more_horiz
Wiadomości

”Każdy tu dokonuje swojego wyboru”. Polska dziennikarka uratowała kilkadziesiąt osób spod ostrzału artylerii

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2022 20:30
- Gdy Rosja traktuje cywili jako cel, to jest skrajna sytuacja i każdy sam dokonuje wyboru - pisze w mediach społecznościowych Monika Andruszewska, polska dziennikarka, która ocaliła kilkadziesiąt osób przed śmiercią w ostrzeliwanym przez rosyjskie moździerze ukraińskim Irpieniu.
.
.Foto: PAP/EPA/ROMAN PILIPEY

Polska dziennikarka Monika Andruszewska w kryzysowym momencie, podczas dramatycznej ucieczki cywilów przed rosyjskim ostrzałem, zaprzestała nagrywania i zaczęła ewakuować samochodem mieszkańców atakowanego przez Rosjan ukraińskiego Irpienia. Uratowała tym samym życie kilkudziesięciu osób. 

"Nikt z kolegów dziennikarzy nie przyłączył się do niej"

Świat dowiedział się o odwadze polskiej dziennikarski, gdy w mediach społecznościowych opowiedziął o niej świadek i uczestnik tych zdarzeń, doświadczony ukraiński wojskowy Rusłan Myronyszczenko. - Ta krucha, ale nieustraszona (ukr. widczajduszna, red.) pani reporterka z Polski dziś uratowała swymi rękoma około 20 rodzin spod mostu nad Irpieniem. Zdecydowała, że reportaż o cierpieniach ludzi w tej sytuacji jest niedorzeczny, gdy na jej oczach giną ludzie od pocisków z systemu artyleryjskiego Nona… Ciekawe, że żaden z jej kolegów, włączając to ukraińskich dziennikarzy, nie przyłączył się do niej. Masa samochodów stała po prostu wzdłuż drogi… - opisywał wojskowy.

"Tak należało zrobić"

Sama reporterka opisała tę sytuację w mediach społecznościowych w związku z tym, że, jak zaznaczyła, dostaje mnóstwo próśb o występowanie w mediach i relacje w tej sprawie.

Napisała, że zrobiła to, co jej zdaniem oczywiste, i nie ma zamiaru z tego powodu "świecić się w mediach".

Podkreśliła, że na każdym kroku styka się z heroizmem i bohaterskimi czynami zwykłych Ukraińców, którzy oddają swoje życie za innych i z niezwykłą postawą ukraińskich sił zbrojnych.

"Ludzie starali się uciec spod ostrzału"

Monika Andruszewska dotarła w niedzielę (6 marca 2022 roku) "do miejscowości Romaniwka pod Irpieniem".

- Okazało się, że na miejsce przedziera się masa cywili z Buczy i Irpienia. Ludzie starali się uciec spod ostrzału i nadciągających wojsk rosyjskich. Spanikowane rodziny z dziećmi, staruszkowie, zwierzęta.. Szli przez zawalony most, nieopodal waliła artyleria (…) Nie wystarczało samochodów do ich ewakuacji. Rzuciliśmy się wywozić i po całej masie kursów udało się ewakuować do Kijowa łącznie ze 30 osób i parę zwierzaków. Ci ludzie byli skrajnie wyczerpani, wielu z nich spędziło ostatnie dni w piwnicach. W międzyczasie w jedno z miejsc, w którym wcześniej zabieraliśmy ludzi, walnęła bomba - relacjonowała reporterka na swoim profilu na portalu społecznościowym.

- O całej akcji napisał potem pułkownik Rusłan Myronyszczenko, który gdy tylko zobaczył, co się dzieje, natychmiast bez słowa dołączył do nas ze swoim samochodem. Po tym jak opublikował historię na Facebooku, zrobił się szum. Dostaję dużo naprawdę ciepłych wiadomości, w tym prośby o występowanie w mediach i opowiadanie o tym. Sorry ale nie. Robiłam po prostu to, co było trzeba i nie ma co się z tym "świecić" teraz po mediach - zaznaczyła.

>>> ROSYJSKA INWAZJA NA UKRAINĘ - zobacz serwis specjalny <<<

Dziennikarka dodała, że dla niej taka decyzja była oczywistością 

- Dziękuję Wam, ale tu serio nie ma nic szczególnego. Ja serio przyzwyczaiłam się do jazd pod ostrzałami przez ostatnie lata i specjalnie nad tym nie myślałam. Dla mnie o wiele bardziej bohaterska była kobieta, która wykrzykiwała "zabierzcie jeszcze mamę", i zmusiła nas, by poczekać, aż jej starsza matka dojdzie do auta. Mój kolega, który jeździ ze mną jako kierowca i sam ma jaja ze stali, ale nie pochwali się tym nigdzie w mediach, bo pochodzi z terenów Donbasu pod rosyjską okupacją. Wiktoria, dziewczyna, która zamiast sama uciekać, przyciągnęła tam ze sobą dwa psy, w tym gigantycznego malamuta. Czy jej sąsiad, który zostawił u nas Wiktorię, a sam zawrócił pieszo do Irpienia po cudze dzieci. Przekonywałam go, by został. Nie było dyskusji. Podjął już decyzję. Poszedł. Nie wrócił - pisała.

Reporterka odniosła się do tego, że pułkownik Rusłan Myronyszczenko zestawił jej postawę z zachowaniem innych dziennikarzy na miejscu, którzy dalej nagrywali, zamiast pomóc.

- Nie potrafię tego skomentować. Powiem tak: wierzę, że po śmierci nikt nie będzie mnie pytał o etykę dziennikarską. Jeśli w takiej sytuacji pomaga aktywistka, nie dziennikarz, to […przę] Wasze dziennikarstwo i będę aktywistką. Jeden z wojennych korespondentów na miejscu, napisał potem w swojej relacji, że "niestety nie wszyscy zdołali uciec i wiele ciał zostało na zimnym asfalcie". Ja nie mogłabym żyć dalej ze świadomością, że mogłam sprawić, by tych ciał zostało mniej, a nie sprawiłam.  Może jestem na to za słaba i tyle - napisała.

- Jest też w braci dziennikarskiej już dużo oburzonych głosów, że powinnam robić materiały, a nie pomagać. Panowie, idźcie […] tak jak rosyjski okręt wojenny - dodała.

- Z jednej strony ruska artyleria i giną ludzie, z drugiej gadki o obiektywnym dziennikarstwie niezaangażowanym. A Ty co robisz? - zapytała na koniec.

Monika Andruszewska napisała także, że w poniedziałek także uczestniczyła w ewakuowaniu ludności, jednak już tego dnia sytuacja nie była "aż tak skrajna" i "strona ukraińska miała ją bardziej pod kontrolą". - Wielki szacunek dla wszystkich, kto się tym zajmuje. Bohaterowie - dodała.

***

Monika Andruszewska relacjonuje  wydarzenia na Ukrainie dla różnych mediów od 2014 roku, przede wszystkim z linii frontu. Przedstawia relacje pokazujące realia wojny na Ukrainie, toczącej się tam przecież już od ośmiu lat, pokazuje losy żołnierzy, jeńców wojennych i zwykłych ludzi, dotkniętych przez rosyjską agresję.

***

Kilka tygodni temu w Kijowie można było oglądać współorganizowaną przez Monikę Andruszewską wystawę poświęconą rodzinom ukraińskich jeńców i więźniów, przetrzymywanych przez Rosję.

ZOBACZ ZDJĘCIA I POZNAJ DRAMATYCZNE HISTORIE POJMANYCH PRZEZ ROSJĘ UKRAIŃCÓW >>>

Czytaj także teksty Moniki Andruszewskiej na portalu PolskieRadio24.pl

***

Zobacz także:

agkm

Oglądaj całodobowy przekaz z Ukrainy w streamingu portalu PolskieRadio24.pl:

Zobacz także

Zobacz także