more_horiz
Wiadomości

Katastrofalna sytuacja humanitarna w obwodzie ługańskim. Rosjanie nie zabierają zwłok z ulic

Ostatnia aktualizacja: 31.07.2022 16:42
Siły rosyjskie nie zabierają zwłok z ulic okupowanych miast w obwodzie ługańskim, sytuacja humanitarna jest katastrofalna - alarmuje w niedzielę szef władz tego regionu na wschodzie Ukrainy Serhij Hajdaj.
Rosjanie nie zabierają zwłok z ulic w okupowanych miastach obwodu ługańskiego
Rosjanie nie zabierają zwłok z ulic w okupowanych miastach obwodu ługańskiegoFoto: PAP/EPA/SERGEY KOZLOV

- Sytuacja humanitarna w regionie jest katastrofalna: Rosjanie do tej pory nie zabrali ciał zabitych z ulic i spod (zniszczonych) budynków - poinformował Hajdaj, cytowany przez agencję Ukrinform.

Według niego "w Siewierodoniecku szerzą się infekcje". W związku z zanieczyszczeniem wody ludzie często mają objawy chorób żołądkowo-jelitowych.

"Woda w żaden sposób nie jest oczyszczana"

Prawdopodobnie substancje powstające podczas rozkładu ciał trafiają do wody, która nie jest w żaden sposób oczyszczana - uważa Hajdaj.

Jak dodaje, pojawiają się informacje o tym, że do miasta przybyli przedstawiciele rosyjskiej instytucji medyczno-sanitarnej. Osoby te prowadzą inspekcje szpitali, przemieszczając się w maseczkach ze względu na ryzyko zakażenia. Hajdaj podkreśla, że część obwodu ługańskiego pozostaje pod kontrolą Kijowa. 

Ołeniwka. Wstrząsające relacje

- Tortury zadawane nam, cywilom, nie były tak straszne jak te stosowane wobec żołnierzy - podkreślił. Według jego relacji strażnicy zmuszali nowych więźniów do przebiegania "korytarzem", podczas gdy byli bici "łańcuchami, metalowymi rurami i innymi" narzędziami.

- Jeden facet z ekipy ratowniczej został umieszczony w naszej celi i przez cały dzień nie mógł się ruszać. Był torturowany prądem - dodał Staś Hłuszko.

Inny cywil, 35-letni Witalij Sytnikow, aresztowany w marcu w czasie próby ewakuacji mieszkańców Mariupola, opisał specjalną celę do dyscyplinowania więźniów, którą nazywano "jamą".

- Prawie każdego dnia słyszeliśmy, jak bito tam jeńców wojennych - powiedział w wywiadzie Witalij Sytnikow. Według niego większość z tych, których bito, to żołnierze, którzy bronili wcześniej zakładów Azowstal w Mariupolu.

»ROSYJSKI ATAK NA UKRAINĘ - zobacz serwis specjalny w PolskieRadio24.pl«

Zobacz także: wiceszef MSZ Paweł Jabłoński w PR24

dn

Zobacz także

Zobacz także