niż w szczycie natężenia dopływu migrantów - czyli ok. miesiąca czy dwóch-trzech tygodni temu.

- I to jest ważne, to jest pierwszy krok, by rozładować ten kryzys, który Białoruś wywołała - zaznaczył.

Wskazał, że to kryzys polityczny, w którym ludzie są używani przez przemytników, mafie, we współpracy z reżimem Aleksandra Łukaszenki, po to, by stanowić element nacisku na UE, element dezintegracji Unii i element chaosu, który - zdaniem Łukaszenki - najlepiej będzie służyć jego celom.

Kilka wymiarów zagrożeń 

Jak powiedział szef rządu, żeby zrozumieć naturę obecnego kryzysu, trzeba popatrzeć na to, jako na pewną układankę różnych elementów. - I tylko wtedy, kiedy te poszczególne kawałki niczym puzzle złożymy razem, to można zobaczyć rzeczywiście zagrożenia, które wyłaniają się na horyzoncie - mówił polski premier.

Jako pierwsze z zagrożeń wymienił "posługiwanie się ludźmi jako narzędziem". - To straszne, ale to właśnie jest dzisiaj instrument w rękach reżimu Łukaszenki - podkreślił Mateusz Morawiecki. - Po drugie różnego rodzaju zagrożenia, które są sygnalizowane przez naszych sojuszników, dotyczące dyslokacji wojsk po stronie Federacji Rosyjskiej. I nie wiemy do końca, jakie są intencje, ale na pewno musimy odczytywać różne sygnały, które do nas przychodzą - powiedział premier.

Posłuchaj
00:30 11415349_1.mp3 Premier Mateusz Morawiecki: dziś dopływ nowych migrantów na Białoruś jest dużo mniejszy niż około miesiąca temu (IAR)

- Po trzecie wymiar energetyczny tego całego konfliktu, który powoduje, że w rękach naszych adwersarzy jest coraz więcej instrumentów - wskazał Mateusz Morawiecki.

Kryzys energetyczny

Zwracał uwagę, że ceny uprawnień do emisji tony CO2 oscylują w granicach 70 euro. - To jest cena niezwykle wysoka. Ona przekłada się bezpośrednio na wysokie koszty energii, a te przekładają się bezpośrednio na wysokie koszty życia, na inflację, która jest w wielu krajach Europy na poziomie bezprecedensowo wysokim - zauważył premier.

Wskazywał również na wysokie i manipulowane ceny gazu. - Tutaj na pewno wielkim problemem - co Polska sygnalizowała wiele razy - jest budowa nowych połączeń między Rosją a Niemcami, Nord Stream 2. Przecież są dzisiaj gazociągi biegnące przez Białoruś, Ukrainę, Słowację, Polskę, które mogą być wypełniane gazem. Ale nie są. Dlaczego nie są? No właśnie dlatego, żeby gaz stanowił element szantażu, podniesienia cen, budowy siły finansowej po drugiej stronie - podkreślił Mateusz Morawiecki.

Dezinformacja i propaganda

Czwartym puzzlem tej układanki - jak dodał szef rządu - "jest ciągłe zmaganie się z dezinformacją, cyberatakami, przestępstwami hakerskimi i wrogą propagandą". - Widzimy działania, które mają wepchnąć nas w konflikt między UE a krajami poza UE czy wykreować nowe konflikty wewnątrz Wspólnoty, czy także próby wywołania konfliktów między krajami Grupy Wyszehradzkiej - mówił.

- Nasza odporność na to, co dzieje się na wschodniej granicy Polski, będzie na pewno testowana w najbliższych tygodniach i miesiącach. Od solidarnego podejścia, solidarnej odpowiedzi będzie zależało, czy będziemy mogli we właściwy sposób odpowiedzieć na te kryzysy - oświadczył premier.

"Bronimy nie tylko naszych granic"

- Dziś Polska, Litwa, Łotwa, mające bezpośrednią granicę z Białorusią, pokazują czym jest prawdziwa solidarność. Przecież my (...) nie bronimy tylko naszych granic. My bronimy granicy zewnętrznej Unii Europejskiej - powiedział szef rządu. - Unia Europejska powinna być wdzięczna Viktorowi Orbanowi, Węgrom, za to, że w sposób realny, rzeczywisty, przeciwstawił się tej polityce, co do której dzisiaj jest już zrozumienie w całej Europie,że nie może być prowadzona na zasadzie dowolnego przekraczania granicy przez dowolną grupę migrantów - podkreślił premier.

- Dzisiaj to wydaje się oczywiste, ale wcale takim nie było jeszcze nie tak dawno temu - dodał. - Chronimy granicę zewnętrzna NATO, Paktu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej i każdy kilometr naszej granicy, i każdy strzegący jej żołnierz, funkcjonariusz Straży Granicznej, funkcjonariusz policji przyczynia się do tego. Wszyscy razem jesteśmy z tego dumni i dziękujemy im - mówił szef polskiego rządu.

"Nie możemy przymykać oka na agresję"

Podziękował premierom Słowacji, Węgier i Czech za ich gotowość do wsparcia Polski od strony logistycznej i personalnej w naszych zmaganiach na granicy. - Razem na pewno jesteśmy silniejsi, a Grupa Wyszehradzka pokazuje, że nie możemy być pobłażliwi i przymykać oka na agresję - powiedział Morawiecki.

Zaznaczył, że "musimy być twardzi, musimy być zjednoczeni, nie dać się podzielić" i taka polityka prezentowana od dawna jest skuteczna.

Morawiecki ocenił też, że wiele znaków przemawia za tym, że ten kryzys tak szybko się nie skończy. - Chcielibyśmy tego, ale musimy być realistami - zaznaczył premier.

Powiedział również, że Polska rozpoczęła bardzo szeroką ofensywę dyplomatyczną i polityczną nie tylko wśród krajów Unii Europejskiej, ale również na Bliskim Wschodzie, w Azji Środkowej, po to, żeby z partnerami z różnych stron świata rozmawiać o łagodzeniu napięć i aby ten kryzys nie eskalował.

Ofensywa dyplomatyczna

Premier Mateusz Morawiecki w niedzielę złożył wizyty w Estonii oraz na Litwie i Łotwie. Przywódcy państw bałtyckich jednoznacznie poparli Polskę w obronie granic i zadeklarowali gotowość współpracy w odparciu hybrydowej agresji Białorusi na Polskę. Spotkania premiera z kolejnymi przywódcami państw europejskich zapowiedział w sobotę jego rzecznik Piotr Müller. To reakcja na zaostrzanie się sytuacji na granicy Polski z Białorusią, która jest równocześnie granicą Unii Europejskiej.


Zobacz także: Radosław Fogiel w "Sygnałach dnia"

kp

Zobacz także

Zobacz także