- Sądzę, że sygnał jaki wysyłają jest bardzo jasny. Jeśli poddacie się, jak Krym w 2014 roku, to nic się wam nie stanie. (...) Jeśli będziecie się opierać, jak Donbas, jak wschód Ukrainy, to zostaniecie zniszczeni. Nie ma znaczenia, czy jesteście wojskowymi, czy cywilami - ocenił doradca Wołodymyra Zełenskiego.
Tymofij Myłowanow, który jest też szefem Kijowskiej Szkoły Ekonomii, powiedział CNN również, że Ukraina potrzebuje od USA artylerii dalekiego zasięgu, by walczyć z siłami rosyjskimi w Donbasie, gdzie "teren jest inny", a zatem "taktyka Rosjan jest też inna".
Dodał, że ukraińskie siły potrzebują też wsparcia finansowego oraz szkoleń wojskowych.
W rosyjskich ostrzałach giną dzieci
Wcześniej ukraińska prokuratura generalna podała, że od początku rosyjskiej agresji zginęło na Ukrainie 213 dzieci, a 389 zostało rannych. Nie są to z pewnością pełne dane, ponieważ brakuje informacji z terenów zajętych przez Rosjan oraz z tych, w których wciąż toczą się walki.
Najwięcej dzieci ucierpiało w obwodach donieckim, kijowskim i charkowskim. W sobotę w rosyjskim ostrzale osiedla mieszkalnego w Odessie zginęła matka z trzymiesięcznym niemowlęciem. Tego dnia też pojawiły się informacje o śmierci dwóch dziewczynek - młodych aktorek Donieckiego Obwodowego Teatru Dramatycznego - które zginęły w ostrzale Mariupola.
Z kolei w piątek w ostrzale obiektów infrastruktury cywilnej w miejscowości Kamianske w obwodzie zaporoskim zginął 17-latek. W rejonie buczańskim w obwodzie kijowskim znaleziono ciało 16-latka z ranami odłamkowymi. W sobotę pod Nowokyjiwką w obwodzie mikołajowskim dziewięciolatek i 17-latka zostali ranni w wybuchu miny.
Czytaj więcej:
Oglądaj całodobowy przekaz z Ukrainy w streamingu portalu PolskieRadio24.pl
nj